Motocykl poleca:

Suzuki Addres i Honda Innova

Poleć ten artykuł:

Nie grzeszą urodą, nie porażają mocą, są jednak tanie i proste jak taczka. Co kryją te dwie poczciwe stodwudziestkipiątki?
Zobacz całą galerię

Gdyby nie logotypy producentów, Honda Innova i Suzuki Address byłyby równie trudne do odróżnienia jak dwaj bliźniacy, którzy ukradli Księżyc. Oba skutery są produkowane w Tajlandii, oba korzystają z podobnych rozwiązań technicznych. I w Suzuki, i w Hondzie pracuje chłodzony powietrzem czterosuwowy singiel z pochylonym do przodu cylindrem. Takie rozwiązanie umożliwia obniżenie ramy. W obu przypadkach przeniesienie mocy odbywa się za pośrednictwem półautomatycznej, czterostopniowej skrzyni biegów (biegi zmienia się bez użycia sprzęgła), w obu łańcuch pracuje w zamkniętej kasecie.


I tu, i tu zmianę przełożeń wykonuje się odwrotnie niż zazwyczaj – wszystkie cztery biegi przerzuca się w dół. Wymaga to przyzwyczajenia, jednak działa bez zarzutu. W Suzuki biegi przełącza się odrobinę łatwiej, za to skrzynia Hondy sprawia wrażenie bardziej precyzyjnej. Dlaczego nie zastosowano pełnej automatyki? To proste – im coś bardziej skomplikowane, tym podatniejsze na awarie, szybciej się zużywa i więcej kosztuje. W tych sprzęcikach chodzi o coś dokładnie odwrotnego: mają być proste, wytrzymałe, niezawodne, oszczędne, trwałe i przede wszystkim tanie. Oba ważą niewiele ponad 100 kg, ich podwozia to absolutna klasyka, a opony mają szerokość pięciozłotówki. Plus jest taki, że te „żyletki” zapewniają łatwe prowadzenie i bezbolesne manewrowanie. Hamulce dają się całkiem nieźle dozować i mimo bębnów z tyłu trzeba je pochwalić.

Generalnie w tych skuterach wszystko funkcjonuje tak, że nawet niezbyt doświadczony jeździec dość szybko je okiełzna. Przy czym Honda sprawia wrażenie konstrukcji odrobinę dojrzalszej. Jej siodło jest trochę szersze i wygodniejsze, rączki kierownicy są odrobinę wyżej, podnóżki zaś trochę dalej wysunięte do przodu. Także prowadzenie jest bardziej precyzyjne. Suzuki z kolei ma większe skoki zawieszeń. Niestety, widelec pracuje tak, jakby zapomniano napełnić go olejem. Golenie Hondy mają tę samą średnicę, zapewniają jednak trochę większe rezerwy. Podobnie jest z podwójnymi amortyzatorami z tyłu oraz z oponami. Zastosowane w Hondzie Dunlopy zarówno na mokrej nawierzchni, jak i na łatach są przyczepniejsze niż opony IRC, w które obuto Suzuki.



W porównaniu przyspieszeń i wykresów mocy lepiej wypada Suzuki. Address ma silnik o krótszym skoku i krótsze przełożenia niż Honda. Według producenta, Innova jest w stanie osiągnąć 130 km/h. W praktyce jednak okazuje się, że obie maszyny żwawo przyspieszają do 80 km/h, a potem, ciężko walcząc, dobijają ledwie do 100 km/h. Aby wykorzystać lepsze przełożenia Suzuki i zdobyć przewagę na trasie, trzeba jednak wycisnąć wszystko z jego piecyka. Podczas normalnej jazdy obie „125” zdają się nie różnić niczym. W Hondzie można rzadziej zmieniać biegi, ponieważ maksymalny moment obrotowy (zmierzone przez nas 10,6 Nm) rozwija przy 2500 obr/min (Suzuki: 10,1 Nm przy 5600 obr/min), a jej długa czwórka ma charakter nadbiegu. W obu wypadkach godne uwagi jest zużycie paliwa: Innova łyka zaledwie 1,8 litra benzyny na setkę, nieco bardziej łakome Suzuki potrzebuje „aż” 2,4 litra.


Mimo że oba osiołki mają swoisty urok, jednak podczas deszczu albo w ruchu miejskim nowoczesne skutery biją je na głowę. W spartańskim schowku pod siedzeniem nie mieści się kask, a wąskie osłony nóg nie chronią przed wodą. Obie maszyny jednak – dzięki niskim cenom i kosztom utrzymania – są poważną konkurencją dla samochodu, miejskiej komunikacji, a chwilami nawet dla motocykla. Rzadko kiedy bowiem jazda na dwóch kołach bywa tak prosta, łatwa i za tak niewielkie pieniądze.




Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij