Motocykl poleca:

Kymco Xciting 400i vs Yamaha Xmax 400: X - FACTOR

Poleć ten artykuł:

Sprawdzamy, o co chodziło producentom maksiskuterów z iksem w nazwie. Ile w 400 cm3 zawarto sportowego talentu, a ile przydatności na co dzień? Kymco rzuca wyzwanie Yamasze.

Porównanie: Kymco Xciting 400i kontra Yamaha Xmax 400 Zobacz całą galerię

Goście z Kymco wyznaczyli nowy trend – dość mocny silnik (36 KM) upakowali w niezbyt duże i zwrotne podwozie. Całość przyprawili dobrze wyglądającą owiewką, sztywno zestrojonymi zawieszeniami oraz ostrymi hamulcami. Na ruch ze strony konkurencji nie trzeba było długo czekać – Yamaha przeszczepiła serce z bardziej kanapowego Majesty 400 (31,5 KM) do podwozia Xmaxa 250. W porównaniu do tego ostatniego moc wrosła aż o 11 KM, ale o 33 kg przybyło masy (211 kg). Jeśli o osiągi chodzi, na papierze ciut lepiej wygląda Kymco. Kształt bocznych owiewek oraz podwójnych ślepiów reflektorów sprawia, że Xmax 400 wygląda jakby był wkurzony. Do całości tak sobie pasuje szyba (w wersji Momo Design wygląda ona zdecydowanie lepiej, ale musisz dopłacić 2100 zł). Z kolei na Tajwanie do pracy zagoniono włoskiego designera Massimo Zandoniego, który wcześniej zaprojektował m.in. Downtowna 300 oraz K-XCT 300. I słusznie! Xciting 400 przekonuje kształtem owiewek, świateł (szczególnie tylnych) oraz przyciemnianą szybką. Niestety, Massimo pominął kokpit – owszem, jest on czytelny i przejrzysty, ale na tle Yamahy wygląda co najwyżej tak sobie, a działanie przycisków to wręcz dramat. Yamaha punktuje również za wskaźnik temperatury otoczenia.

W sam raz na miasto

Oba sprzęty mają sportowe zacięcie i w obu przypadkach ich żywiołem ma być miejska dżungla. Mimo to, jeśli jesteś wysoki, pierwszym elementem, który wymienisz w Kymco, będzie bajerancka szyba – kieruje ona strumień powietrza centralnie pod kask. W Yamasze jest lepiej, ale i tu do ideału sporo brakuje. Pozycja za sterami w obu przypadkach jest OK, widoczność w lusterkach również (w Kymco zastosowano patent znany z Burgmana – ustawiasz samo szkło) oraz kształt i wyprofilowanie kanapy. W teorii dolną część pleców poczujesz dopiero po przejechaniu kilkuset kilometrów, w praktyce na nierównościach zdecydowanie wcześniej.

Kokpit Kymco jest surowy i ciut za mało czytelny. Dotyczy to szczególnie prędkościomierza na wyświetlaczu LCD. Kokpit Yamahy wygląda jak pożyczony z T-Maxa 530. Jest czytelny i przejrzysty. Plus za temperaturę otoczenia.
Wydech Kymco ani nie wygląda, ani nie brzmi porywająco. Tylne światła na LED-ach wyglądają kosmicznie. Pozycja u dołu, stop na górze.

Ceną za sportowe prowadzenie i głębokie pochylenia w zakrętach jest nędzny komfort. Sztywne zestrojenie zawiasów Kymco poczujesz szczególnie na następujących po sobie krótkich poprzecznych nierównościach – skuter podskakuje wtedy jak piłka. Natomiast koleiny nie robią na nim większego wrażenia. Z kolei tłumienie dobicia w Xmaxie 400 jest dużo lepsze. Niestety, nie da się tego powiedzieć o tłumieniu odbicia – w czasie zbyt szybkiego pokonywania nierówności raz po razie dostajesz w kość ogonową. Natomiast prowadzenie na równym to ekstraklasa. Przy czym Micheliny City Grip pozwalają na więcej i wzbudzają większe zaufanie (szczególnie na mokrym) niż Maxxisy w Kymco. Hamulce Xcitinga bojowo i wyglądają, i działają (w teście mieliśmy model bez ABS-u). W Yamasze przeszkadza zestrojenie tego układu – chciałoby się częstszych impulsów i późniejszego wejścia układu do akcji.

Tagi: testy | test porównawczy | Kymco Xciting 400i | Yamaha Xmax 400

Oceń artykuł:

3.8

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij