Motocykl poleca:

Motocykle używane: z dychą coś ostrego

Poleć ten artykuł:

10 000 zł – tyle wystarczy, by mieć konkretnego sprzęta, np. Hondę CBF 600, Yamahę TDM 850 albo ogniste Suzuki GSX-R 600.

Zobacz całą galerię

Honda CBF 600 jest jednym z najbardziej udanych modeli tej marki. Konstrukcyjnie bazuje na Hornecie 600: wzięto z niego silnik i odpowiednio przerobiono. Przed Hornetem pracował on w sportowej cebeerce 600 F. A jeśli idealnemu mechanicznie sportowemu silnikowi stępić osiągi, niesamowicie zyskuje on na trwałości. Oprócz tego udało się osiągnąć charakterystykę bliską ideału – motocykl rozpędza się niczym elektryczny.

Jeszcze jedno warto zauważyć: CBF 600 pasuje zarówno motocyklistom mającym 160 cm wzrostu, jak i 190-centymetrowym dryblasom. To zasługa regulowanej w górę i w dół (30 mm). Również kierownicę daje się przesuwać – o 10 mm w przód i w tył. Od początku w sprzedaży były wersje N (naked) i S – z półowiewką o regulowanej szybie. W naszym teście długodystansowym po 25 000 km rozebraliśmy silnik i nie znaleźliśmy nawet śladu zużycia. We właściwie serwisowanym motocyklu nie ma prawa nic wysiąść.

Mimo to Honda przeprowadziła trzy akcje serwisowe. Kampania 3DU dotyczyła wymiany nieszczelnej membrany kranika podciśnieniowego (wersja PC38 z lat 2004-2007 – wyposażona w gaźniki). Druga kampania, 3E4-CBF600, dotyczyła modeli PC43 i chodziło o nieprawidłowe działanie prędkościomierza (naprawa zaśniedziałego bądź nadpalonego pinu we wtyczce elektrycznej) w motocyklach z 2008 r. Trzecia kampania 3ED-CBF600-PC43: chodziło o śruby mocujące tylną pompę hamulcową – rzecz była w sprawdzeniu poprawności dokręcenia kluczem dynamometrycznym. Naprawiano to w ramach gwarancji, jest więc spore prawdopodobieństwo, że wszystkie poprawki zostały wykonane.

Suzuki GSX-R 600 zadebiutowało w 1997 r. i wersję z tego rocznika odradzamy. Motocykl miał za niską szybę, której górna krawędź zasłaniała kontrolki. Szybę oczywiście można zmienić, ale gorzej z silnikiem, który był mocno niedopracowany: nie chciał jechać z niskich obrotów, na średnich również brakowało mocy. To powodowało, że jazda polegała głównie na mieszaniu biegami, co było mocno denerwujące.

Na szczęście już na następny rok Suzuki zmieniło fazy rozrządu, poprawiło parę innych rzeczy i od tej pory nawet najstarsze wersje, zwane SRAD (od systemu doładowania powietrzem, z charakterystycznymi wlotami po obu stronach reflektora), są warte zakupu. Warto też pamiętać, że te „600” Suzuki były całkowicie modernizowane praktycznie co dwa lata i każda nowa wersja jest lepsza od poprzedniej. Niektórych denerwowało zbyt mocne przesunięcie podnóżków do tyłu i pozycja. Należy to sprawdzić podczas jazdy próbnej.

Największą bolączką wszystkich GSX- -R-ów 600 są napinacze łańcucha rozrządu. Firma jakoś nie potrafiła uporać się z tym problemem. Łańcuch rozrządu donośnie grzechotał, a w skrajnych wypadkach napinacz potrafił cofnąć się, luzując łańcuch. To z kolei mogło doprowadzić do jego przeskoczenia na zębatkach wałków rozrządu i uszkodzenia silnika. Przy osłuchiwaniu silnika warto zwrócić uwagę na napinacz – jeżeli grzechot będzie zbyt duży, napinacz nadaje się do wymiany.

Zdarzają się egzemplarze pijące olej. Tu winne jest zużycie uszczelniaczy zaworowych i nieszczelność pierścieni. Należy zwrócić uwagę, czy motocykl po mocniejszym dodaniu gazu na wysokim biegu nie kopci na niebiesko. Taka usterka dyskwalifikuje motocykl.

Tagi: motocykle używane | motocykle używane do 10 000 złotych

Oceń artykuł:

2.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij