Motocykl poleca:

MZ 1000 S 2003

Poleć ten artykuł:

Marka MZ jako jedna z nielicznych firm motoryzacyjnych z byłej NRD potrafiła utrzymać się na rynku. Teraz wprowadza na rynek motocykl turystyczno-sportowy z litrowym silnikiem własnej konstrukcji.

Zobacz całą galerię

Kilka lat czekaliśmy na pierwsze jazdy nowym modelem emzetki – 1000 S. W końcu, nieczęsto się zdarza, aby europejski producent wypuszczał skonstruowanego całkowicie od nowa, dwucylindrowego big bike’a. Dobrze zapowiadał się już przedstawiony przed laty prototyp. Dalsze prace szły nieco opornie, ale wreszcie ostatnio na torze w Hockenheim pojawiły się dwa przedseryjne modele MZ 1000 S. W padoku na oceny kierowców testowych czekał szef działu rozwojowego firmy Jürgen Meusel ze współpracownikami.



Pierwsze wrażenia po obejrzeniu nowego motocykla: przyzwoite wykończenie, sportowa, ale nieekstremalna pozycja kierowcy, kierownica i podnóżki umieszczone idealnie. Ładne wskaźniki, specjalnie dla MZ opracowany osprzęt kierownicy. MZ 1000 promieniuje nową jakością. Pochylony pod kątem 40° rzędowy dwucylindrowiec zapala bez problemu. Pracuje nieco głośniej, niż większość konkrentów, jednak według Jürgena Meusela, w seryjnych motocyklach zmieni się to tylko nieznacznie. To bardzo dobra wiadomość, gdyż w trakcie przyspieszania można usłyszeć rzadko obecnie spotykany odgłos pracy silnika, w którym czopy korbowe zostały przestawione o 180°. Przypomina w tym Hondę CB 450 i Laverdę 750 S. Wyposażony we wtrysk paliwa i regulowany katalizator „1000” teoretycznie osiąga moc 114 KM i maksymalny moment obrotowy na poziomie 97 Nm.

Podczas jazdy dwie testowe MZ-ki wykazały nieco odmienne charaktery. Pierwsza zachowywała się ospale w zakresie obrotów od 2500 obr./min (poniżej tej granicy twin szarpał) do 5000 obr./min, potem trochę się ożywiała i równomiernie rozkręcała się do 9000 obr./min. Drugi z silników w dolnym zakresie obrotów był jeszcze bardziej mułowaty, natomiast od 7500 obr./min aż do czerwonego zakresu przy 10 000 obr./min powiał chyba „mocniejszy wiatr” i jazda na torze wyścigowym sprawiała dużo większą przyjemność. Zespół MZ nie potrafił wyjaśnić tego zjawiska, tłumacząc się, że charakterystyki sterowania silnikiem nie są jeszcze dopracowane. Oba motocykle różniły się też poziomem drgań. Wraz ze wzrostem obrotów narastały wibracje, przenoszone przez kierownic ę, zbiornik paliwa, a szczególnie podnóżki, jednak ich intensywność była różna.


Nie zauważyliśmy natomiast różnic w zawieszeniu testowanych motocykli – do czułości widelca i tylnego amortyzatora nie można mieć zastrzeżeń. Na torze są wprawdzie zdecydowanie za miękkie, ale przecież MZ 1000 to nie jest motocykl supersportowy. Widelec upside-down marki Marzocchi o progresywnej charakterystyce nie dobija na pofałdowanej nawierzchni nawet podczas ostrego hamowania. Mimo że tył dziwnie kołysze się i wprowadza pewien niepokój w podwoziu, sprawia ono wrażenie poręcznego. Zawieszenie daje możliwość o wiele dokładniejszego zestrojenia. W obu maszynach tył był maksymalnie uniesiony za pomocą skomplikowanego hydraulicznego układu do zmiany napięcia wstępnego sprężyny. Tym samym ograniczono negatywny skok zawieszenia. Z drugiej strony, takie ustawienie wpłynęło korzystnie na poręczność i zwiększyło prześwit. Dobrze można też mówić o ogumieniu. Opony Metzeler Sportec M-1 doskonale harmonizują z podwoziem. Duża precyzja kierowania w połączeniu z przekonującą rezerwą przyczepności zapewniają poczucie bezpieczeństwa. MZ doskonale nadaje się do szybkiej jazdy.

Dobry obraz psują nieco hamulce. Przy ostrym hamowaniu na torze wyścigowym potrzebna jest duża siła, a i dozowalność mogłaby być lepsza. Jest to z pewnością kwestia doboru materiału na klocki hamulcowe, a te da się łatwo zmienić. Sukcesem zakończyła się natomiast praca nad kształtem owiewek. Szyba, mimo że stosunkowo płaska, zapewnia pochylonemu kierowcy dobrą osłonę przed wiatrem. Intensywna praca w tunelu aerodynamicznym dała zatem efekty.

   
Solidna obudowa sprzęgła świadczy o mocnej konstrukcji.  Centralny amortyzator z pełną regulacją połączono bezpośrednio z aluminiowym wahaczem. 


Pierwsze wrażenia z jazdy. MZ 1000 S to solidny dwucylindrowiec, górujący pod względem mocy nad Hondą VTR 1000 F lub BMW R 1100 S i różniący się akustycznie od konkurencji z silnikami V2. Z masą 210 kg w stanie gotowym do jazdy MZ należy do najlżejszych w swojej klasie i dysponuje zapewniającym stabilną jazdę podwoziem, doskonale sobie radzącym z mocą 114 KM. Za mało – wybrzydzają zwolennicy supersportowych dwucylindrowców. Amatorzy biało-niebieskiej szachownicy mogą o takiej mocy tylko pomarzyć. Do zapewnienia przyjemnej jazdy takie osiągi z pewnością wystarczą. Bardziej istotny jest fakt, że potencjalni klienci MZ nareszcie będą mogli z nich korzystać. Pierwsze MZ-ki mają pojawią się w salonach w Europie w listopadzie tego roku.

 

Tagi:

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij