Motocykl poleca:

SYM JETT EURO-X50 2004

Poleć ten artykuł:

W 2003 r. zyskał nowy wygląd, a w 2004 nową nazwę. Ale Euro-X jest na rynku od 1997 roku. Najwyższa pora na bliższe poznanie się.

Zobacz całą galerię

SYM Jet Euro-X 50 to poważna nazwa dla małego skutera. Ale też walecznego. Na pierwszy rzut oka widać bowiem, że tajwański skuter jest przedstawicielem frakcji sportowej, który w walce o względy klientów zamierza rywalizować z rollerami w rodzaju Nitro, Speedfight, Phantom, Runner czy Jet Force. Przy przystępnej cenie – niecałe 7000 zł (na razie nie została ona jeszcze dokładnie ustalona) – staje się nad wyraz interesującą propozycją. Oczywiście, nasuwa się pytanie, czy za te pieniądze otrzymujemy coś sensownego, czy może lepiej dłużej oszczędzać i kupić coś porządnego.

Pierwsze wrażenie jest bardzo przekonujące. SYM w żadnym razie nie wygląda na złożonego z tanich części. Lakier, do- pasowanie elementów karoserii są w porządku, chociaż nie wzbudzają zachwytu. Przy wsiadaniu kolejne zaskoczenie – Jet oferuje więcej miejsca, niż się wydaje z wyglądu. Nogi kierowcy nie wystają zza osłony. Ręce jakby niezależnie od woli człowieka układają się na kierownicy, a jego spojrzenie pada na piękne, choć skąpe instrumentarium, którego prędkościomierz jest bardzo dokładny. Dzięki dużym reflektorom, wyposażonym w długie światła, jazda po zmroku nie jest wędrówką w królestwie ciemności. Dwa lusterka zapewne dawałyby dobre rozeznanie tego, co się dzieje z tyłu, gdyby nie zasłaniały ich łokcie jeźdźca. Chłodzony powietrzem dwusuw może być odpalany albo kopniakiem, albo rozrusznikiem. Rozpoczęcie pracy na zimno zabiera mu trochę czasu, natomiast gdy jest rozgrzany, wszystko idzie jak po maśle. Osiągi Jeta to klasa średnia, poziom zaś wibracji silnika – wyższa. Najgorzej jest podczas jazdy pod górę – wtedy drgania naprawdę dają się we znaki. Ponadto sporo pali, co w połączeniu z małym zbiornikiem zmusza do częstych przymusowych przystanków. Przeglądy co 3000 kilometrów już dawno przestały imponować.

     
Gaźnik jest łatwo dostępny, co znacznie usprawnia czynności obsługowe.  W schowku pod siodłem mieści tylko kask integralny – nie więcej i nie mniej.  Po pierwszej jeździe pełnym gazem lakier łuszczy się z powodu przegrzania katalizatora. 


Zatrzymanie tego skutersyna to z zadanie dla tarczowego hamulca z przodu i bębnowego z tyłu. Wprawdzie potrafią one utrzymać w ryzach temperament Euro-X, ale poza tym nie są powodem do chwały. Dozowalność, punkt nacisku i siła potrzebna do ich obsługi leżą raczej poniżej średniej. Podobnie w przypadku zawieszenia. Resorowanie jest przyjemnie sprężyste, ale reaguje mało czule, poza tym widelec i amortyzator są niedotłumione. Przy hamowaniu na wyboistej nawierzchni widelec z braku progresji szybko dobija, a tył bardzo łatwo zaczyna się bujać. W połączeniu z nienależącymi do mistrzowskich oponami Duro, prowadzi to do zachowania podczas jazdy, które nie wyznacza wzorców ani pod względem precyzji prowadzenia, ani stabilności w zakrętach. Do tego, jak na swoją wielkość, Jet jest bardzo nieporęczny.

Podsumowując, należy stwierdzić, że na Tajwanie tak- że nie znają się na czarach. Korzystna cena to efekt zastosowania tanich komponentów, co odbiło się na funkcjonalności. Wyższe zużycie i krótkie odstępy między przeglądami pociągają za sobą koszty, które szybko niwelują zysk z niższej ceny.

 

Tagi: test | SYM

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij