Motocykl poleca:

Pojedynek: Suzuki Gladius vs. Kawasaki ER-6n

Poleć ten artykuł:

Odwieczne pytanie: widlak czy rzędówka? Odpowie na nie test maszyn uniwersalnych: Kawasaki ER-6n i Suzuki Gladiusa. Mają tę samą moc, podobną cenę, no i oba są dwucylindrowcami.   

Zobacz całą galerię

W kraju masakra: nie mogę się zmusić do wypełnienia rocznego PIT-a, żona marudzi, żebym wreszcie naprawił auto, a szef ostatnio wrzeszczy na mnie, jakbym był głuchy. Ale to w kraju. Tu mogą mi skoczyć. Jestem na południu Francji, czyli w miejscu, gdzie zimą temperatura niemal nigdy nie spada poniżej +10o, nad głową mam lazurowobłękitne niebo z białymi obłoczkami, a na parkingu stoją dwa bike’i, które za chwilę winkiel za winklem oczyszczają umysł. Suzuki Gladius i zliftingowana przed tym sezonem Kawa ER-6n są w stanie odłączyć cię od presji codzienności. Hasło reklamowe testowanych maszyn mogłoby brzmieć: „Mogą wszystko, ale nic nie muszą”. To łączy te dwie „650”. Ale teraz najważniejszą dla mnie kwestią jest rozstrzygnięcie: widlak czy rzędówka?

 

Gladius – tak nazywał się krotki miecz rzymskich legionistów – sugeruje bezkompromisowego ducha wojownika. W slangu tak nazywano męskie przyrodzenie. A na dodatek te miękkie kształty: obłe owiewki, chromowana blacha na wydechu... Kratownicową ramę, podobnie jak felgi, pomalowano na niebiesko. Ludzie z Suzuki przyłożyli się do makijażu Gladiusa – to widać.

Kawasaki ER-6n jest bardziej kanciaste, futurystyczne i żylaste. Model na sezon 2012 pod względem wyglądu wydaje się jeszcze bardziej charakterny od poprzednika. Sylwetka jest wprawdzie dobrze znana, ale bardziej macho, wyostrzona, doroślejsza.

Tylko ten sam, co w poprzedniej wersji ER-6n silnik to element kontynuacji. Pod innymi względami postawiono na zmiany. Rama, wahacz, zbiornik, kokpit, lampa, kierownica, siodło – wszystko jest nowe. Ale na tym nie koniec – zmieniono nawet wydech, osłonę lampy i obudowę chłodnicy. Sportowe wcielenie trzeciej generacji ER-6n jest obecne na rynku od 2005 roku, a rzędowy silnik podkreśla tradycje Kawasaki. Pamiętacie dwucylindrowe KLE i GPZ albo ER-a-5? 

 
 Jego widlasty piec wciąż ma się świetnie, stylistyka wciąż jest mocno dyskusyjna. Charakterystyczne wygięcie przedniego kolanka poprawia charakterystykę momentu obrotowego, ułatwia demontaż filtra oleju, podobnie jak w ER-6. 
     
W tylnej lampie i kierunkowskazach nadal są zwykłe żarówki.    Czytelne zegary, na wyświetlaczu wskaźnik zapiętego biegu.  Podobnie jak kolektor wydechowy, tłumik zrobiono ze zwykłej, pomalowanej na czarno stali. 

Suzuki Gladius zadebiutował w 2009 roku, zastępując SV 650, ktory przez 10 lat podkręcał Japończykom statystyki sprzedaży. Świetny piec z dwoma garami ustawionymi pod kątem 90o wyposażono we wtrysk paliwa i regulowany katalizator. W efekcie z dzikusa na gaźnikach zamienił się w bardziej przyjaznego bike’a uniwersalnego.

Już od niskich obrotów twin zaskakuje niesamowitą elastycznością. Pracują w nim mniejsze tłoki niż w Kawie – ich średnica wynosi 81, a nie 83 mm, a skok tłoka jest większy, dzięki czemu motocykl ma lepszego kopa na dole obrotów. Suzuki też lepiej i dynamiczniej wkręca się do czerwonego pola obrotomierza, płynniej i spontaniczniej reaguje na gaz. Odkręcanie i przymykanie gazu powoduje natomiast silniejsze szarpnięcia. Wytłumaczenie jest proste: luzy w układzie przeniesienia napędu są większe.

Komputer patrzy
Dwie przepustnice, podobnie jak w rzędówce Kawasaki, powinny poprawić przepływ mieszanki w układzie ssącym. Ty, odkręcając gaz, zmieniasz położenie jednej z nich gdzieś między 0 i 90o. Następnie komputer dopasowuje do tego kąt otwarcia drugiej przepustnicy. Po co to? Aby reakcja na gaz była lepsza, a szarpania mniejsze. Co by nie mówić, ta sztuka udała się w przypadku twina Suzuki dość dobrze. 

 
Zbiornik paliwa Kawy przypomina wielbłądzi garb, tłumik ma kształt chromowanego odkurzacza, dzielona na dwa kanapa jest zaskakująco wygodna. 
     
LED-y już dawno wkroczyły do świata tanich motocykli uniwersalnych.    Kawę wyposażono w komputer pokładowy. Nowe zegary są czytelniejsze.   Układ wydechowy dwucylindrowej rzędówki jest z górnej półki: wykonano go w całości ze stali nierdzewnej. 

Subiektywnie silnik Suzuki sprawia wrażenie mocniejszego. Żaden inny motocykl o pojemności do 650 cm3 nie uwalnia mocy tak fajnie. Dałbyś głowę, że jedziesz na trojce, a tymczasem wskaźnik zapiętego biegu pokazuje – 4 gear. Gladius mimo niezbyt wyjściowego wyglądu przyspiesza jak przecinak, z gangiem, którego nie powstydziłby się Dukat. Co ciekawe, lepszym osiągom Suzuki towarzyszy niższe zużycie paliwa. Nie dziwi więc, że ten silnik napędza też V-Stroma.

ER-6n to nieco inna bajka. Bike jest dzikszy, przez co wydaje się bardziej hard. Po odpaleniu zimny silnik długo pracuje na wysokich obrotach. Mimo dużej masy zamachowej, na najwyższych biegach twin Kawasaki przestaje szarpać gdzieś powyżej 3000 obr/min, a Suzi przy 2000 obr/min. Rzędówka Kawasaki najlepiej czuje się jednak w górnej połowie skali obrotomierza. Żeby więc nie zostać w tyle, trzeba częściej mieszać w ciężko pracującej skrzyni biegów. Odgłos przerzucanych przełożeń? Nie ma wątpliwości, że Suzuki robi to ciszej. 

Tagi: test porównawczy | KAWASAKI ER-6n | Suzuki Gladius

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij