Motocykl poleca:

Sarolea: Z prądem na wyspę Man

Poleć ten artykuł:

Takie historie jak ta nie zdarzają się co dzień. Dwaj bracia kupują prawa do legendarnej belgijskiej marki Saroléa i wykładają furę pieniędzy na zbudowanie napędzanej silnikiem elektrycznym maszyny wyścigowej. Wszystko po to, by wygrać w tym roku Tourist Trophy na wyspie Man!

Sarolea Manx Zobacz całą galerię

Saroléa to nazwa belgijskiej firmy, która w XIX wieku produkowała najpierw broń, później głównie motocykle. W latach 60. ubiegłego wieku zgaszono tam światło. W 2008 roku ponownie włączyli je bliźniacy Torsten i Bjorn Robbensowie, którzy kupili prawa do używania nazwy Saroléa.

Najważniejszym celem braci stało się wskrzeszenie legendy. Żeby dostrzegł ich cały świat, chcą zrobić to w wielkim stylu. Ich plan wydaje się karkołomny: wygrać swoją klasę tegorocznego TT na wyspie Man! Do tej pory chłopaki zainwestowali w projekt siedmiocyfrową sumę, liczoną w euro.
Chcemy być jak Kalex z Moto2 Bjorn zarabia kasę w branży IT,  „Master-mind” Torsten zaś jest kompletnie zakręcony na punkcie nowoczesnych technologii: z włókien węglowych produkuje części dla przemysłu kosmicznego, dorabia w cyrku Formuły 1 i przy okazji dostarcza Audi części do prototypowych samochodów biorących udział w wyścigach Le Mans.

„W wyścigach elektrycznych bike’ów chcemy wyrobić sobie taką pozycję, jaką w Moto2 mają chłopaki z Kalexa – wyjaśnia Thorsten. – Dlatego oprócz kół, akumulatorów, hamulców i zawieszeń wszystko inne zrobiliśmy sami”. Wiele informacji, takich jak dotyczące akumulatorów, bracia trzymają w tajemnicy. W klasie TT Zero będą musieli zmierzyć się m.in. z taką potęgą, jak Honda.
Można odnieść wrażenie, że TT na Mountain Course jest w klasie elektrycznych bike’ów raczej grą strategiczną niż wyścigiem. Konstruktorzy muszą bowiem znaleźć kompromis między masą motocykla (powinna być jak najniższa),  pojemnością akumulatorów (powinna być jak największa), mocą silnika i prowadzeniem. A i tak najważniejsze jest zarządzanie energią.

Bracia Robbensowie nie robią tajemnicy z silnika, otwarcie go prezentując. Jego stojan kręci się z prędkością maksymalną 2600 obr/min. Mało? W porównaniu do dzisiejszych czterocylindrowych rzędówek to rzeczywiście niewiele. Tym, co robi ogromne wrażenie, jest 700 Nm momentu obrotowego, dostępnych już od około 300 obr/min!


Wahacz tylko wygląda na wykonany wyłącznie z włókna węglowego. W środku ma aluminiowy rdzeń o strukturze plastra miodu.

Tagi: Sarolea | Isle of Man | TTX GP

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij