Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.7

Porównanie: Yamaha MT-07 i Kawasaki ER-6n

Tani motocykl nie musi straszyć niską jakością. Żeby to udowodnić, napuściliśmy na siebie dwa niedrogie nakedy: Kawasaki ER-6n i cudowne dziecko Yamahy – MT-07.  

Od kilku godzin leje jak z cebra. Chorwacka autostrada, która ma nas przeprowadzić przez góry z Zagrzebia do wybrzeża Adriatyku, tonie w strumieniach deszczu. A my od kilku godzin, stłoczeni w busie jak sardynki w puszce, jedziemy na wybrzeże. Jeszcze tylko przejazd przez tunel i zostawimy góry za sobą. Termometr nad autostradą pokazuje +2,5°. Mina Dave’a, fotografa, jest bardzo wymowna. Po drugiej stronie tunelu wita nas piękne słońce. Termometr pokazuje +14,5°.

Wszyscy jesteśmy w szoku. Teraz jeszcze zjazd z autostrady, ostatnich kilkadziesiąt kilometrów i możemy się rozpakowywać. Mimo że dzień ma się ku końcowi, mamy w planie pierwszy sparing między niemłodym już Kawasaki ER- -6n, od którego debiutu minęło całe 9 lat, i nowiuteńką Yamahą MT-07, która ma szansę nieźle namieszać w klasie średniej.

Podobne, a jednak różne Na pierwszy rzut oka obie maszyny są bardzo do siebie podobne: rzędowe twiny, kręte kolektory wydechowe, tłumiki pod silnikami, nieregulowane widelce o średnicy lag 41 mm, stalowe ramy i wahacze z amortyzatorami, w których można regulować jedynie napięcie wstępne sprężyn. Dodatki w obu maszynach są podobne. Na Kawasaki masz wrażenie lepszego zespolenia z bike’em.

Wysoko zamontowane podnóżki zmuszają do mocnego ugięcia nóg w kolanach. Na MT-07 siedzisz na takiej samej wysokości, ale twoja pozycja jest znacznie bardziej wyprostowana, rozluźniona, a przez to wygodniejsza. Jesteś bliżej kierownicy, a kąt ugięcia kolan jest mniejszy. Dave ponagla: chce wykorzystać parę godzin słońca, jakie zostały do końca dnia, na cyknięcie pierwszej serii zdjęć. No to dalej – zakręt w lewo, zakręt w prawo, potem to samo z pasażerem. I powtórka: wszystko raz jeszcze, ale w innym ujęciu.

O tej porze roku drogi w Chorwacji są puste, a nasza wije się wzdłuż brzegu Adriatyku wspaniałą wstęgą winkli. Dla obu bike’ów takie miejsce jest wręcz idealne do testu. Kapitalna poręczność i wystarczająco duże moce sprawiają, że pokonywanie kolejnych serpentyn jest ogromną przyjemnością. Inaczej niż w przypadku MT-09, reakcje na zmiany obciążenia są w MT-07 o wiele delikatniejsze. Jeszcze łagodniej na ruch gazem reaguje Kawasaki. Także zmiana biegów jest w nim płynniejsza. Ale oprócz tego silnik Kawy nie ma zbyt wiele do zaproponowania.

W kokpicie są m.in. wskaźniki zapiętego biegu i zużycia paliwa. Obrotomierz jest słabo czytelny. Kolektory sprzyjają charakterystyce momentu obrotowego. Układ wydechowy nie jest dzielony.

 

Twin Yamahy zna swoją robotę
Twin Yamahy o pojemności 690 cm3 już od 2000 obr/min czyściutko przekazuje polecenia prawego nadgarstka. W Kawasaki natomiast trzeba dołożyć kilkaset obrotów, by pozbyć się nieprzyjemnego szarpania. Od 3000 obr/ min Yamaha wyraźnie się ożywia, a od 4000 obr/min pojawia się moc, że nie ma przeproś, choć maksimum to 75 KM. Między 4000 a 8000 obr/min masz do dyspozycji ponad 60 Nm momentu. Silnik płynnie wkręca się na wysokie obroty.

Dopiero od 9500 obr/min znowu zaczyna brakować nieco pary. Pracuje zadziwiająco spokojnie, a redukcja wibracji jest naprawdę fajna: przy 5000 obr/min pojawiają się, ale są lekkie. Dzięki bardzo dużej elastyczności nie ma większego znaczenia, że w ferworze walki zapomniałeś zredukować. MT-siódemka pozwala się przyjemnie prowadzić bez częstego mieszania w skrzyni biegów.

650-centymetrowy twin Kawasaki to twarda sztuka. Na początku odczujesz to po wibracjach na – w zależności od zakresu obrotów – kierownicy, podnóżkach lub kanapie. Silnik jest wyraźnie bardziej krótkoskokowy niż ten z Yamahy.

W pierwszej połowie skali obrotów zabiera się do roboty niezbyt energicznie. Dopiero gdy na obrotomierzu pojawi się 6000 obr/min, Kawasaki ożywa, i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Tyle że sprawia wtedy wrażenie bardziej wysilonego od Yamahy, która nie daje mu cienia szansy, zwłaszcza na niskich biegach. ER-szóstka ma silnik z czopami korbowodów przesuniętymi o 180°, co zapewnia mocny gang. Inżynierowie z Yamahy wybrali natomiast inny wariant – czopy przesunięte o 270°, co zapewnia MT-siódemce gang podobny do V-dwójki 90°.

Poranna seria winkli
Po chłodnej nocy oba sprzęty odpalają od strzału. Kawa pracuje na wyższych obrotach, a Yamaha z delikatnie opóźnioną reakcją na gaz. Po chwili, gdy twiny złapały temperaturę, wszystko wraca do normy. Wyjeżdżamy z parkingu. Wreszcie to, co tygrysy lubią najbardziej – winkle! Kawa bez problemu składa się z jednego w drugi, przechodzi je z dziecięcą łatwością.

Jest super! Niestety, są złe wieści dla Kawy: Yamaha wchodzi w łuki jeszcze lżej, ponadto złożysz ją w zakręt o wiele głębiej, a naprzemienne winkle to dla niej bułka z masłem. Nie chce się wierzyć, że jazda motocyklem może być aż taka prosta. Tym samym Yamaha potwierdza, że szersze opony niekoniecznie pogarszają poręczność. Pamiętaj, że jej tylny kapeć to „180”, a Kawy – „160”. À propos kapci: i Yamaha, i Kawasaki – jakby na chwilę zapominając o konieczności cięcia kosztów – sięgnęły po markowe gumy. Są to, odpowiednio, Micheliny Pilot Road 3 i Dunlopy Roadsmart II. I jedne, i drugie spisują się na tych motocyklach doskonale.

29 kg robi różnicę
MT-07 swoją przewagę poręczności zawdzięcza niższej masie. Yamaha obiecuje 179 kg ze zbiornikiem zalanym pod korek. 208 kg Kawy to, jakby nie patrzeć, sporo więcej. Na pierwszy rzut oka wprawdzie jej nie zauważysz, ale wystarczy przejechać kilka metrów. Jeśli o zawiasy chodzi, Kawa nie poddaje się bez walki. Mimo to, przy całej swojej poręczności, nie jest ona tak zwrotna, jak MT-07, ale długie zakręty pokonuje ze stoickim spokojem. Dzięki sztywniej zestrojonym zawieszeniom sprawia wrażenie bardziej sportowej. Moment prostujący to dla niej temat nieznany. Kiedy ściśniesz klamkę hamulca, jadąc w złożeniu, maszyna lepiej trzyma się toru jazdy niż Yamaha. Ta druga dla odmiany lepiej czuje się w naprzemiennych winklach. W głębokim złożeniu jest precyzyjniejsza i lepiej reaguje na twoje polecenia. Takie zachowanie zdradza pokrewieństwo z MT-09.

Nagle za jednym z zakrętów pojawia się stado owiec. Włosy na głowie stają dęba, a hamulce mogą pokazać, na co je stać. Pływające zaciski w Kawie reagują tępo i nie wykazują wyraźnego punktu zadziałania. Wspomaga je natomiast precyzyjnie działający ABS Boscha. Mimo stosunkowo niewielkich tarcz hamulcowych (średnica 282 mm; w Kawasaki 300 mm) czterotłoczkowe zaciski Yamahy są skuteczniejsze, działają precyzyjniej. Początkujący motocykliści docenią, że nie są piekielnie jadowite, dzięki czemu szansa zaliczenia gleby jest mniejsza. Nasz bike nie miał ABS-u, ale ma on pojawić się wkrótce.

Hamulce z pływającymi zaciskami – przeciętne, ale za to z precyzyjnym ABS-em. Dźwignię zmiany biegów zamocowano bezpośrednio na wałku wychodzącym ze skrzyni biegów.

Przerwa na tankowanie. Żeby wlać do MT-07 ostatnie 3/4 litra, należy wykazać się cierpliwością. Po prostu wlew w Kawie pozwala szybciej zatankować. W trakcie spokojnej jazdy wzdłuż wybrzeża, najczęściej na szóstym biegu, obie maszyny zadowoliły się 4 litrami wachy. Czyli nie ma powodu do narzekań. Jeśli zepniesz je ostrogami, przez wtryski przelatuje 4,8 (Yamaha) i 5,2 (Kawasaki) litra benzyny. A więc i te wartości są jak najbardziej w porządku. Zastrzeżeń nie można mieć także do wykonania obu maszyn. Kawę trzeba pochwalić za konstrukcję wahacza i ramy, jak również za wydech ze stali nierdzewnej. W MT-07 spodobały nam się pięknie wykonany stalowy wahacz, który przypomina te z maszyn sportowych, wpadające w oko napinacz łańcucha oraz hamulce z czterotłoczkowymi zaciskami.

Księgowy nie śpi
Jeśli dokładnie spojrzysz, tu i ówdzie zobaczysz łapę księgowego. Niepomalowana chłodnica, spawy ramy czy przymocowane po bokach ramy płytki, które wyglądają jakby były częścią mocowania wahacza, a de facto są jedynie osłonami, to jego „zasługa”. Ale te detale nie szkodzą Yamasze. Resztki zastrzeżeń rozwiewa cena: 22 977 zł (24 977 zł z ABS-em). 26 900 zł za ER-szóstkę bez ABS-u – i wszystko jasne.

Dzień i test mają się ku końcowi. Maszyny znikają w busie. Spadamy na drogę szybkiego ruchu. Gdy wyjeżdżamy z tunelu w kierunku Zagrzebia, autostrada jest mokra, a na autostradowym termometrze pojawia się +5° C. No to mieliśmy szczęście, jeśli chodzi o pogodę. Jeszcze więcej szczęścia ma Yamaha MT-07. Bez wątpienia ma predyspozycje, by stać się gwiazdą klasy średniej.

 

Dane techniczne Kawasaki ER-6N Yamaha MT-07
SILNIK
Budowa dwucylindrowy, czterosuwowy, rzędowy dwucylindrowy, czterosuwowy, rzędowy
Wtrysk, śr. gardzieli 38 mm 38 mm
Śr. cylindra x skok tłoka 83 x 60 mm 80 x 68,6 mm
Pojemność skokowa 649 cm3 690 cm3
Stopień sprężania 10,8:1 11,5:1
Moc maksymalna 72 KM (53 kW) przy 8500 obr/min 75 KM (55 kW) przy 9000 obr/min
Maks. moment obrotowy 64 Nm przy 7000 obr/min 68 Nm przy 6500 obr/min
PODWOZIE
Rama grzbietowa ze stali grzbietowa ze stali
Śr. goleni widelca teleskopowy / 41 mm teleskopowy / 41 mm
Śr. tarcz hamulcowych p/t 300/220 mm 282/245 mm
Systemy wspomagające ABS -
Rozmiary felg p/t 3,50 x 17 / 4,50 x 17 3,50 x 17 / 5,50 x 17
Rozmiary opon p/t 120/70 ZR 17 / 160/60 ZR 17 120/70 ZR 17 / 180/55 ZR 17
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1410 mm 1400 mm
Kąt główki ramy 65° 65,5°
Wyprzedzenie 110 mm 90 mm
Skoki zawieszeń p/t 125/130 mm 130/130 mm
Wysokość kanapy 790 mm 805 mm
Masa z paliwem 208 kg 179 kg
Ładowność 198 kg b.d.
Poj. zbiornika paliwa 16 l 14 l
Przeglądy co 6000 km 10 000 km
CENA 26 900 zł 22 977 zł
WYNIKI POMIARÓW
Prędkość maksymalna 200 km/h 207 km/h
Zużycie paliwa 4,1 l/100 km 4,0 l/100 km
Zasięg (szosa) 390 km 350 km

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij