Motocykl poleca:

MV AGUSTA Brutale 675, HONDA Hornet 600, SUZUKI GSR 750, TRIUMPH Street Triple R, KAWASAKI Z 750 Black Edition i YAMAHA FZ8 WGP 50th Anniversary 2012

Poleć ten artykuł:

Wrażenia z jazdy są dla wielu bikerów ważniejsze od osiągów. Na pewno jest to ważne w przypadku naszej szóstki, której moce nieco przekraczają 100 KM. Oto konfrontacja dwóch europejskich trzycylindrowców z czterema rzędowymi czwórkami z Japonii.

Zobacz całą galerię
Bezchmurne niebo i palące słońce aż prosi, by wskoczyć na maszynę i uciec z rozpalonego miasta. Na szczęście mamy do dyspozycji fajne maszyny: MV Agustę Brutale 675, Triumpha Street Triple’a R i cztery japońskie czterocylindrowce: Hondę Hornet 600, Kawasaki Z 750 R Black Edition, Suzuki GSR 750 oraz Yamahę FZ8 WGP 50th Anniversary. 

Co łączy te sprzęty? Niesamowita żywiołowość, podkręcana przez lekko skastrowane silniki, które kiedyś napędzały przecinaki. Wyłamuje się MV Agusta, która ma nowy piec z F3. W tej szóstce standardem są widelce upside-down oraz wydechy z nierdzewki. Wszystkim brakuje centralnej podstawki, co np. podczas obsługi łańcucha daje się we znaki.

MV Agusta Brutale 675

   
Urok to piękno w ruchu – powiedział poeta. Ta sentencja świetnie pasuje do żywiołowej i aż za bardzo poręcznej MV Agusty.   Zwinna, muskularna sylwetka i masa tylko 185 kg to jasna obietnica dynamicznej jazdy.

to oszałamiająco piękne 2,07 metra pełne genialnych kształtów i zachwycających krągłości. Wąski trzycylindrowy silnik (a przy okazji parę elektrycznych wtyczek) osłania jedynie plecionka kratownicowej ramy ze stali i odlewów aluminiowych. Wytworne detale, takie jak osłony chłodnicy ze szczotkowanego aluminium, kłócą się z elementami z niższej półki, żeby wspomnieć o klamce sprzęgła.

Gang silnika na biegu jałowym jest lekko szorstki: obroty nie są tak do końca równomierne, więc utrzymanie stałych obrotów za pomocą elektronicznie działającej manetki jest wyzwaniem. Kolejne to start. Silnik podczas puszczania sprzęgła albo nagle traci sporo momen tu obrotowego, albo rusza zaskakująco ostro. W dolnym zakresie reakcja na gaz jest opóźniona, przy wysokich obrotach zaś niesamowicie bezpośrednia – jeśli na jedynce za mocno odkręcisz, masz szansę dostać przednim kołem między oczy. Jeśli człowiek już się do tego przyzwyczai, wtedy jest lepiej, ale nie da się powiedzieć, że dobrze.

Silnik Brutale 675 szturmuje czerwone pole obrotomierza w akompaniamencie takiego ryku z airboxu, jakby go diabeł poganiał batogiem. Człowiek ledwo nadąża z zapinaniem biegów. To oznacza słabą przydatność do miejskiej lanserki. Świetne osiągi uzyskuje dzięki bardzo niskiej masie i krótkiemu przełożeniu końcowemu: przy prędkości 100 km/h na szóstym biegu obrotomierz pokazuje 6000 obr/min. Tym sposobem ukrywa nie najlepsze rozwijanie mocy. Natomiast lekkość, z jaką Brutale wchodzi w winkle o każdym promieniu, jest po prostu fenomenalna. Wystarczy minimalny impuls z kierownicy. Poręczności sprzyja geometria: najkrótszy rozstaw osi łączy się tu z bardzo małym wyprzedzeniem. Niektórzy być może ocenią, że motocykl zbyt chętnie wali się w zakręty, bo nawet najmniejsze muśnięcie kierownicy Brutale uznaje za korektę toru jazdy.

Na wyboistej drodze twardo zestrojone zawieszenia nie wygładzają nierówności asfaltu tak jakby się chciało. Podwozie neutralnie zachowuje się jedynie na idealnych nawierzchniach. Widelec reaguje mało precyzyjnie, sztywny amortyzator zaś wydaje się nieustępliwie twardy. Twardość można zarzucić także kanapie.

Po maksimum dwóch godzinach tyłek błaga o litość. Tak więc właścicielowi Brutale 675 będzie najbardziej odpowiadać szybka rundka wokół komina zakończona pod knajpką, pod którą ludzie będą ją podziwiać.

Triumph Street Triple R

   
Duży moment obrotowy świetnie daje sobie radę ze 191 kg masy. Dzięki najlepszym z całej szóstki przyspieszeniom przednie koło szybko traci na wadze…  Rocznik 2012 zdobią pług pod silnikiem, osłony zegarów i chłodnicy. 


brzmi groźnie, zwłaszcza gdy ściany skalne odbijają gang jego trzycylindrowca. Do tego świetna reakcja na gaz. Być może tradycyjne linki gazu niekoniecznie muszą iść w odstawkę. Silnik bez najmniejszego wysiłku wchodzi na obroty i między 2000 a 12 000 obr/min zawsze można na niego liczyć. Jest elastyczny, chętnie kręci na wysokich obrotach i moc rozwija jak po sznurku. Czyli coś w sam raz, by poćwiczyć jazdę na gumie. Na dodatek maszyna nie wymaga zbyt częstego mieszania biegami. To dobrze, bo skrzynia, zwłaszcza podczas redukcji, pracuje niezbyt precyzyjnie.

Tagi: Triumph | Street Triple R | Honda | Hornet 600 | Suzuki | GSR 750 | Yamaha | FZ8 WGP 50th Anniversary | Kawasaki | Z 750 R | MV Agusta | Brutale 675 | test | porównanie

Oceń artykuł:

2.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij