Motocykl poleca:

Moto Guzzi Nevada Classic 750ie 2004

Poleć ten artykuł:

Na reklamach Nevady Classic 750ie widać atrakcyjną parę. Nie wszyscy możemy być tak piękni, ale wszyscy będziemy jak oni szczęśliwi, dosiadając nowego Gutka

Zobacz całą galerię

Moto Guzzi już od początku lat 80. buduje swoje maszyny z silnikiem V2, o dość szczególnej customowej stylizacji. W Europie cieszą się one, szczególnie w ostatnich latach, umiarkowanym powodzeniem. Wyjątek stanowią Włochy. Dziwne więc może się wydawać, że para z reklam najwyraźniej uznaje jazdę na czymś, co na pierwszy rzut oka wygląda na odgrzewaną wersję zeszłorocznej Nevady 750, za jedno z ważniejszych wydarzeń życia. Ale po przejażdżce nową Nevadą zrozumiałem, dlaczego ta dwójka z reklamy tak szeroko się uśmiecha. Skromny cruiser wagi średniej nie jest najbardziej ekscytującym motocyklem, ale mimo wszystko dostarcza dużo więcej przyjemności, niż oczekiwałem.

Dzieje się tak dlatego, że pomimo znajomej nazwy i wyglądu, Nevada Classic 750ie to w rzeczywistości nowy motocykl, wykazujący podobieństwa raczej do zeszłorocznej Brevy 750 niż do starej Nevady. 383 z 441 części, czyli prawie 90%, zostało wymienionych lub zaprojektowanych na nowo. Literki „ie” w nazwie podkreślają ważną zmianę – nowa Nevada otrzymała układ wtrysku paliwa marki Weber-Marelli. Oznaczało to poważną modyfikację jednostki napędowej, włącznie z nowymi tłokami i wałkami rozrządu, unowocześnionym systemem smarowania i większym, wydajniejszym airboxem. Odnowiony został również wał napędowy. Zaprojektowano od nowa pięciobiegową skrzynię o krótszych przełożeniach. Jednotarczowe sprzęgło dostało nowy materiał na okładziny.



Styl to zawsze kwestia gustu, ale moim zdaniem ten motocykl wygląda dużo lepiej niż poprzednik, głównie dzięki temu, że te same zbiornik paliwa i kanapa zostały ustawione pod bardziej konwencjonalnym kątem, przez co zniknął efekt jakby złamanego w połowie wcześniejszego modelu. Dodatkowe chromowane detale, konsola zegarów z Brevy oraz nowy układ wydechowy z dwoma tłumikami i katalizatorem uzupełniają listę zmian.

Siedzenie znajduje się jedynie 769 mm nad ziemią i jedną z pierwszych rzeczy, które zwróciły moją uwagę w Nevadzie, było to, jaki ten motocykl jest niewielki i łatwy w prowadzeniu. Jego masa własna wynosi 185 kg, a więc niewiele jak na maszyn ę ze stalową ramą, wałem napędowym i silnikiem V2 o pojemności 750 cm3. Umiarkowanie wysoko umieszczone rączki kierownicy, kontrolki oraz bardzo lekko pracująca rączka gazu potęgują wrażenie, że mamy do czynienia z maszyną przyjazną użytkownikom.

To, że wśród nabywców tego motocykla będzie wiele kobiet, wydawało się oczywiste. Niewielka masa Nevady (o ponad 50 kg niższa niż H-D Sportstera 883, Hondy Shadow 750 i Kawasaki VN 800) również przyczynia się do dynamicznej jazdy, pomimo skromnej mocy maksymalnej (48 KM). Włoski V2 rozwija maksymalny moment obrotowy już przy 3600 obr./min, więc motocykl zawsze ochoczo rwie do przodu. Mocy było dosyć nawet w przypadku jazdy z prędkościami w pobliżu maksymalnej (około 170 km/h). Czasami przydałby się większy kop, niemniej silnik został dobrze dostosowany do obowiązków cruisera. Jest elastyczny i dosyć mocny, w sam raz do spokojnego, długotrwałego korzystania.

Kiedy skręciłem z głównej drogi, wystarczyły dwa zakręty, by stało się dla mnie oczywiste, że podwozia Nevady i Brevy pochodzą z całkiem innej bajki. Najbardziej bijącym po oczach rozwiązaniem jest użycie kół szprychowych z węższą, 18-calową oponą z przodu i grubą, 16-calową z tyłu. W Nevadzie widelec Marzocchi o średnicy goleni 40 mm podwyższa komfort jazdy, a tylne amortyzatory nieco go obniżają. Cruiser ma również większy rozstaw osi i większe wyprzedzenie – po to, aby polepszyć jego stabilność. Kąt główki ramy wynosi 62º – trochę więcej niż w poprzednim modelu Nevady, co skutkuje przyjemnie lekkim i łatwym prowadzeniem. Co ważne, podnóżki umieszczono na odpowiedniej wysokości i nie są za mocno wysunięte do przodu, a tylne amortyzatory maszyny nie są zbyt krótkie, co znacznie zwiększa prześwit. Wszystko to oznacza, że na krętych szosach Guzzi dostarcza dużo więcej frajdy niż jakikolwiek inny cruiser.


     
Klasyczny w formie, ale świeży stylistycznie kokpit.   Elementy karoserii Nevady cechuje niewymuszona elegancja.  Kanapa nowego modelu prezentuje się dużo lepiej niż u poprzednika. 

Wprawdzie widelec Nevady, pochylone do przodu amortyzatory Bitubo z regulowanym napięciem wstępnym sprężyn to właściwie standard, ale pozwalają na zachowanie kontroli na zakrętach, no i zapewniają całkiem wygodną jazdę w innych sytuacjach. A system hamulcowy składający się z pojedynczych tarcz marki Brembo na obu kołach jest dobrze dobrany do tego typu motocykla. Z przodu tarcza o średnicy 320 mm i czterotłoczkowy zacisk; kombinacja ta daje dużą kontrolę i odpowiednią skuteczność.

Z opisu chyba jasno wynika, że byłem pod wrażeniem Nevady i maszyna miło mnie zaskoczyła. Jest lekka, niewysoka, łatwa w prowadzeniu, elastyczna, gładka, na krętej drodze niemal wszyscy jej rywale wymiękliby. Zbiornik paliwa mieści jedynie 14 litrów, lecz silnik jest na tyle ekonomiczny, aby to wystarczyło. Nazywanie tego motocykla cruiserem to prawie zniewaga, bo w przeciwieństwie do pozostałych reprezentantów swojego gatunku jest on dużo bardziej wszechstronny.

Jako produkt zmodernizowanej fabryki Moto Guzzi, Nevada wydaje się dobrze wykonana. Ma kilka użytecznych szczegółów, takich jak poręczna armatura kierownicy i mały uchwyt dla pasażera, oraz rozwiązania takie jak wtrysk paliwa, tylna tarcza hamulcowa i napęd wałem, którym niewielu konkurentów może dorównać. Można dokupić dodatkowe wyposażenie, jak bagażnik, kufry i centralna podstawka. Nie ulega więc wątpliwości: para ujeżdżająca Nevadę na zdjęciach w reklamie musi mieć mnóstwo powodów do radości.

Tagi: test | Moto Guzzi

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij