Motocykl poleca:

Mocne cruisery: Triumph Thunderbird Commander, Moto Guzzi Audace, Victory Hammer S

Poleć ten artykuł:

Trzy mocne cruisery, sześć cylindrów i 4,8 litra pojemności do podziału między trzech szukających przygód facetów. Brzmi nieźle? Zaczynamy test ciężkich cruiserów.

Porównanie Cruiserów Zobacz całą galerię

Pomykamy drogami górskiego pasma Rhön, leżące na południowy zachód od Erfurtu. Okolice te są znane z tego, że od 1911 roku są mekką szybowców i szybowników. Ale dużo bardziej niż szybowce, których parę widzimy na błękitnym tego dnia niebie, kręci nas gang trzech potężnych silników Moto Guzzi Audace, Triumpha Thunderbirda Commandera i Victory Hammera S. Za najbliższego szybowcowych klimatów uznajemy Gutka, którego osłonę zbiornika paliwa zdobi orzeł. Włoskie słowo „audace” (czyt. „ałda-
cze”) oznacza „odważny, śmiały”. Znaki szczególne Audace to wszechobecny czarny mat, minimalne ilości chromu i podnóżki zamiast podłóg. Jego sercem jest V-dwójka o pojemności 1380 cm3, który rozwija 94 KM i 112 Nm. Napęd trafia na koło za pośrednictwem wału, podczas gdy Victory i Triumph wykorzystują do tego pasy zębate.
Na razie maszyny spokojnie stoją na podnóżkach. Pierwszy 1,6-litrowy Triumph Thunderbird powstał 5 lat temu. Do testu wzięliśmy jednak wersję Commander z 2014 roku, którą pokrywają hektary chromu. Tak jak Triumpha Stroma, Nightstroma i LT napędza ją rzędowa dwójka rozwiercona do 1699 cm3, której kute tłoki o średnicy 107,1 mm wyciskają 94 KM i około 151 Nm. Commander ma parę rozwiązań typowych dla cruiserów: daleko z przodu zamontowane podłogi, prędkościomierz na zbiorniku paliwa, dźwignię zmiany biegów typu palce–pięta i wielką, obitą sztuczną skórą kanapę.
Zupełnie inaczej prezentuje się amerykański Victory Hammer S – to sprzęt luzacki i muskularny, mający coś z hot roda na dwóch kołach. W oczy rzucają się w nim centralnie osadzone podnóżki, lekko wygięta kierownica, pochylona pozycja jeźdźca i tłusty tylny kapeć. Częściowo ukryta pod osłoną kanapa ma wysokość 710 mm nad glebą. Wygląd tej maszyny potwierdza tezę, że jednak rozmiar ma znaczenie. Do jej napakowanej sylwetki pasuje chłodzony powietrzem dwucylindrowy widlak, którego cylindry są rozchylone pod kątem 50°. Ma on pojemność 1731 cm3, a skok jego tłoków wynosi aż 108 mm. Moc? Na bank wystarczy, i to zarówno jeśli spojrzeć na to, co deklaruje producent, jak w realu – ta V-dwójka wyciska 88 KM i prawie 140 Nm.

Ciężka artyleria rusza do ataku
Cała trójka waży niemal tonę: Moto Guzzi to masa 317 kg, Victory 318 kg i Triumph aż 352 kg. Wszystko to bez owiewek i sakw. Czyli mamy tu do czynienia z naprawdę ciężką artylerią.
No to odpalamy! Moto Guzzi wibruje w rytm pracy niemal 1,5-litrowego silnika. Jego zawory stukają radośnie, serducho reaguje na gaz precyzyjnie, bez żadnego opóźnienia odpowiadając na każdy ruch elektronicznej manetki. Gdy dodasz gazu na postoju, maszyna – co typowe dla Gutków – lekko odchyla się w prawo, a następnie wraca do pozycji wyjściowej. To pozdrowienia od umieszczonego wzdłuż osi motocykla wału korbowego. Do tego ten mocny gang z grubych kominów. Jedynka wskakuje zaskakująco łagodnie, a na cyfrowym wyświetlaczu dumnie prezentuje się wtedy cyfra 1. W sumie Moto Guzzi ma najlepszą skrzynię biegów wśród sprzętów tego porównania. Natomiast długi wahacz nie jest w stanie wygładzić reakcji wału. Dodaniu gazu towarzyszy podnoszenie się tyłu motocykla, a odjęciu – lekkie jego opadnięcie.
Również gangowi silnika Thunderbirda nic nie można zarzucić – sprzęt zapodaje głęboki, mocny, basowy beat. Nic dziwnego – jego wał korbowy z przesuniętymi o 270° czopami korbowodów imituje kolejność zapłonu widlastej dwójki o kącie rozchylenia cylindrów 90°. Ten dwucylindrowiec fantastycznie przechodzi przez cały zakres obrotów, już od poziomu biegu jałowego stawiając do dyspozycji 100 Nm, który to moment obrotowy – dzięki lekko pracującemu sprzęgłu (uruchamianemu linką) – można precyzyjnie dozować. Jedyny minus – tak jak w Victory – to brak regulacji wielkich klamkek. Gruba chromowana kiera dobrze leży w dłoniach, choć trzeba wytknąć, że podczas manewrowania jej koniec wyrywa się z dłoni.
Silnik Victory dudni basowo i nisko z umieszczonych po prawej kominów. Klamka sprzęgła wymaga silnej ręki. Mimo to, a może właśnie dlatego, czujesz mechanikę maszyny każdą cząstką ciała. Hammer S to prawdziwie męski motocykl. Trzeba wziąć go w karby i przejąć inicjatywę. Klonk! Zębatki pierwszego biegu bezlitośnie wchodzą jedna w drugą. Towarzyszą temu wrażenia przypominające jazdę lokomotywą parową.

Tagi: Triumph Thunderbird Commander | Moto Guzzi Audace | Victory Hammer S | cruisery | porównanie | porównanie cruiserów

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij