Motocykl poleca:

Motocykle sportowe z trzech dekad: bohaterowie nie są zmęczeni

Poleć ten artykuł:

Wśród motocykli bohaterami zawsze były maszyny sportowe, które wyznaczały nowe kierunki rozwoju i nowe standardy. Sprawdziliśmy, co i jak bardzo się zmieniło w ciągu 30 lat.

Zobacz całą galerię

GSX-R 750 to najstarszy motocykl z elity sprzętów sportowych. Z racji wieku można by nim śmigać na żółtych blachach… Podczas dojazdu do Circuit Le Castellet (południowa Francja, 50 km od Marsylii) przy okazji tankowania czy krótkiego postoju w przydrożnej knajpce to właśnie GSX-R 750 przyciąga spojrzenia. A im bliżej toru, tym wyższy szacunek i podziw gapiów.

W 1985 roku inaczej niż dzisiaj pojmowano ergonomię: chcesz się polansować, musisz się pomęczyć – wysoko umieszczone podnóżki wymuszają mocne ugięcie kolan, dość długi zbiornik zmusza do wyciągnięcia rąk do przodu. Na szczęście dźwięk z wydechu olejaka (nawet w oryginale) to uczta dla uszu. Trzeba chwilę piłować rozrusznik, żeby obudzić zasilanego baterią gaźników czterocylindrowca. Nowsze maszyny z wtryskiem paliwa budzą się do życia zaraz po naciśnięciu guzika. FireBlade (również na gaźnikach) też chętniej odpala. Ale dźwiękiem z wydechu z GSX-R-em może się mierzyć jedynie potężny bas Ducati.

Wszyscy producenci podkreślają, ile wysiłku, pieniędzy i technologii pakują w nowoczesne sportowe motocykle. Chcemy sprawdzić, co to konkretnie (oprócz wyższej ceny) oznacza dla zwykłego motocyklisty.

W 1985 r.: Suzuki GSX-R 750

odebrał ludziom oddech. Moc 100 KM, chłodzony olejem i powietrzem silnik o pojemności 750 cm3 kręcił powyżej 11 000 obr/min. Do tego filigranowa aluminiowa rama, centralny amortyzator z układem dźwigni i tylny laczek o szerokości… 140 mm. GSX-R 750 ważył 201 kg, podczas gdy u jego ówczesnych konkurentów moc 90 KM musiała napędzić masę ponad 240 kg.

Szeroka owiewka z bulwiastą szybą zapewnia zdumiewająco dobrą ochronę przed wiatrem, a obrotomierz, ze skalą rozpoczynającą się dopiero od 3000 obr/ /min, jest doskonale widoczny. W porównaniu z dzisiejszymi kapciami 190 i 200 guma 140/70 V 18 wygląda nędznie. A przy tym gixer wcale nie jest aż tak poręczny. Przednie koło o średnicy 16 i tylne 18 cali to nie najlepszy patent. Ale właściwie nie jest to sprzęt nieporęczny, wymaga tylko zdecydowania przy wprowadzaniu na określony kurs i wydawania mu jasnych poleceń. Wtedy ze stoickim spokojem kreśli tor.

Suzuki jest przy tym zaskakująco neutralne – nie staje do pionu w czasie hamowania w zakrętach, mimo że zawieszenia maszyny testowej nie są już w stanie zapewnić zbyt dobrego tłumienia na nierównej nawierzchni. Do tego można zapomnieć o szybkim przekładaniu go ze złożenia w złożenie – pozycja za sterami nie pozwala wykonywać szybkich ruchów.

Niemniej drobno żeberkowany, chłodzony powietrzem i olejem czterocylindrowy silnik potrafi dać sporo radości. Posłusznie pozwala otworzyć cztery płaskie przepustnice, jeszcze nim zdąży drgnąć wskazówka obrotomierza. Prawdziwa akcja zaczyna się dopiero kiedy wskazówka obrotomierza minie 6000 obr/min. Rozpętuje się wtedy piekło, któremu towarzyszy oszałamiająca muzyka z wydechu – czerwone pole zaczyna się przy 11 000 obr/min.

Sposób przekazania 100 KM mocy nadal imponuje. Po 28 latach od premiery! Trzeba się przyzwyczaić do używania siły – zarówno do składania w winkiel, do hamowania, jak i do odkręcania gazu. Natomiast hamulce, niegdyś uważane za niezwykle skuteczne, teraz są co najwyżej takie sobie. Na szczęście z pomocą przychodzi tylny hebel. Gdy na wyjściu z winkla czterocylindrowy silnik przy wtórze ryku znów błyskawicznie pnie się do góry po skali obrotów, nikt już nie zastanawia się, dlaczego do dziś GSX-R 750 jest uważany za maszynę kultową.

Tagi: Suzuki GSX-R 750 | Honda | CBR 900 RR Fireblade | Yamaha | YZF-R1 | Ducati 1098 | BMW HP4

Oceń artykuł:

3.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij