Motocykl poleca:

Power nakedy - BMW K 1300 R, Buell 1125 CR, KTM 990 Super Duke, Triumph Speed Triple

Poleć ten artykuł:

Technicznej perfekcji japońskich power nakedów, genialnej stylistyce włoskich, reszta świata przeciwstawia oryginalne rozwiązania techniczne i ciekawy design.
Zobacz całą galerię


Trzecia grupa power nakedów to reszta świata – amerykańsko- -brytyjsko-austriacko-niemiecka koalicja: BMW K 1300 R, Buell 1125 CR, KTM 990 Super Duke i Triumph Speed Triple. Zadanie przed tą czwórką niełatwe, bo nie wszyscy umieją dorównać azjatyckiej myśli technicznej czy włoskiej umiejętności dopracowania stylistyki. Ale przecież nawet najwięksi mistrzowie mają słabe strony. Reszta świata wie, jak je wykorzystać. Dlatego każdy ze sprzętów skonstruowano we- dług innej koncepcji zarówno technicznej, jak i stylistycznej. Te motocykle pokazują swoją odrębność.

Np. Buell 1125 CR to prawdziwy oryginał: zbiornik paliwa w ramie, przedni zacisk obejmujący od wewnątrz tarczę przykręconą do obręczy, napęd paskiem zębatym, wyjątkowo krótki rozstaw osi, całkowicie nowy, chłodzony cieczą V2.



Albo beemka: K 1300 R odsłania widok na rzędowego czterocylindrowca o pojemności 1293 cm3. KTM 990 Super Duke natomiast jest ostrym zawodnikiem, oferującym litr pojemności w formacie V2, kratownicową ramę z rur, przyciągającym wzrok krawędziami i profilami.

Na jego tle Speed Triple wygląda poczciwie, nawet jeśli spojrzeć na wydanie urodzinowe. Z okazji 15-lecia Speed Triple’a wypuszczono Anniversary Edition, w którym użyto układu wydechowego firmy Arrow, pięknej osłony tylnego koła i jeszcze kilku drobiazgów, np. podpisu bossa firmy Johna Bloora na zbiorniku paliwa. Rama z odlewu aluminiowego, zwarta sylwetka i mocny, trzycylindrowy silnik – tego w Anniversary Edition nie zmieniono.


BMW K 1300 R 
Beemka bez owiewek udaje, że się wstydzi. Kombinacja dużej mocy z domieszką rozsądku ma swój urok  

Zasadnicze pytania są takie: po co komu te 120 KM z hakiem, gdy brak jakiejkolwiek ochrony?, na co zwały mięśni, gdy biker pojedzie 150 km/h najwyżej parę minut? To złe pytania, bo dla reszty świata naturalnym środowiskiem jest szosa, na której rączkę gazu przekręca się tylko o kilka stopni, aby w kilka sekund maksymalnie przyspieszyć i za chwilę schować pazurki.

Właśnie przyspieszaniem od najniższych obrotów imponują te maszyny najbardziej. Najlepszy w te klocki jest Super Duke. Zaraz po starcie, mimo najniższej pojemności silnia, ta maszyna jest jak głodny tygrys. Przy 3000 obr/min nie słabnie, lecz błyskawicznie wspina się po drabinie obrotów. Biegi wskakują przy najlżejszym dotknięciu klamki, do wysprzęglenia wystarczy jeden palec, a wibracje pozostają na znośnym poziomie. To prawdziwe wejście smoka i przy okazji dowód, że zmierzone 121 KM jest wystarczającym stadkiem kucy. Co nie znaczy, że byłoby bez sensu, gdyby dodano trochę więcej ich.

I jeszcze Buell 1125 CR. Jego V2 katapultuje sprzęta z zakrętu z mocą 144 KM. Dobre maniery idą przy tym trochę na bok. Mimo trzech wałków wyrównoważających, silnik zachowuje się mało kulturalnie, wibruje, gdy wejdzie w górną 1/3 zakresu obrotów i na dodatek dokucza oporna zmiana biegów. Są to problemy wynikające z blokowania przez wyłącznik magnetyczny przepustnicy przy przyspieszaniu z 50 km/h na drugim i trzecim biegu (więcej o tym: MOTOCYKL 2/2009, str. 56).


Buell 1125 CR
Buell ma w nosie to, co robią inni, i idzie własną drogą. Kto chce iść razem z nim, musi mocno wierzyć, że to dobry pomysł
 
 
Triumph Speed Triple to mieszanka wzorcowej łagodności i zachwycającego kopa. A przy tym trzycylindrowiec tylko minimalnie wibruje, biegi zmienia się bez trudu, sprzęgło działa lekko, a to wszystko dzieje się przy kapitalnym akompaniamencie wydechu. Dobra robota, mister Bloor. Ani razu nie odczuwa się różnicy mocy między 136-konnym Speed Triple’em a o 37 KM silniejszą beemką.

To poważny komplement, bo galop na K 1300 R jest dużym przeżyciem. Tym bardziej że moc można doskonale dozować.

Do 5000 o b r/min beemka nieco zawodzi, ale potem gwałtownie eksploduje. O 3% krótsze przełożenie wtórne, którym wersja R różni się od wyposażonej w owiewki eski, powoduje, że miejsce i długość jazdy na full trzeba starannie wybierać. Nie może być inaczej, skoro rozpędzenie się od zera do 140 km/h trwa tylko 4,3 sekundy. To lepiej niż np. Suzuki Hayabusa i Yamaha Vmax. BMW K 1300 R jest dobrą ilustracją tego, do czego power nakedom służy nadwyżka mocy.

Tagi: BMW K 1300 R | Buell 1125 CR | KTM 990 Super Duke | Triumph Speed Triple

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij