Motocykl poleca:

MV Agusta F4 100 CC

Poleć ten artykuł:

Powstało tylko 100 sztuk tego motocykla. Jeden z egzemplarzy trafi w ręce bossa koncernu MV Agusta Claudia Castiglioniego, pozostałe 99 staną się własnością zamożnych miłośników dwóch kółek. Miałem rzadką okazję wypróbowania F4 100 CC.

Zobacz całą galerię

Trudno w dzisiejszej dobie wymagać więcej od motocykla. MV Agusta F4 100 CC jest niezwykle ekskluzywna, dysponuje prawdziwie kosmicznymi rozwiązaniami technicznymi i kosztuje sakramenckie pieniądze. Fabryka gwarantuje moc silnika na poziomie 200 KM, za co trzeba zapłacić okrągłe i – przyznajmy – porażające 100 000 euro. Jedyny do dziś sprzedany w Niemczech F4 CC właśnie stoi w paddocku na torze Hockenheim. Za chwilę go dosiądę.

Bike jest czarny jak podwójne espresso serwowane w środku najciemniejszej nocy. Wiosenne słońce delikatnie omywa jego kontury, plącze się w jedwabiście połyskującej strukturze włókna węglowego, z którego zrobiono owiewki F4 CC, od czubka przedniej lampy aż po koniec zadupka. Siadając na kanapie, czuję, jak serce chce wyskoczyć mi z piersi. Dłonie w rękawicach pocą się bardziej niż zwykle. „Nie martw się, będzie dobrze – z uśmiechem zagaduje właściciel Agusty. – Zimą sprzęt stał w salonie, ale poza nią powinien jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Nie dopuszczę, aby zardzewiał, bo bym tego nie przeżył”. Facet od F4 CC nie jest ani naftowym szejkiem ani właścicielem Microsoftu. Niemniej na wszelki wypadek woli pozostać anonimowy. Gość traktuje motocykl tak jak przedmiot, który ma być używany i sprawiać radość, a nie jak obiekt zachwytu i miejsce do stawiania pucharów. I to jest piękne!

 

 
  ▲Tak jak trudno podrobić czerwień Ferrari, tak czerń MV Agusty F4 100 CC jest jedyna w swoim rodzaju.
◄Zaciski hamulcowe typu Racing-Monoblock firmy Brembo dostosowano do F4 CC.
►Kolejne dzieło sztuki: zbiorniczek płynu hydraulicznego do sterowania sprzęgła.
 

Przycisk rozrusznika zmusza do pracy umieszczone radialnie, tytanowe zawory firmy Del West – dostawcy elementów dla maszyn Formuły 1. Mam wrażenie, że wyczuwam każdy ruch tłoków. Są one lżejsze od seryjnych, oczywiście pokryte warstewką grafitu i po- łączone z wałem korbowym za pośrednictwem tytanowych korbowodów.

Dokładniej przyglądam się detalom. W tym motocyklu nic nie jest typowe, znane, opatrzone. Ani magnezowy wahacz, ani magnezowe elementy ramy czy pokrywy silnika. Tu nikt nie przejmował się ceną włókien węglowych i tytanu. Nawet osłona chłodnicy powstała z tego szlachetnego metalu. Do tanich nie należą też zaciski hamulcowe Brembo-Racing-Monobloc czy ogromna liczna elementów frezowanych – takich jak podnóżki czy klamki. Każdy z detali przyspiesza bicie serca. Mimo to nie widzę w tym motocyklu agresywności. Jest dostojny i niemal słyszysz, jak ci mówi, że zna swoją wartość. Wiele podzespołów wykonano ręcznie. Trochę usztywnia mnie świadomość, że jeden błąd na torze może zamienić tę maszynę w kupkę drogiego wprawdzie, ale jednak złomu. Trzeba odrzucić takie myśli. Tak czy inaczej, właścicielowi na osłodę pozostanie kilka fotek.

Wrzucam pierwszy bieg i wyjeżdżam na tor. Mam to samo dziwne uczucie, które towarzyszyło mi podczas pierwszych randek w liceum. Na początku bike zachowuj ę się całkiem normalnie, co ułatwia skoncentrowanie się na najważniejszym – na jeździe. Po pierwszych metrach opory znikają. Silnik pracuje niezwykle miękko – w stosunku do standardowej wersji zwiększono średnicę cylindra, co powiększyło pojemność silnika do 1078 cm3. Tak jak ma to miejsce w MV Agusta Tamburini, króćce dolotowe podczas pracy zmieniają długość. Przyjemność z jazdy powiększa niesamowite brzmienie tytanowego wydechu. Czad i odlot!
 
  ▲Po tym sprzęcie nie widać dzikiej mocy, informuje on raczej, że zna swoją wartość. Przyjemność z jazdy nim trudno opisać słowami.
◄Jeden ze smakowitych detali, znakomicie pasujących do ogólnej koncepcji: kierunkowskazy w lusterkach.
►Tylny amortyzator w klimacie rodem z MotoGP. Umożliwia tyle regulacji, ile jesteś w stanie wymyślić.
 

Czterocylindrowiec dysponuje sporym momentem już na niskich obrotach. Krzywa mocy pnie się równomiernie w całym zakresie. Szlachetna MV Agusta F4 100 CC łaskocze dobrze wymierzoną porcją wibracji, przy czym ich odgłos i intensywność zmieniają się wraz z liczbą obrotów. Kontrolę nad tym trzyma jeździec w prawej ręce. Jazda kończy się tym, że kolejną partię zakrętów CC pokonuje z lekko uniesionym przednim kołem, błyskawicznie przyspieszając na każdej prostej. Silnik ma mieć moc 200 KM, choć testowany egzemplarz pokazał na hamowni stado 189 KM. Czyżby ktoś zaokrąglił moc w górę?

Kupno MV Agusty to nawet dla bogatych spore wydarzenie. 100 000 euro potrafi przyprawić o zawrót głowy. Ból głowy przy wykładaniu takiej kasy łagodzi kilka „drobiazgów”. Wraz z F4 CC jako bonus dostajesz drugi motocykl – MV Agusta Brutale 910. Kolejną niespodzianką jest zegarek renomowanej firmy Girard-Perregaux Laureato EVO 3 F4CC w limitowanej wersji, na którego tytanowej obudowie pojawi się numer motocykla. To jeszcze nie wszystko. Ostatnią niespodzianką jest skórzana kurtkę firmy Trussardi, również w limitowanej wersji. Nasza rada – ludzie, pędem gońcie do kolejki, bo pula 99 maszyn ciągle się kurczy!

Tagi: test | MV Agusta F4

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij