Motocykl poleca:

Peugeot TKR

Poleć ten artykuł:

Peugeot TKR na bank spodoba się tym, którzy chcą zawojować miejską dżunglę (a kto tego nie chce...). Postanowiliśmy sprawdzić, jak ten mały skuter radzi sobie w gęstym ruchu dużych miast.

Zobacz całą galerię

TKR jest w prostej linii potomkiem leciwego już Peugeota Squaba i późniejszego Trekkera. Od poprzedników różni się właściwie tylko nadwoziem, bo nawet w zegarach zmieniła się jedynie kolorystyka cyferblatów.

TKR jest maszynką wyraźnie inną od większości dzisiejszych skuterów. Jego szerokie, udające terenowe opony założono na 10-calowe felgi. A duże jak na skuter skoki zawieszeń i prześwit pozwalają spodziewać się, iż jest to maszyna potrafiąca pokazać pazurki w terenie. W praktyce okazuje się jednak, że zawieszenia wcale nie chcą tak łatwo wybierać nierówności, a bieżniki opon nie pozwalają poszaleć poza asfaltami. Za to na polu walki pt. dziurawe asfalty polskich miast sprawuje się bezbłędnie.

Mimo niewielkich gabarytów, TKR pozwala wygodnie się rozsiąść nawet tym, których wzrost przekracza średnią krajową. Choć dość wąska kierownica sprawia, że na zakrętach łokcie spotykają się z udami, jednak na tym rollerze można całkiem wygodnie podbijać miejską dżunglę. Inna sprawa, że ochrona przed deszczem i wiatrem jest w TKR-ze prawie zerowa, ale w tym sprzęciku tak właśnie przecież ma być. Jeśli chodzi o wygląd, to trzeba przyznać, że po zastąpieniu „kaczego dziobka” błotnikiem przykręcanym do widelca Peugeocik nabrał zadziornego wyglądu. Nawet kolor lazuru nie odbiera mu zaciętości sportowca. TKR-a wyposażono w nakładki z czarnego tworzywa, zamontowane w miejscach, które jako pierwsze mogą mieć kontakt z podłożem w razie gleby, a przy okazji, nie psując wyglądu, dodają charakteru i oryginalności.

 

 


Przednia lampa wraz z owiewką wyglądają nadal świeżo, a całość konstrukcji jest zgrabna i – jak przystało na tę markę – dobrze wykonana. Za niedziałający wskaźnik poziomu paliwa oraz cieknący lewy uszczelniacz przedniego zawieszenia należy się żółta kartka.

Najlepsze, czym ten sprzęcik dysponuje, kryje się pod plastikami, a jest nim serce. Mamy tu do czynienia niby z najzwyklejszą dwusuwową, chłodzoną powietrzem pięćdziesiątką. Jednak po odkręceniu rączki gazu budzi się w niej zwierzak. Po ruszeniu spod świateł, 60 na budziku pokazuje się tuż za skrzyżowaniem. Później wskazówka nie przestaje piąć się w górę i przy sprzyjających warunkach potrafi zatrzymać się dopiero na końcu wyskalowanego do 80 km/h zegara.

Spalanie w mieście na poziomie 4,5-5 l/100 km to standard wśród dwusuwowych pięćdziesiątek. Niejeden samochodziarz miał nietęgą minę, gdy to maleństwo wyprzedzało go z impetem, radośnie podskakując na nierównościach. Oczywiście mowa tu o wersji oddławionej. Do pełni szczęścia brakuje tylko skuteczniejszych hamulców, które zatrzymałyby ten pocisk małego kalibru. Przy takich osiągach mała przednia tarcza z dwutłoczkowym zaciskiem i tylny bębenek to trochę za mało.

 


Zawieszenia, mimo że wyglądają na miękkie, nie czynią z tej maszynki pontonu na kołach. Wręcz przeciwnie! Wygląd TKR-a sprawia, że podświadomie oczekujemy miękkiego podwozia, a tu nic z tych rzeczy. Francuski roller dobrze się prowadzi i tylko nie najlepsza przyczepność seryjnych opon nieco hamuje zapędy do pokonywania winkli w większych złożeniach. Mimo iż TKR nie należy do wyrośniętych maluchów, pod jego miękką i wygodną kanapą mamy całkiem sporo miejsca – nawet duży integral nie wypełnia przestrzeni w całości.

Jazda z pasażerem nie jest wyzwaniem, które przerażałoby TKR-a. Silniczek dzielnie ciągnie obciążonego nawet dwiema osobami rollera, a jedyne skargi, jakie usłyszałem ze strony pasażera, dotyczyły krótkiej kanapy. Powodowała ona, że część jego ciężaru spoczywała na metalowym uchwycie.

Tagi: test | Peugeot

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij