Motocykl poleca:

Peugeot Elystar 50

Poleć ten artykuł:

Elystar – temu mającemu gwiazdę w nazwie skuterowi przypadło niełatwe zadanie: utrzymać renomę Peugeota Elyseo. Konstrukcja Elystara zdaje się potwierdzać słuszność wyboru nazwy. Do naszego testu trafiła „gwiazdka” w wersji z wbitym w dowód rejestracyjny oznaczeniem „motorower”.
Zobacz całą galerię

Ponieważ Peugeot Elyseo jest w sprzedaży od 1998 r., przyszła kolej na jego następcę. Konstruując Elystara, Francuzi wzięli z poprzednika to, co miał najlepsze, i wprowadzili poprawki nie tylko stylistyczne. W porównaniu z dosyć ekstrawagancką stylistyką Elyseo, zmiany w wyglądzie Elystara nie są rewolucyjne, ale zauważalne. Najwięcej uwagi poświęcono mordce – teraz zamiast płaskiej lampy na przedniej owiewce mamy zespół świateł w kształcie rozłożystej litery V, co dodało maszynie przyjaznego i nieco zawadiackiego wyglądu. Zintegrowane z owiewkami przednie i tylne kierunkowskazy sprawiają, że linie nadwozia są czyste, a całość sprawia wrażenie konstrukcji przemyślanej i oryginalnej.

Elystar kontynuuje zapoczątkowaną przez Elyseo nową skuterową stylistykę: zamiast długo i nisko, jest raczej wysoko i zwarcie. Umieszczona na wysokości 825 mm kanapa potwierdza to, co widać na pierwszy rzut oka. Skoro mowa o siedzisku, to lubi ono dostać solidnego klapsa – inaczej umieszczony pod nim schowek nie zamknie się. Ma to swoje dobre strony, o których na bank pamięta każdy, komu zdarzyło się kiedyś niechcąco zatrzasnąć kluczyki w schowku.






Lusterka przytwierdzone do owiewek to fajny bajer nie tylko stylistyczny. Widoczność w nich jest bardzo dobra, ale tylko gdy asfalt jest równy jak stół. Czyli na polskich drogach prawie nigdy. Najczęściej widać tylko rozmazany obraz. W zegarach nawiązano do samochodowych desek rozdzielczych Peugeota: białe cyferblaty to dobre posunięcie. Do dyspozycji, oprócz prędkościomierza i kontrolek, mamy ciekłokrystaliczny wyświetlacz, który pokazuje przebieg całkowity, dzienny oraz godzinę. Całość jest przejrzysta i tylko kontrolki mogłyby w słoneczne dni bardziej dawać po oczach.

Wysoko umieszczona, wygodna kierownica pozwala omijać samochody w korkach bez spotkań dłoni z ich lusterkami. Szyba dobrze chroni przed wiatrem i ładnie komponuje się z nadwoziem, jednak w miejscu mocowania wybrzękuje wibracje silnika. W miarę upływu czasu i nawijanych kilometrów stawały się one coraz głośniejsze, co dowodzi, że luzowały się śruby mocujące. Ta duperela irytuje. A szkoda, bo trochę to psuje przyjemność z miękkiej jazdy, jaką dają świetne działające zawieszenia.

Kto wcześniej miał okazję dosiadać pięćdziesiątek Peugeota, będzie wiedział, czego można się spodziewać po Elystarze, kto jej nie miał – niech wcześniej rozgrzeje mięśnie twarzy. Szeroki uśmiech z pewnością zagości bowiem na facjacie już w chwilę po ruszeniu, kiedy to wskazówka prędkościomierza przekroczy siedemdziesiątkę i będzie pięła się dalej. Nawet podróż w dwie osoby pozwala lecieć z sześćdziesiątką na blacie. Oczywiście takie prędkości są osiągane tylko po oddławieniu maszynki.





Dobre przyspieszenia są okupione jednak nie najniższym spalaniem. Około 5 litrów na setkę nie należy wprawdzie do szczytów w tej klasie, ale konkurencja potrafi spalać tyle samo, dając w zamian dużo mniej. Hamulce z dwutłoczkowymi zaciskami i przewodami w stalowym oplocie również dają radę. 12-calowe felgi obuto w opony Hutchinson Funzy o rozmiarach 120 z przodu i 130 z tyłu. Mimo że nazwa budziła niepewność, gumy dały się poznać z dobrej strony. Nawet na mokrych nawierzchniach i podczas ostrych hamowań nie dawały powodów do mocniejszego ściskania kierownicy.

Wśród zalet, oprócz podwozia i napędu, należy wymienić dużą uniwersalność Elystara. Pojemny schowek pod kanapą, mieszczący kask integralny i jeszcze masę klamotów, drugi, zamykany na kluczyk schowek pod kierownicą na drobiazgi oraz haczyk na siatkę z zakupami to całkiem bogate wyposażenie, które sprawia, że Elystar w całości dowiezie do domu codzienne sprawunki.

Jazda po mieście nawet z rosłym skuterowcem za sterami może być naprawdę dynamiczna, a dzięki gabarytom maszyny również osoby o wzroście 190 cm będą miały pod dostatkiem miejsca. Wyraźnie dzielona kanapa jest wygodna i nawet dwie osoby bez problemu się na niej rozsiądą. Miejsce między siedzeniem a sterami sprawia, że kolana nie sterczą na boki. Gabaryty Elystara nie dziwią, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że lwiątko występuje również w wersjach 125 oraz 150 cm3 pojemności silnika, jednak brak bocznej podstawki może zadziwić. Nie wszędzie przecież można w bezpieczny sposób zaparkować maszynę na centralce. Na szczęście stawianie ważącej niespełna 100 kg maszynki na dobrze wyważonych nóżkach to bułka z masłem nawet dla nastolatków i dziewczyn. Rollera wykonano z dbałością o szczegóły. Trzeszczenie plastików na łączeniach, jak również wady w powłoce lakieru są mu obce.

Tagi:

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij