Motocykl poleca:

MZ 1000 SF 2005

Poleć ten artykuł:

MZ z Zschopau – gdzie przed laty produkowano popularne etezetki – zaprezentowała kolejną nowość. Dwucylindrowy 1000 SF wbija się między streetfightery. Bez wstydu odsłania przy tym swoją technikę.
Zobacz całą galerię

Firma MZ rozebranego i wyposażonego jedynie w miniowiewkę 1000 SF nazwała superfighterem. Można by sądzić, że mamy tu do czynienia z prawdziwą furią, ale w rzeczywistości goła odmiana 1000 S [pisaliśmy o niej w MOTOCYKLU nr 9/2004 – red.] nie jest wcale taka dzika. Klosze reflektorów mają agresywny kształt ale malowanie nie prezentuje się zbyt wojowniczo. Jednak SF wcale nie zamierza podejmować walki z groźnymi streetfighterami, które wychodzą spod ręki zwariowanych tunerów. Raczej chce grać w jednej lidze z Aprilią Tuono, KTM-em Superduke czy Triumphem Speed Triple, gdzie bardziej liczy się show i świetna zabawa.

Ale zanim w hiszpańskiej Andaluzji zaprezentowano tego superfightera, inżynierowie w MZ musieli jeszcze raz przyjrzeć się silnikowi. W teście porównawczym z udziałem MZ 1000 S ta maszyna zasłużyła na krytykę z powodu szorstkej reakcji na gaz i załamanie mocy w środkowym zakresie obrotów. Już w połowie ubiegłego roku w Niemczech zareagowano na to, wprowadzając w modelu 1000 S odmienną dla każdego biegu charakterystykę wyprzedzenia zapłonu oraz precyzyjniejszą mapę parametrów zarządzania silnikiem.



W1000 SF technicy ponownie zajęli się elektroniką sterującą pracą silnika jak również zmieniono czasy otwarcia zaworów. Kolejną możliwość zmiany charakterystyki silnika znaleziono w układzie wydechowym. Wprawdzie zabieg ten zmniejszył moc maksymalną 1000 SF ze 117 do 113 KM, ale wzmocnił moment obrotowy, który wynosi obecnie 98 Nm. Na koniec, żeby zapewnić optymalne przyspieszenie, superfighter otrzymał krótsze przełożenie 17:45.

Na krętej drodze od wybrzeża Morza Śródziemnego w stron ę miasta Ronda nowa emzetka do końca odsłoniła swój prawdziwy charakter. Dwucylindrowa jednostka napędowa o większym momencie obrotowym pozwala całkiem szybko pokonywać zakręty na czwórce albo piątce. Od 5000 obr/min rzędowy twin staje się coraz gwałtowniejszy i przy do końca otwartych przepustnicach wtłacza motocyklistę w zadupek. Wskazówka analogowego obrotomierza błyskawicznie mija 7500, po czym nieco łagodnej dobiega do ogranicznika obrotów, ustawionego na 9300 obr/min.


Chociaż silnik MZ nadal nie jest wzorem kultury pracy, gdy kręci poniżej 3000 obr/min, to jednak teraz zachowuje się o wiele grzeczniej. Już od najniższych obrotów ochoczo i bardzo bezpośrednio reaguje na polecenia rączki gazu. Tylko wyjątkowo uważni jeźdźcy przy dodawaniu gazu zauważą minimalne opóźnienie. Główny konstruktor MZ Jürgen Meusel wie o tej słabości i ma już nawet lekarstwo na nią, jednak dopiero długotrwałe testy mogą dowieść jego skuteczności.

Jeśli chodzi o podwozie, nie było właściwie czego poprawiać. W tej kategorii MZ 1000 S wypadł najlepiej w teście porównawczym motocykli sportowo-turystycznych. Po co było więc w wersji SF wprowadzać jakieś wielkie zmiany? Zwłaszcza że przesunięte w półkach o 5 milimetrów golenie widelca i obniżony o 15 milimetrów tył zmniejszyły wysokość siodła z 835 do 825 milimetrów. Tył opadł dzięki zastosowaniu innego mocowania centralnego amortyzatora. Tak więc, krótkonodzy motocykliści czują się teraz pewnie, a poza tym zarówno wysocy, jak i niscy lepiej integrują się z motocyklem. Te zmiany powinny również sportowo-turystycznej emzetce wyjść na dobre. Z uwagi na niezmienione położenie podnóżków, nogi trzeba mocno zgiąć w kolanach, ale dzięki wysokiej i szerokiej aluminiowej kierownicy, pozycja jeźdźca nie jest uciążliwa nawet na dłuższych trasach.

Tak jak w wersji 1000 S, zachwyca udane zestrojenie zawieszeń. Właśnie na źle utrzymanych, krętych szosach dwudziestej dziewiątej kolejności odśnieżania, gdzie chciałoby się siedzieć na porządnym enduro, superfighter wypada bardzo dobrze. Czule reagujące, dobrze tłumiące zawieszenia zapewniają pewny kontakt opon z jezdnią. Na wyboistych odcinkach 1000 SF pozostaje nieporuszony i nie zaskakuje niczym nieprzyjemnym. Szerokiej kierownicy zawdzięcza większą poręczność i możliwość szybkiego przechodzenia z pochylenia w pochylenie przy mniejszym nakładzie siły niż w wariancie sportowo-turystycznym.



Z S-ki pochodzą wyraziste stylistycznie reflektory, oprawione w nieduże klosze. Ich skuteczność trzeba określić jako dużo większą niż można by sądzić po wyglądzie. Dzięki wypróbowanemu w tunelu aerodynamicznym kanciastemu kształtowi owiewki i małej szybie, przypominającej spojler, ochrona przed wiatrem wypada zaskakująco dobrze. Nawet przy prędkości 180 km/h napór powietrza na korpus i ramiona utrzymuje się w przyzwoitych granicach, a turbulencje i hałas wokół kasku są do zniesienia.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij