Motocykl poleca:

MV Agusta Brutale serii D’Oro 2003

Poleć ten artykuł:

Castiglione jest szefem MV Agusta. MV Agusta zaś to według wielu najpiękniejsze motocykle świata. Dosiąść Brutale, którego autorem jest sam Claudio, to nie lada zaszczyt i nie mniejsza przyjemność.

Zobacz całą galerię

Gdyby ktoś na widok MV Agusty Brutale zaczął zachowywać się jakby był niespełna rozumu, trzeba mu to wybaczyć. Są bowiem motocykle, które sprawiają, że puszczają wszelkie hamulce, motocykle, które wzbudzają entuzjazm, które sprawiają, że zdrowy rozsądek i spokój chowają się w najciemniejszy zakamarek. MV Brutale błyszczący kusicielsko w promieniach słońca – cóż to za prześliczny widok! Maszyna została skonstruowana zgodnie z życzeniami Claudio Castiglione, według jego projektu. Barwna niczym wiosna, z połyskującymi na złoto elementami z magnezu, intensywnie czerwoną ramą i utrzymanym w tradycyjnych kolorach MV – niebieskim, białym i czerwonym – zbiornikiem paliwa. Smukła i żylasta jak koń wyścigowy, zwarta i napakowana jak pies obronny – zależnie od kąta widzenia MV zmienia swoją posturę, wygląd, przymila się, uwodzi, przyciąga wzrok tysiącem wspaniałych detali.

   
Żeby móc zaprojektować ten sześciokąt z gwiazd, MV musiało 37 razy zdobyć mistrzostwo świata.  Żeby prowadzić tylne koło, wahacz zaciska swą potężną pięść. 
   
 Żeby się zabawić, artysta zaprojektował takie logo. Żeby znaleźć najlepszą pozycję dla podnóżków, umożliwiono ich przestawianie. 

Kunsztownie spawane rury spotykają się tu z frezowanymi magnezowymi płytami obejmującymi łożyskowanie wahacza, muskularny wahacz mocną ręką podtrzymuje tylne koło, spod wielu warstw lakieru prześwituje szlachetny laminat z włókien węglowych, a szykowny emblemat to dowód, że 37 mistrzostw świata zdobytych przez MV stanowi dobrą podstawę, aby przedstawić je w formie regularnego sześciokąta złożonego z gwiazd. Wiele detali wmodelu Brutale pochodzi ze sportowego modelu F4: silnik, podwozie, osprzęt, dźwignie. Ale to, co decyduje o jego charakterze, stanowi nowość – bak, siedzenie, układ wydechowy, reflektor i kierownica. W ten sposób supersportowa maszyna stała się naked bike’em, motocyklem, który zamiast na tory wyścigowe zaprasza do jazdy po szosach. Zdaje się mówić: Nie ma naco czekać, ruszaj w drogę! Ale bez ślizgaczy na kolanach, kombinezonów Replika i karbonowych rękawiczek. Cały czas możesz czuć się swobodnie, tak swobodnie, jak siedzi się na MV.

Wszystko pasuje jak ulał, jakby nad kształtem kierownicy, kanapy i umiejscowieniem podnóżków głowiła się cała armia specjalistów od ergonomii. Na pewno przy projektowaniu spotkały się niewątpliwie ogromne doświadczenie i odrobina szczęścia. Wygodnie siedzący kierowca może przyjąć bardziej odprężoną pozycję niż na F4, które wymusza większe pochylenie. A do tego na „Brutalu”, poza owiewkami, nie brakuje mu niczego, co charakteryzuje supersportowca. Wręcz przeciwnie, o ile dotąd jazda MV była przyjemnością wiążącą się z wysiłkiem, to teraz kierowanie modelem Brutale nawet w mieście stało się czystą radością. Rzędowy czterocylindrowiec donośnie burczy, już po dodaniu gazu na biegu jałowym jest zdumiewająco dynamiczny, prycha i charczy z airboxu, jak gdyby był muzykiem rockowym, a nie silnikiem spalinowym. Od 35 km/h można wrzucić szósty bieg. Jest to możliwe dzięki o wiele krótszemu w porównaniu z F4 przełożeniu Brutale.

   
Niby nic – styk czterech rur, a ileż nawet w nim piękna! Owalny otwór w mocowaniu silnika to zapewne zapowiedź „1000”.  Włoska marka wróciła w dobrym stylu. MV to sławna wyścigowa przeszłość i ekskluzywna sportowo-użytkowa teraźniejszość. 


Po opuszczeniu obszaru zabudowanego wystarczy tylko nieznacznie otworzyć przepustnice, żeby zapewnić MV odpowiednią prędkość. Już 100 km/h dostarcza niebywałej, bajecznej przyjemności z jazdy. Sposób, w jaki Brutale pokonuje zakrę- ty, nie ma sobie równych. Dokładnie i zarazem z łatwością, jakby jechało po szynach. Nieporównywalne są precyzja skrętu, stabilność również na szybko pokonywanych zakrętach i poręczność na naprzemiennych łukach. Tego nie potrafi żaden inny motocykl na świecie. Dlaczego? Bo Brutale ma bardzo wiele wspólnego z wersją F4. Ten sam potężny, sprężyście zestrojony widelec prowadzi przednie koło, ten sam mocny wahacz podtrzymuje tylne koło i w tej samej stabilnej ramie mieści się silnik.

Japończycy inaczej rozwiązują te kwestie. Obudowują mianowicie swoje supersportowe silniki prostymi ramami, pozwalają pracować komfortowym amortyzatorom i widelcom. To obniża koszty produkcji, a więc i ceny w salonach, ale odbija się na przyjemności jazdy. Kiedy wreszcie w Kraju Kwitnącej Wiśni zrozumieją, że dopiero dosiadanie rozebranego z owiewek supersportowca, któremu dodano szeroką kierownicę, daje przyjemność nie do opisania?

Ten sposób myślenia zapewnia MV przewagę, która staje się jeszcze większa, kiedy ostro zepnie się ostrogami „750”. Wtedy naprawdę wyrywa do przodu, a pod bakiem ryczy szaleńczo dobre 120 KM. Pomi ędzy 8000 a 13 200 obr./min kończą się żarty. Mocy wystarcza, aby wyprzedzić niemal wszystko, co porusza się na kołach. Oczywiście, Brutale nie ma takiego kopa na niskich obrotach, jak „1000”. Ale plotki mówią, że taka wersja ma się pojawić jeszcze w tym dziesięcioleciu. Natomiast na wyższe obroty wchodzi znacznie swobodniej. Użytecznej mocy towarzyszy odpowiednio współdziałające podwozie. Tak samo jak doskonałe japońskie sześciotłoczkowe hamulce Nissin w przednim kole. Dozowalność i skuteczność są właściwe i hamulce nie mają żadnych problemów z 200 kilogramami szlachetnego metalu i takich że laminatów.

Pan Claudio na pewno postawi MV Brutale w swoim garażu, gdzie stoi już gromadka urodziwych maszyn, w których pojawieniu się na świecie miał swój udział – pierwsze Ducati 851, wspaniałe Ducati Supermono, sportowiec dziesięciolecia – 916, zwycięski Rally-Elefant, GP-Cagiva 500 i naturalnie F4. Castiglione zawsze wiedział, co to zmysł piękna.

 

Tagi: test | MV Agusta | Brutale

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij