Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
1.0

Moto Guzzi Breva V 1100

Historia długo oczekiwanej Brevy V 1100 jest typowo włoska. Niewiele brakowało, a padłaby ofiarą problemów finansowych. Najwyższy już czas podjąć na nowo wracający jak bumerang temat roadstera.

Castello di Meleto majestatycznie wznosi się nad pagórkowatym krajobrazem włoskiej Toskanii. Drzewa poczuły już wiosnę, a wraz z jej nadejściem pokazano długo oczekiwany motocykl. Chodzi o świeżutkiego Gutka – Brevę V 1100. To większa z dwóch całkowicie od nowa opracowanych konstrukcji. Bogate w tradycje zakłady z Mandello del Lario wiążą z nimi duże nadzieje na przyszłość.

Rozrusznik powoli kręci wałem korbowym. Rozruchem steruje elektronika – przecież silnik jest zasilany wtryskiem. Rozrusznik wprawia w ruch korbowody i tłoki, drążki popychaczy i dźwigienki zaworowe. Z niską częstotliwością, ale coraz żwawiej coś dudni i pulsuje. Do tego dołącza dyskretny, niski dźwięk. Ciszej niż dawniej, bardziej gardłowo, bulgocze coś w airboxie, basowo szczeka tłumik, nerwowo stukają zawory. Wystawione na wiatr cylindry już od 40 lat są typową cechą motocykli Moto Guzzi. Do napędzania Brevy wykorzystano dwuzaworowca o pojemności 1064 cm3, jednak wprowadzono w nim liczne zmiany. Zapłonem zajmują się dwie pracujące synchronicznie świece na każdy cylinder. Większą odporność zaworów na wysokie temperatury uzyskano, stosując materiały spiekane. Nowego typu gniazda mają zapewnić niezmienny luz zaworów przez 10 000 km przebiegu między przeglądami. Przekonstruowano tak- że miskę olejową i zmieniono obieg oleju. Zewnętrzny filtr oleju umieszczono w łatwo dostępnym miejscu. Kształt przedniego błotnika ma poprawiać przepływ powietrza wokół chłodnicy oleju. Układ drążków uruchamia synchronicznie przepustnice w obu gardzielach. Stosujące układ linek BMW nie potrafiło tego osiągnąć przez długi czas.




Włosi odważyli się wtargnąć do jaskini lwa i wyzwali na pojedynek BMW R 1150 R. Nowy alternator o mocy 540 W, zamiast dotychczasowych 330 W, zapewnia odpowiednią rezerwę mocy, chociaż- by dla przewidzianego od 2006 roku ABS-u. Na wzór BMW, przeniesiono go na górę, miedzy cylindry. Jest napędzany paskiem. Dzięki temu V2 może być o 4 cm krótszy i został przesunięty do przodu. Jednak niektóre sprawy pozostały niezałatwione. Przy każdym ostrym dodaniu gazu maszyna przechyla się najpierw w prawo, a potem w lewo. Winić za to należy wzdłużnie ułożony wał korbowy.

Poręczność Gutka można określić jako dobrą, jeśli weźmie się pod uwagę, że maszyna waży 250 kg. Komfortowa, mocno wyprofilowana kanapa zapewnia turystyczną pozycję – niestety trochę za daleko od przedniego koła. Długonogim mimo to będzie ciepło w kolana, a niscy nie będą mieli problemów z dosięgnięciem nogami do ziemi.

Przełączniki kierunkowskazów i klaksonu, podobnie jak w Aprilii, zamieniono miejscami. Widocznie geniusz i pomieszanie zmysłów mieszkają we Włoszech tuż obok siebie. Kokpit – zgrabny i czytelny. Udanie połączono klasyczne analogowe zegary z ciekłokrystalicznymi wyświetlaczami. Niestety, błyszczy jedynie chromowany plastik. Także w innych miejscach tworzywo sztuczne udaje metal.



Hydraulicznie sterowane sprzęgło wymaga dużej siły dłoni. Biegi włączają się precyzyjnie, a dźwignia do ich zmiany ma krótki skok. W nowej skrzyni biegów pracują już tylko dwa wałki. Od poprzedniczki jest ona lżejsza o 2,5 kg.

V2 dysponuje bez mała maksymalnym momentem już od niskich obrotów. Drugioddech łapie powyżej 5500 obr/min. Jednak w dolnym zakresie średnich obrotów – przynajmniej na szóstym biegu – rozpędza się opornie. Przy 100 km/h na liczniku i 3500 obr/min odkręcenie rączki gazu niewiele daje. 86 KM jest w OK, ale 85 Nm to w tej klasie trochę za słaby wynik. Subiektywny brak elastyczności denerwuje w czasie jazdy.

Jest początek marca. W Toskanii już pachnie wiosną. Czerwony Moto Guzzi łatwo kładzie się w szybkich zakrętach z jednego pochylenia w drugie. Prowadzi się przy tym dość precyzyjnie. Trzeba tylko uważać na centralną podstawkę, ocierającą o asfalt w mocnym złożeniu.

Konwencjonalny widelec z goleniami o średnicy 45 mm skutecznie połyka nierówności na drodze. Na większych dziurach nieco daje się we znaki kręgosłupowi. Po zwiększeniu napięcia wstępnego sprężyny i wzmocnieniu tłumienia odbicia maniery motocykla stają się do przyjęcia. Zakres regulacji jest imponujący. Na miano stylistycznego hitu zasługuje potężny jednoramienny wahacz, który ma się znaleźć także w muscle bike’u Griso. Przy zmianach obciążenia wyczuwalne są reakcje wału. Z tego powodu zakręty warto pokonywać zgodnie z zasadami starej szkoły, tzn. równomiernie dodając gazu. Sprawdzone, czterotłoczkowe zaciski Brembo skutecznie wgryzają się w tarcze hamulcowe o średnicy 320 mm. Jednak wymagają silnej ręki. Tylny hamulec jest zbyt jadowity i słabo dozowalny. Bardzo łatwo można zablokować tylne koło. Nie pomagają nawet przyczepne opony Metzeler Roadtec Z6 o wymiarach 120/70 i 180/55 ZR 17.

Na pewno wielu będzie się rozpływać nad wyglądem Brevy 1100. Z przodu jest bowiem masywna, z tyłu przewiewna, prawie filigranowa. Widać, że nacisk położono na jakość i użyteczność, a namiętności i emocje zeszły na dalszy plan. Ładowność wynosi 230 kg. Uwagę zwraca tylne światło wykonane z diód LED. Wszystkie przewody są w oplocie stalowym, a zarówno dźwignia hamulca, jak i sprzęgła mają możliwość regulacji. Motocykl wyposażono we wskaźnik temperatury zewnętrznej, zegar, wskaźnik poziomu paliwa oraz światła awaryjne. Nie brakuje także immobilisera, masywnego uchwytu dla pasażera, białych szkieł kierunkowskazów. Kolektory wykonano ze stali nierdzewnej, a tłumik lśni chromem. Duży zbiornik mieści 23 l benzyny. Inżynierowie Moto Guzzi z dumą informują, że Breva z regulowanym katalizatorem spełnia już wymagania normy spalin Euro 3, które zaczną obowiązywać w 2006 roku.

Włochy się zmieniają. Guzzi przekonało się o tym zaraz po tym, gdy w 2000 roku zostało przejęte przez Aprilię. Zaowocowało to reorganizacją produkcji i poprawą jakości, ale w końcu spowodowało nowe problemy finansowe. Teraz koncern Piaggio zapewnił pieniądze w kasie i optymizm w sercach. Orzeł znowu się wznosi. Historia się powtarza. Miejmy nadzieję, że będzie happy end.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Historia długo oczekiwanej Brevy V 1100 jest typowo włoska. Niewiele brakowało, a padłaby ofiarą problemów finansowych. Najwyższy już czas podjąć na nowo wracający jak bumerang temat roadstera.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:44:17