Motocykl poleca:

Mały vs duży: Suzuki V-Storm 650 i 1000, Yamaha MT-O7 i MT-09 - cz.2

Poleć ten artykuł:

Producenci doprowadzają czasem do sytuacji, w której dochodzi do walki między modelami z jednej stajni. Co wtedy wybrać? Sprawdzamy: Suzuki V-Storm 650 vs. V-Storm 1000, Yamaha MT-07 vs MT-09

Zobacz całą galerię

Zaufaj widlakom: Suzuki V-Storm 650 vs. V-Storm 1000

Te turystyczne enduro są pod względem technicznym i koncepcyjnym mocno podobne. Oprócz pojemności i mocy dzieli je cena. Czy warto za dużego V-Stroma dać aż 15 000 zł więcej niż za małego?

Suzuki długo miało dla fanów turystycznych enduro tylko V-Stroma 650. Inna rzecz, że za sprawą stylu, dopracowanego silnika i ABS-u zdobył on wielu zwolenników. Mimo tej popularności nie było błędem odświeżenie go w sezonie 2011 pod względem technicznym i wizualnym.

 

 

Niestety, Suzuki jakby zapomniało o wyższych pojemnościach. A konkurencja nie próżnowała – w klasie 1000+ zagościły półaktywne zawieszenia, ich elektroniczna regulacja i moce dochodzące do 150 KM. Zaprezentowany na początku tego roku V-Strom 1000 nie poszedł tą drogą. Pojemność 1 litra, moc 100 KM i cena 49 990 zł plasują go pod względem technicznym i cenowym w połowie drogi między turystycznymi enduro klasy 800 i 1200 cm3.

Dystans do mniejszego krewniaka jest trochę większy, tak jak różnica w mocy: 71 KM „650” wobec 102 KM dużego V-Stroma. Spora jest także różnica w cenie: mały jest o 15 090 zł tańszy od dużego. Te różnice przy pierwszym spotkaniu z tym duetem schodzą na dalszy plan. Obie maszyny sprawiają wrażenie – co w tej kategorii motocykli nietypowe – stosunkowo niewielkich. Kanapa tysiączka jest nieco bardziej komfortowa, „650” natomiast proponuje trochę mniejsze rozchylenie kolan, przy czym obie maszyny zapewniają komfort jak na turystyczne enduro przystało. Nawet różnica masy między ważącym 216 kg V-Stromem 650 a litrowym kuzynem (229 kg) nie jest zbyt duża.

Hamulce z pływającymi zaciskami przyczyniają się do umiarkowanej ceny „650”.     Również radialne zaciski hamulcowe robią lepsze wrażenie niż w „650”. 

W trakcie jazdy na pierwszych metrach podobieństwo zadziwia. Chłodzone cieczą widlaki 90° imponują spokojną pracą, szarpanie łańcuchem na najniższych obrotach zostawiając europejskim   konkurentom. Mniejszy wypada tu ciut lepiej, za to duży rewanżuje się siłą wynikającą z pojemności. Już nieco powyżej obrotów biegu jałowego zapewnia solidnego kopa, a dzięki momentowi obrotowemu, który powyżej 3500 obr/ min ostro idzie w górę, ciągnie mocno. Nawet przez sekundę nie odczujesz braku ani kucyków na wyższych obrotach, ani różnych map zapłonu.

Co logiczne, „650” prezentuje się inaczej. Jego krótkoskokowa jednostka napędowa nie zapewnia takiego kopa, za to bez trudu przebiega przez całą skalę obrotów, w każdym momencie kręcąc tak swobodnie, że możesz zdziwić się różnicą, którą widać na krzywych mocy i momentu obrotowego.

Tradycyjny widelec V-Stroma 650 ma jedynie regulację wstępnego napięcia sprężyny.   Widelec upside-down V-Stroma 1000 dysponuje pełną regulacją.

Duży V-Strom wysuwa się na wyraźne prowadzenie dopiero podczas jazdy z bagażem i pasażerem: wtedy do głosu dochodzą argumenty w postaci większych cylindrów oraz lepszych zawieszeń. Nawet gdy mocno tłumiący widelec upside-down litrowego V-Stroma twardo pracuje na wybojach, to i tak ma przewagę nad tradycyjnym widelcem małego V-Stroma i oferuje – podobnie jak amortyzator – znacznie większe rezerwy.

„650” jest bardziej komfortowym towarzyszem podróży podczas jazdy solo. Natomiast gdy będziesz musiał ostro hamować, wyraźnie zdefiniowany punkt zadziałania radialnych zacisków dużego V-Stroma będzie górą. Nie może być inaczej, skoro mniejszy ma klasyczne heble. Za to dzięki temu znacznie zwinniej śmiga po winklach i łatwiej wchodzi w złożenia.

V-Strom 650, dzięki sumie swych cech, nie pozwala, aby większy kuzyn wypracował sobie dużą przewagę.

Suzuki V-Strom 650
plus chętnie wkręcający się na obroty silnik o dużej kulturze pracy; niewielkie zużycie paliwa (nawet 3,6 l/100 km); neutralne prowadzenie; nowoczesny wygląd; umiarkowana cena   
Suzuki V-Strom 650

minus krótkie okresy między przeglądami (6000 km); skromne wyposażenie   

Suzuki V-Strom 1000
plus duży moment obrotowy; stosunkowo niewielka masa (229 kg); bardzo wygodne siodło; przydatność do jazdy z pasażerem

minus brak map zapłonu; umiarkowana moc; dyskusyjny wygląd   

Naszym zdaniem
Większy kop litrowego silnika, najwyższej jakości zawieszenia oraz świetna przydatność do podróży i jazdy z pasażerem – V-Strom 1000 ma w garści mocne argumenty. Na szczęście dla V-Stroma 650, gigantyczna różnica cen między tymi sprzętami powoduje, że V-Strom 1000 nie ma tak silnych kart, jak mogłoby się wydawać. Ponadto mały V-Strom ciągle zachwyca kulturą pracy lubiącego obroty silnika i poręcznością. Motocykliści jeżdżący solo będą z niego zadowoleni.

 

Tagi: Suzuki V-Strom 1000 | Suzuki V-Strom 650 | YAMAHA MT-07 | Yamaha MT-09

Oceń artykuł:

3.2

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij