Motocykl poleca:

Moto Guzzi 1200 Sport 4V – nie wiem, kim jestem

Poleć ten artykuł:

Moto Guzzi uległo kryzysowi. Nie gospodarczemu, lecz tożsamości. Może 1200 Sport 4V odpowie na pytanie, jakie sprzęty chce wypuszczać Gutek...
moto-guzzi-1200-sport-4v-2010-07.jpg Zobacz całą galerię

Już z wyborem ubioru mam problem. Czy wkładając turystyczne wdzianko nie wyrządzę krzywdy tej potężnej przecież maszynie? Czy skórzany kombik nie będzie przesadą w drugą stronę? Bo przecież stary, żebrowany V-twin niekoniecznie należy potraktować jak silnik wyścigowej rakiety tylko dlatego, że w każdej z głowic pojawiły się cztery zawory w miejsce dwóch. Po namyśle stwierdzam, że lepiej ubrać się zbyt elegancko niż za skromnie. Wybór padł na skórę. I dobrze, bo 1200 Sport 4V zasługuje na poważne traktowanie. Dokładnie 1151 cm³ to dobre opakowanie dla 105 KM (dwuzaworowy poprzednik miał 95 KM). O jego sportowym stylu decydują niewielka owiewka, osłona kanapy, dolny spojler oraz wygięte, grubaśne wydechy. Obraz uzupełniają dwie aż 320-milimetrowe tarcze hamulcowe przedniego koła.



     
Tak jak cały motocykl: kokpit łączy klasykę z nowoczesnością.  Tłumik to stylistyczny ukłon w stronę kosmicznych
technologii. 
Nowoczesność: tylne światło na LED-ach wkomponowane w klasycznąramę. 

Jak za najlepszych czasów
W opozycji do tego stylu stoi głęboki bas, z jakim V2 90° budzi się do życia. To i wibrujące w rytm pracy silnika końcówki kierownicy nawiązuje do tradycji sprzętów ze znakiem Moto Guzzi. Nie ma wątpliwości – Gutek dudni jak za najlepszych czasów, a jego dźwięk jest daleki od syntetycznej powściągliwości boksera lub rzędowego czterocylindrowca.

Sport czy turystyka, moment obrotowy czy liczba obrotów, funkcjonalność czy charakter? Zobaczmy, o co chodzi w Gutku 1200 Sport V4. Jedynka wskakuje bezszelestnie, co w dzisiejszych czasach jest prawdziwą rzadkością. Maszyna rusza ochoczo i głęboko dudniąc sunie przez promenadę z nonszalancką godnością. Naprawdę, coś w tym jest. Coś, co każe wytrwać w niełatwej pozycji, w której wystające na boki cylindry i potwornie długi, 23-litrowy zbiornik paliwa nie pozwalają zbyt dokładnie wyczuć, co dzieje się pod przednim kołem.

Nie przekraczając 3000 obr/min przeleciałem przez wszystkie biegi. Maszyna ciągle jest w swoim żywiole. Aż do wyjazdu z miasta. To, co zaczyna dziać się później, zadziwia. Mijam przekreśloną białą tablicę i ogień! No i co? No i nic! A ściślej – prawie nic. Zamiast pokazać stosownego do pojemności kopa, potężny, lecz nieco archaiczny silnik wpada w obrotową dziurę (patrz wykres) i przy ok. 4000 obr/min trafi a w największy dołek. Wychodzi z niego od jakichś 4500 obr/min i dopiero przy 5000 obr/ /min moment obrotowy wraca na poziom, który osiągał przy 3000 obr/min.

Powyżej 5000 obr/min czterozaworowiec o dosyć długim skoku (95 x 81,2 mm średnicy cylindrów x skok tłoka) zaczyna porządnie kręcić. I to z energią, o której 1000 obrotów wcześniej można było tylko pomarzyć. Maszyna łatwo wspina się w kierunku mocy maksymalnej (zmierzone 104 KM przy 7100 obr/min), a nawet jeszcze dalej, zanim przy ok. 8500 obr/min ogranicznik w odpowiednim momencie nie powie „dość”, chroniąc piec przed końcową zapaścią.

dziura na czterech 
 Motocykle Moto Guzzi 1200 Sport 4V 20101200 Sport 4V rozczarowuje. I nie jest to kwestia mocy maksymalnej. 104 KM to prawie tyle, co obiecuje producent (105 KM). Trudno jednak nie zauważyć głębokiej dziury momentu obrotowego między 3000 a 5000 obr/min, czyli w zakresie najczęściej używanym na co dzień. Czy jest to wina nowego rozrządu z czterema zaworami na cylinder? Zdecydowanie nie. Wystarczy rzut oka na krzywą momentu obrotowego dwuzaworowego 1200 Sporta, by przekonać się, że miał on podobną charakterystykę. Tyle że teraz załamanie linii przesunęło się nieco do przodu. Czterozaworowy silnik Stelvio pokazuje, że można inaczej.
Lekarstwem mają być nowe wałki rozrządu, inny airbox oraz zmienione mapy zapłonów. To ma dać większą moc i moment w całym zakresie obrotów. Pożyjemy – zobaczymy.  

Trudne pytania
Pytanie, kto i po co tak to zaplanował, nasuwa się samo. Czy zawsze, kiedy przychodzi mi na myśl słowo „sport”, musi o sobie przypominać krzywa momentu obrotowego? Czy faceci z Mandello del Lario rzeczywiście myślą, że „1200” jest motocyklem, z którego moc maksymalną trzeba wyciskać do samego końca?

Kapcie Metzeler Sportec M-3 zdają się przemawiać za tak radykalnym sposobem jazdy: w każdej sytuacji, nawet w najgłębszych złożeniach, zachowują, a raczej zachowywałyby przyczepność. Tyle że nie zatroszczono się o odpowiedni prześwit. Tymczasem maszyna na lewych zakrętach nawiązuje kontakt z podłożem tak samo wcześnie, jak turystyk California. Normalnie porażka!

Tradycyjny widelec teleskopowy wprawdzie zapewnia wysoki komfort, jednak z powodu miękkiego tłumienia zmniejsza wyczucie przedniego koła. Na szczęście to przeszkadza znacznie mniej. Podobnie jak to, że niezbyt aktywna pozycja jeźdźca udaremnia swawolne ataki na winkle równie skutecznie, jak opcjonalny ABS zapobiega blokadzie podczas ostrego hamowania (patrz wykres długości drogi hamowania).

Tagi: Moto Guzzi | 1200 Sport 4V

Oceń artykuł:

1.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij