Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.1

LED-om nikt nie podskoczy

Testujemy 18 par miniaturowych kierunkowskazów. Czy niska cena to zawsze gorsza jakość?

Na początek ciekawostka. Spójrz na pierwszy kierunkowskaz z prawej na zdjęciu powyżej: to ważący aż 222 g oryginalny tylny kierunek z Hondy FireBlade SC28 z końca ubiegłego wieku w rzeczywistej wielkości. Przed 20 laty tak właśnie wyglądały prawie wszystkie fabrycznie montowane kierunki.

Dzisiaj tak ogromny kierunkowskaz to obciach. Trudno więc dziwić się, że większość z nas często zamienia je na o wiele mniejsze, a więc ładniejsze. Na szczęście producenci motocykli zauważyli ten trend. Weźmy BMW. Tam fabrycznie montuje się maleńkie kierunkowskazy na diodach, które pod względem skuteczności wcale nie są gorsze od tych z klasycznymi żarówkami i – co najważniejsze – wyglądają o niebo lepiej.

LED-y są dziś wszędzie

Kiedyś w kierunkowskazach niepodzielnie rządziły klasyczne żarówki. Dziś mamy do czynienia z rewolucją. Jej nazwa: LED (Light Emitting Diodes), czyli – tłumacząc dosłownie – „diody emitujące światło”. LED-y zawojowały cały rynek oświetlenia. Są montowane w latarkach, systemach oświetlenia domów, a nawet w lampach samochodowych i motocyklowych (LED-owy reflektor ma m.in. najnowsza wersja BMW R 1200 GS). Wśród zalet diod należy wymienić wysoką sprawność przy zachowaniu małych rozmiarów, niewielkie zapotrzebowanie na prąd – co oznacza możliwość użycia cienkich przewodów – i dużą odporność na wibracje. To, na jaki kierunkowskaz się zdecydujesz w twoim motocyklu, zależy wyłącznie od gustu i kasy, którą jesteś w stanie na to wydać.

Łyk teorii

Popularność LED-ów spowodowała powstanie wielu firm je oferujących, żeby wymienić Guido Kellermanna, który jako jeden z pierwszych zauważył w tym biznesie duży potencjał i od 1995 roku produkuje w Aachen kierunkowskazy. Ich ogromna popularność w wielu krajach Europy jest dla firmy Kellermann jednocześnie błogosławieństwem (co oczywiste) i przekleństwem. Dlaczego przekleństwem? Bo na rynku pojawiło się wiele podróbek pochodzących gdzieś z Chin i okolic, które pod względem jakości nie dorównują oryginałom, a więc szkodzą ich opinii. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na oryginał, czy kopię, warto, abyś miał przynajmniej minimum wiedzy dotyczącej elektryczności i łączenia przewodów oraz świadomość tego, że wymiana najczęściej wiąże się z koniecznością rozebrania kawałka motocykla. Bo LED-y oznaczają nieco bardziej skomplikowany montaż. Przygotuj się więc na przynajmniej półtorej godziny „zabawy”, choć w maszynach sportowych dostanie się pod owiewki i wymiana kierunków może trwać nawet cały dzień.

LED-y, o czym już wspomniałem, potrzebują znacznie mniej prądu niż tradycyjne żarówki. Najczęściej mają one moc jednego, góra dwóch watów. Starsze kierunkowskazy potrzebowały 10, 18, a nawet 21 watów! Przekaźnik, który odpowiada za częstotliwość mrugania, jest dobierany pod oryginalne kierunkowskazy. Jeśli będzie on nie w pełni obciążony, na przykład gdy jedna z żarówek przepali się, wtedy zwiększy się częstotliwość błyskania, a w skrajnym przypadku może świecić ciągle. Aby tego uniknąć, masz dwa rozwiązania. Pierwsze to wymiana przekaźnika, najlepiej na dostosowany do obciążenia. Na rynku najczęściej występują dwa typy: do tradycyjnych żarówek i do LED-ów.

Oszukać przekaźnik

Jest tu jednak mały haczyk: wymiana przekaźnika nie da efektu, gdy kierunkowskazy mają wspólną kontrolkę, gdy w motocyklu jest zamontowany pipczący sygnał informujący o działaniu migaczy albo gdy są zainstalowane światła awaryjne. Wtedy jedynym sensownym rozwiązaniem jest montaż dodatkowych oporników. Dzięki nim przekaźnik jest oszukiwany, bo rozpoznaje wyższą moc.

Ile ohmów muszą mieć dodatkowe rezystory? To zależy od różnicy między mocą oryginalnych i LED-owych kierunkowskazów. Niektórzy producenci (np. Barracuda, Rizoma czy Wunderlich) dostarczają akcesoryjne kierunki razem z opornikami. Mamy nadzieję, że nasz materiał pomoże ci przy wyborze najfajniejszych kierunkowskazów – tych, które chciałbyś mieć w swoim motocyklu.

Tajemnicze znaki na kloszu

Dzisiaj niewielu policjantów albo gości na stacji kontroli pojazdów przyczepi się do nowo założonych kierunkowskazów na LEDach. Niemniej czasy się zmieniają, może się więc zdarzyć, że podczas kontroli służbista będzie miał zastrzeżenia. Jeśli tak się zdarzy, to dlatego, że kierunkowskazy zostały założone niezgodnie z przepisami albo klosze mają niewłaściwy kolor. Warto zatem pamiętać, że kierunkowskazy muszą świecić na żółto. Nie ma znaczenia odcień żółtego. Częstotliwość migania musi wynosić 90 (±30) cykli na minutę. Montowane z przodu kierunki mają na kloszu oznaczenie 1, 1a, 1b lub 11. Dopuszczone na tył kierunkowskazy można rozpoznać po oznaczeniach 2, 2a, 2b lub 12. Kierunkowskazy, które mogą być zamontowane i z przodu, i z tyłu, mają oznaczenie dwuliczbowe. Żeby twój motocykl został dopuszczony do ruchu, kierunkowskazy muszą spełnić następujące warunki: 1. odległość tylnych od siebie: co najmniej 180 mm, 2. dystans między przednimi: co najmniej 240 mm, 3. wysokość od jezdni przednich i tylnych musi mieścić się w granicach 350-1500 mm.

Ciemnia rozjaśni

Żeby porównać jakość testowanych kierunkowskazów, na ładny kawałek czasu zamknęliśmy się ze wszystkimi produktami w ciemni fotograficznej i profesjonalnym światłomierzem zmierzyliśmy, ile światła emituje kierunkowskaz świecący światłem ciągłym.

Oryginalny kierunkowskaz Hondy osiągnął wartość 12. Wartość 13,5 zmierzyliśmy w najlepszym kierunku w teście, co ludzkie oko odbiera jako znacznie silniejsze światło. Wartość 10 najgorszego w stawce kierunkowskazu oko odbiera jako znacznie ciemniejszą. W praktyce oznacza to, że wszystkie przetestowane kierunkowskazy świecą ładnie na żółto i są zgodne z polskimi przepisami.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: