Motocykl poleca:

Peugeot Speedfight II AC

Poleć ten artykuł:

Jesteśmy na naradzie rodzinnej. Jej temat: jaki jednoślad kupić nastoletniemu synowi. Od początku wiadomo, że musi to być maszyna sportowa o ciekawym wyglądzie.

Zobacz całą galerię

Przecież musi być power! Nie wsiądę na żadne badziewie – mówi syn. Na to zarząd: – Nie mamy drukarni pieniędzy, zapomnij o czymś wypasionym. Jedyne, na co możesz liczyć, to skuter. Przy tak precyzyjnie określonych parametrach i budżecie w granicach 8000 zł wybór szybko się zawęża. Po krótkiej, ale gwałtownej wymianie zdań prawie osiągnięto zgodę. Nastolatek i grupa trzymająca kas ę już-już dogadali się co do króla dojazdów do szkoły, czyli Peugeota Speedfighta II AC. Pozostał mały, ale istotny szczególik – maszynka kosztuje 9200 zł, czyli sporo więcej, niż miało być. Czy kasjerzy postąpią według zasady „płacz i płać”, czy bariera 8000 zł pozostanie niezłamana?

Wystarczy raz obejść Speedfighta wokoło, żeby dostrzec istotne jego zalety stylistyki. Na karoserii pięknie lśni lakier o dużej głębi koloru. Widać, że za jakość wykonania elementów obudowy nikt nie będzie się wstydził – zostały świetnie spasowane i sprawiają wrażenie solidnych. Jak zwykle u Peugeota, wszystko jest skręcone torxami. Żeby się do nich dobrać, majsterkowicze nie unikną kupna odpowiednich kluczy, ponieważ na wyposażeniu nie ma zestawu narzędzi.


Ale przecież nie od koloru będzie zależeć ostateczna decyzja, a więc wsiadamy. Ilość miejsca nie powala. Jazda z pasa żerem jest w zasadzie możliwa, jednak z uwagi rozmiary kanapy, córka sąsiadów niekoniecznie polubi podwożenie do szkoły. Chyba że z innych powodów... Speedfight w trakcie jazdy, a przede wszystkim przy przyspieszaniu, dowodzi, że wie, o co w tym chodzi. Napędzany znanym z modeli TKR i Vivacity, łapczywym i kapryśnym, ale żwawym dwusuwem, szybko zostawia w tyle wielu konkurentów.

Zawieszenie Peugeota można określić jako łagodne. Jego podstawowe zestrojenie jest wprawdzie twarde, jednak reakcję – zwłaszcza na małych nierównościach – trzeba uznać za bardzo dobrą. Śmiało można pokonywać odcinki wyłożone starymi brukami. Przedni hamulec działa co prawda tępo i wymaga użycia dużej siły, ale spowalnia skutecznie, a tylny bębnowy daje się precyzyjnie dozować.

    
Wysunięty jednoramienny wahacz to znak firmowy wszystkich Speedfightów.  Schowek na kask – nieprzesadnie duży. Spory wlew paliwa.
 
     
 Napęd jest znany z ostrości, ale zapewnia świetne przyspieszenia.  Prędkościomierz umie chyba więcej niż skuter. Reflektor świetnie wygląda i dobrze oświetla drogę.
 


Hamulce, które dają radę, to dobra rzecz. Jednak przyjemność z jazdy wzrasta, gdy wiesz, kiedy i jak ich używać. Gdy trochę poćwiczysz, nauczysz się wyczuwać ich punkt zadziałania. A wtedy stwierdzisz, że są OK. Światła w Speedfighcie pozytywnie zaskakują, zwłaszcza długie. Za to widoczność do tyłu utrudniają małe lusterka. Inna denerwująca rzecz – trudno dostępny zamek schowka pod kanapą i to, że nie można go otworzyć jedną ręką. Tak więc, trzeba najpierw oprzeć pojazd na centralnej podstawce i dopiero potem dostać się do schowka na kask, który jest dość duży, ale nie nazbyt przestronny. Przeglądy Speedfighta wyznaczono co 5000 kilometrów – czyli dużo rzadziej niż w innych modelach. Można więc uwierzyć w jego większą niezawodność. Na koniec rodzina wraca do finansów. 1200-złotowa różnica między ceną Speedfighta a tym, co są skłonni dać sponsorzy (czyt.: rodzice), nie zmalała. Narada rodzinna zakończyła się retorycznym pytaniem do małolata: A może byś sam zarobił różnicę? Szpan na Speedfighcie to jest to...

Tagi: test | Peugeot | Speedfight

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij