Motocykl poleca:

RST Heated Gloves

Poleć ten artykuł:

Przez ponad osiem miesięcy testowaliśmy podgrzewane elektrycznie, rękawice motocyklowe. Co ciekawe nie musisz podłączać ich do żadnej instalacji elektrycznej, bo w makietach kryją się malutkie i wydajne akumulatory. Rękawice  używane były w deszczu i na mrozie. Jeździły na motocyklu i pomogły ulepić niejednego bałwana. Przez cały ten czas, palce naszych rąk były zawsze przyjemnie rozgrzane. Zobacz nasz test.

Zobacz całą galerię

Producent obiecuje
Zimowe rękawice tekstylno-skórzane z ogrzewaniem zasilanym z dwóch małych i lekkich akumulatorów litowo-polimerowych o pojemności 2200 mAh i napięciu 7,4 V. Trzy poziomy grzania: czerwony 60O, żółty 50O, zielony 40O Celsjusza. Czas pracy na baterii, odpowiednio, 120, 180 i 240 minut. W zestawie automatyczna ładowarka do równoczesnego ładowania obu akumulatorów. Czas ich pełnego naładowania to ok. 4 godziny.

Importer: Powerbike, tel. 61 65 35 750, www.dobresklepymotocyklowe.pl

Cena (jesień 2015): 799 zł

Sprawdziliśmy
Rękawice – co oczywiste – idealnie nadają się do jeżdżenia motocyklem w chłodne dni, ale także np. do lepienia bałwana czy serwowania drinków prosto z zamrażarki. Twoje dłonie zawsze pozostaną ciepłe. Zero zastrzeżeń do wykonania. Wewnętrzna część dłoni i góra palców to miękka skóra, pozostałe elementy są tekstylne. Podczas testu nie spruł się ani jeden szew, nie puściła najmniejsza nawet nitka, nie przetarła skóra. Co ważne, rękawice są wodoodporne, więc wyjmowanie świątecznego karpia z lodowatej wody też jest możliwe.
RST są dość luźne. Lepsze dopasowanie pogorszyłoby krążenie krwi, czyli dłonie szybko by ci marzły. Polarowe wnętrze jest ciepłe i przyjemne w dotyku. Wkładając rękawice, miej suche dłonie, bo w przeciwnym razie luźna podszewka przyklei ci się do skóry, utrudniając trafienie palcem w odpowiednie miejsce. Pamiętaj też, że – tak jak większość zimowych rękawic – RST nie gwarantują superprecyzyjnej obsługi hamulca i sprzęgła. Na szczęście w zimie jeździ się spokojniej.
Miękki przewód grzewczy ukryto w górnej części rękawicy i każdego z palców. Rękawice są zasilane z dwóch lekkich, ukrytych w mankietach akumulatorów. Podświetlany włącznik z logo RST znajduje się w dość trudno dostępnym, gdy jesteś ciepło ubrany, miejscu. Zmusi cię to do mocnego wykręcenia dłoni, żeby uruchomić grzanie (musisz przytrzymać włącznik przez ok. 3 sekundy). Bateria powinna wytrzymać ok. 200 ładowań, czego jednak nie byliśmy w stanie sprawdzić. Wiemy za to, że czasy pracy na poszczególnych poziomach są niższe niż obiecuje producent, natomiast temperatury na poszczególnych poziomach są bardzo bliskie danych fabrycznych. Po włączeniu ogrzewania na najwyższy poziom bateria wytrzymała ok. 70 minut, a we wnętrzu panowało bardzo przyjemne ciepełko (rękawice były testowane w temp. około 0O C). Różnice w czasie grzania obu rękawic to ok. 10 minut, czyli bardzo niewiele. Przy najsłabszym grzaniu czas pracy to ok. 150 minut.

Za know-how przyznajemy ocenę super, mimo że cena przyprawia o zawrót głowy.

 

   
Pasek na nadgarstku chroni raczej przed ucieczką ciepła niż zapobiega spadnięciu rękawicy podczas wypadku. Po naładowaniu akumulatora w domu, spinasz go z rękawicami wtyczką i chowasz w mankiecie.
Pstryk i po chwili w rękawicach robi się przyjemnie ciepło. Do wyboru masz trzy poziomy grzania, oznaczone na czerwono, żółto i zielono.

 

 

Tagi: RST Heated Gloves | rękawice podgrzewane

Oceń artykuł:

2.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij