Motocykl poleca:

SYM Maxsym 400i ABS: 4 razy 100

Poleć ten artykuł:

Kilka lat temu w teście długodystansowym męczyliśmy SYM-a Citycom 300 i zrobił on na nas dobre wrażenie. Tym chętniej wzięliśmy do krótkiego testu Maxsyma 400. Czy SYM nadal trzyma poziom?

Co by nie mówić – Maxsym, jak sama nazwa wskazuje, mały nie jest. Zobacz całą galerię

SYM pochodzi z Tajwanu – niby jeszcze Chiny, a już zupełnie inna bajka. Maxsym 400 może zaskoczyć rozmiarami – wygląda naprawdę potężnie. A przy tym stylistyka może się podobać. Nowoczesne rozwiązania podkreślono światłami na diodach LED, promieniowymi zaciskami hamulcowymi oraz ABS-em. Zajęcie miejsca za sterami znacząco zmniejsza poczucie przestronności. Z moimi 190 cm wzrostu miałem problem ze zmieszczeniem nóg – kolana ocierały o ścianę przekroku. Wszystko inne jest OK: stopniowana kanapa jest wygodna, podparcie dolnej części (kanapa pasażera) pleców to wręcz strzał w dziesiątkę, kierownica dobrze leży w dłoniach.

Czyli wszystko w porządku? Tak, ale tylko do pierwszego hamowania. Klamki obu hamulców mają co prawda regulację, ale nawet na minimum dźwigni dosięgałem ledwie końcówkami palców. Promieniowe zaciski czterotłoczkowe, wentylowane tarcze o średnicy 275 mm, a także przewody w stalowym oplocie wprawdzie dobrze wyglądają, niestety gorzej ze skutecznością oraz dozowalnością.

Nie zachwyciły mnie również zawieszenia. Jak dla mnie, przód jest nieco zbyt miękki – w zakrętach nie do końca wiadomo, czy i na ile możesz sobie jeszcze pozwolić. Część winy leży zapewne po stronie opon Maxxis. Natomiast muszę przyznać, że nie było problemów z przyczepnością nawet na mokrym, i to przy +3-4O. Tylne amortyzatory są niedotłumione i ciut za miękkie. Przy ostrzejszym ruszaniu skuter ma tendencję do bujania się na zawieszeniach jak na wzburzonym morzu. Amorki mają regulację napięcia wstępnego sprężyn, co docenisz szczególnie w czasie jazdy z pasażerem. Tyle że do regulacji musisz użyć klucza hakowego (którego na wszelki wypadek nie ma zestawie narzędzi).

Mocy, przybywaj

Silnik dysponuje mocą 35 KM i momentem obrotowym sięgającym niemal 34 Nm. Na papierze wygląda to całkiem przyzwoicie, niestety gorzej z rzeczywistością. Osiągi Maxsyma nie powalają – bardziej doświadczeni poczują rozczarowanie. Chłodzoną cieczą jednostkę napędową, która oddaje moc bardzo łagodnie i przewidywalnie, na pewno za to pochwalą początkujący: czterosuwowy singiel w żadnym zakresie obrotów nie zaskoczy ich niczym nieprzyjemnym. Jedynie w czasie wyprzedzania trzeba mierzyć siły na zamiary.

Oczekiwałem ciut większych emocji, jeśli chodzi o przyspieszenia w zakresie do 120 km/h. Jest natomiast tak, że 399-centymetrowy silnik sprawdzi twoją cierpliwość, zanim rozpędzi ważącego na sucho 224 kg SYM-a do licznikowych 160 km/h. Z kolei wszystkich raczej ucieszy, że takie traktowanie oznacza spalanie na poziomie 5,5 l/100 km.

W czasie walki w miejskich korkach z pewnością poczujesz sporą wagę Maxsyma: ponad 300 kg z paliwem i jeźdźcem to niemało. Tym bardziej że skuter do najporęczniejszych nie należy. Bardziej będziesz zadowolony w czasie dłuższych wypadów za miasto, bo stabilność przy dużych prędkościach jest OK. Tyle że wkurzy cię wtedy zbyt niska szyba, która powoduje zawirowania powietrza, co sprawia, że nawet w bardzo dobrze wyciszonym kasku Schuberth C3 Pro zatęsknisz za ciszą. Na osłodę ucieszy cię na tyle szeroka owiewka, że nawet jeśli zaliczasz się do bardziej wyrośniętych, dasz radę się za nią schować.

Tagi: testy | raport z jazdy | SYM Maxsym 400i ABS

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij