Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.3

Na właściwym tropie

Goście z Yamahy chcieli dokopać Jankesom z Milwaukee i zbudowali XV 950. Czy osiągnęli cel? To może rozstrzygnąć tylko porównanie z Harleyem Sportsterem 883 Iron.

W przypadku tych dwóch sprzętów do radosnego przemieszczania około 250 kg musi wystarczyć niewiele ponad 50 KM. Czy to ma sens? Pewnie ma, skoro H-D już piąty sezon oferuje Sportstera 883 Iron, ignorując pogoń za mocą i cięcie masy. Ten fakt nie umknął uwadze kolesi z Yamahy: nowa XV 950 to maszyna, której podstawowe parametry niemal dokładnie pokrywają się z danymi Irona: ważąca (z ABS-em) 253 kg Yamaha jest od niego o 5 kg lżejsza, o 1 KM słabsza, a jej 163 km/h prędkości maksymalnej to o 3 km/h więcej. Cenowo Japończycy także krążą w pobliżu.

Na potrzeby tego testu zażyczyliśmy sobie Irona z ABS-em, czyli o 1680 zł droższego. Zainteresowanych kupnem nie powinno to odstraszyć, bo Harley to niezła lokata kapitału. Przeprowadzone w Niemczech badanie wykazało, że wśród 25 motocykli o najbardziej stabilnej wartości aż 23 to Harleye.

Na pierwszy rzut oka Yamaha prezentuje się okazalej niż Harry, a przy tym zapewnia bardziej luzacką pozycję jeźdźca. Harley narzuca większe ugięcie kolan, kierownica nie leży tak dobrze w rękach, a wygoda kanapy nie poraża. Siodło Yamahy umieszczono na wysokości 685 mm, co w połączeniu z wąską talią zapewnia pewne oparcie stóp nawet jeśli masz poniżej 160 cm wzrostu. Kanapę Harleya ulokowano wyżej (750 mm) i jest ona o wiele mniej komfortowa. Punkt dla Japończyków.

Ruszamy na miasto
Sprzęgła obu maszyn chodzą lekko. Szybko okazuje się, że w lusterkach Yamahy wszystko widać lepiej oraz że skrzynia Harleya działa bardziej topornie. Zapięciu jedynki towarzyszy tu potężne łupnięcie, a przebijanie na wyższe biegi wymaga większej siły. Nie oznacza to jednak, że w Yamasze biegi wchodzą jak w masło. W sumie żadna z maszyn nie zasługuje pod tym względem na pochwałę.

W mieście wychodzi też na jaw, że przy ostrym starcie spod świateł Harley zostaje w tyle. Hamownia wyjaśniła, dlaczego: XV 950 już przy 2000 obr/min generuje prawie 70 Nm, a maksymalny moment obrotowy oddaje przy 3000 obr/min. Natomiast dwa gary Harleya potrzebują aż 4800 obr/min, aby postawić w stan gotowości 71 Nm. To dość wysoko, zważywszy że amerykańska V-dwójka kręci maksymalnie 5900 obr/min.

Harley wycisnął na hamowni 55 KM przy 5900 obr/min, a Yamaha 53 KM przy 5600 obr/min. W mieście ta różnica nie ma większego znaczenia. Inaczej jest poza nim i na autostradzie. Yamaha na piątce od 100 do 140 km/h przyspiesza o prawie 2 sekundy krócej niż Harley, mimo że jej przełożenia są dłuższe. Czyli klasyczna konstrukcja Harrego (cztery wałki rozrządu w bloku silnika, uruchamiające po dwa zawory w każdym z cylindrów) musi uznać wyższość Yamahy. W jej głowicach pracują po cztery zawory, uruchamiane za pośrednictwem dźwigienek przez pojedyncze wałki rozrządu. To też nie jest najnowocześniejsze rozwiązanie, niemniej japoński widlak chętniej i energiczniej reaguje na gaz niż rywal, no i pracuje spokojniej, mimo że jest na sztywno przykręcony do ramy i nie ma wałka wyrównoważającego.

Życie z good vibrations
Kultura pracy najmniejszego widlaka H-D budzi mieszane uczucia. Od 2004 r. ma on mocowania typu Push Rod Suspension, które podczas jazdy tłumią wibracje, a na jałowym biegu pozwalają silnikowi trząść się jak mokry pies. W trakcie jazdy w zakresie 2800-3200 obr/min amerykański twin wprawia końcówki kierownicy w drgania. Poniżej i powyżej tego zakresu wibracji jest o tyle mniej, że można je nazwać good vibrations i wpisać na listę zalet tej maszyny. Niewielki dwucylindrowy widlak Irona wibruje, bulgocze... Żyje! Napęd Yamahy jest wprawdzie lepszy, cóż z tego jednak, skoro Iron zapewnia dużo większą frajdę z jazdy. A co z gangiem silnika? Harley brzmi solidnie i może się podobać, natomiast Yamaha pracuje ciszej i bardziej powściągliwie. Jeśli marzysz o bardziej soczystym gangu, musisz sięgnąć po akcesoryjne kominy.

A co jeżeli zechcesz porządnie przegonić którąś z tych maszyn? By odpowiedzieć na to pytanie, zapuściliśmy się w plątaninę winkli. Patrząc na dane techniczne, w tym duecie maszynę o ostrzejszym charakterze trzeba uznać Harleya, który ma o 60 mm krótszy rozstaw osi (1510 mm), nieco ostrzejszy kąt główki ramy (59O), a węższa tylna felga nie rozpłaszcza tak mocno opony (szerokość 150 mm), jak obręcz Yamahy.

W praktyce Yamaha prowadzi się precyzyjniej i w zakręty wchodzi bardziej neutralnie niż Harley. 883 Iron jest wprawdzie odrobinę poręczniejszy, ale zakręty pokonuje deczko mniej pewnie. Te różnice były na tyle drobne, że mogłem je wychwycić tylko dzięki przesiadce z jednej maszyny wprost na drugą.

Mało wachy
Ze względu na biegnący z prawej strony wydech, prawy podnóżek Yamahy i jego stelaż są nieco bardziej odsunięte na zewnątrz niż lewy. Nie byłoby sprawy, gdyby nie to, że to właśnie on jako pierwszy przyciera w złożeniach, potrafiąc wytrącić motocykl z równowagi. W Harleyu o asfalt przycierają szpilki na końcach podnóżków, co niczym nie grozi.

W kwestii hamulców lepiej wypadł Harley: ze 100 km/h ma o 1 m krótszą drogę hamowania, ostrzejszy przedni hebel i lepiej dozowalną siłę hamowania. Heble Yamahy zaś są gumowate, a moment zadziałania niewyraźny. Nowe zaciski, większa tarcza przedniego hamulca i ABS są w Harleyu strzałem w dziesiątkę. Gdyby zafundować mu parę centymetrów skoku tylnego zawieszenia więcej, można byłoby go polecić każdemu, a tak muszę odradzić go ludziom z problemami z kręgosłupem.

Amortyzatory Sportstera uginają się o zaledwie 41 mm – mniej więcej na wysokość pudełka zapałek – przez co nie chronią jeźdźca przed łupnięciami w kręgosłup. Sensowne zestrojenie zawieszeń nawet do jazdy solo jest w zasadzie niewykonalne. Yamaha ma w tej dziedzinie znacznie więcej do zaoferowania. Szokującym wydarzeniem było porównanie apetytu na wachę: Harley wypił jedynie 3,7 l/100 km, mimo to przegrał z Yamahą, która łyknęła 3,6 l/100 km!

Charyzma w cenie
Czy nowa Yamaha ma szanse zaszkodzić maszynom z Milwaukee? Pod względem rozwiązań technicznych oraz dynamiki nie ma się czego wstydzić. Czym przegrywa? Tym, na co sprzęty z orłem w logo pracowały przez dziesięciolecia: charyzmą.

Harry czy Yamaha?
Jeśli cenisz sprzęty wolno tracące na wartości, chętnie składające się w zakręty i o odpałowym gangu silnika, cenisz skuteczniejsze hamulce (w wersji z ABS-em) i cool sylwetkę – wybierzesz Sportstera 883 Iron.

Wszystkim innym polecamy Yamahę XV 950. Hamownia wykazała, że jej V2 dysponuje o 8 Nm większym momentem obrotowym, ponadto pracuje z większą kulturą, wygodniej się na niej siedzi, a zawieszenia zestrojono bardziej komfortowo.

Zobacz również:
Uważasz, że jesteś za młody na beemkowego GS-a albo nie chcesz wydawać worka kasy na Multistradę? BMW pomyślało o takich jak ty – S 1000 XR sprawdzi się w miejskiej dżungli, w czasie wakacyjnego wypadu oraz sprawi ci mnóstwo radości w czasie track daya. Ideał? Prawie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij