Motocykl poleca:

Suzuki Bandit 1250 S - wodny bandyta

Poleć ten artykuł:

W roku 2007 chłodzony cieczą GSF 1250 Bandit zastąpił udanego poprzednika z silnikiem "olejowym". Ten sprzęt zaprzeczył powiedzeniu, że "lepsze jest wrogiem dobrego". 

Suzuki Bandit 1250 S Zobacz całą galerię

Norma Euro 3 załatwiła sporo fajnych motocykli. Mogło się tak stać i z Banditem 1200. Dostosowywanie jego głośnego i stareńkiego chłodzonego powietrzem oraz olejem silnika do nowych przepisów byłoby walką z wiatrakami. Ale przecież Suzuki nie zamierzało zrezygnować z jednego ze swoich największych hitów. Zaprojektowano więc całkiem nowy chłodzony cieczą silnik ze szprycą, czyli zasilany wtryskiem paliwa.

Był on co prawda pozbawiony uroczych żeberek, niemniej miał inne poważne zalety. Moc była na poziomie poprzednika, ale większa o 98 cm3 pojemność skokowa pozwalała oddawać power o 1000 obr/ min niżej. Kolosalne 108 Nm (czyli o 10 Nm więcej niż w "olejaku") przychodziło już nieco powyżej 3500 obr/min.

Sukces za sukcesem

"Wodny" Bandit – tak jak "olejowy" – został przebojem Suzuki, dlatego jest ich sporo na rynku maszyn używanych, i to zarówno z owiewką, jak i nakedów (w Polsce nakedy sprzedawały się znacz- Motocykl używany Suzuki Bandit 1250/S nie lepiej). Na co więc zwracać uwagę, kupując dużego Bandita z nowym silnikiem? Zajrzyjmy najpierw w statystyki napraw gwarancyjnych w Suzuki Motor Poland, zaznaczając od razu, że nie było żadnych uszkodzeń silników czy skrzyń biegów.

Zdarzały się pęknięcia podstawy kanapy, które powodowały przetarcia jej tapicerki – te usterki znane są nie tylko z naszego podwórka, opisywano je też na forach w Anglii i w Niemczech. Warto więc kanapę dokładnie obejrzeć. Z innych uszkodzeń odnotujmy przypadki uszkodzeń czujnika położenia skrzyni biegów, akumulatora, stacyjki, łożyska wahacza, a także nieszczelność króćca ssącego.

Zatrzymajmy się dłużej nad usterką regulatora napięcia/prostownika, a to dlatego, że Suzuki ogłosiło w związku z nim akcję serwisową. Fabryka poinformowała, że w fazie produkcji pewnej partii prostowników/ regulatorów wystąpił błąd polegający na niewłaściwym połączeniu między płytką regulatora a jego obudową. Ciepło generowane przez część regulatora może doprowadzić do jego wygięcia. To z kolei skutkuje zbyt słabym ładowaniem akumulatora i jego rozładowaniem. Producent zalecił ich wymianę.

Trudne 50 000 km

GSF 1250 S w teście na dystansie 50 000 km okazał się właściwie niezniszczalny, niemniej przydarzyło mu się to i owo. Np. przy przebiegu 20 775 km przestał działać wyświetlacz. Przyczyną było skorodowane złącze wtykowe. Gdy na zegarze było 24 275 km, szlag trafił czujnik luzu w skrzyni biegów. I to by było na tyle, czyli nieźle.

Motocykl był dość ostro jeżdżony, co spowodowało, że podczas 50 000 km aż siedem razy wymieniane były opony. Całkiem dobrze spisywały się przednie klocki hamulcowe – wymiana nastąpiła tylko raz: przy przebiegu 18 605 km. Tylne padły łupem tarczy dwa razy: przy 24 235 i 39 171 km. Po zakończeniu testu tylna tarcza nie nadawała się już do użytku. Wniosek z tego taki, że jeśli motocykl ma spory przebieg, warto się jej przyjrzeć.

Nietrwały okazał się też lakier na felgach, który poodpryskiwał (były to drobne odpryski, ale zawsze). Zupełnie nie wiadomo dlaczego, bo lakier na innych elementach wytrzymał i zimową sól, i bombardowanie kamyczkami na szutrach. Na mecie testu silnik został rozebrany i pomierzony. Okazało się, że mógłby jeździć dalej. Wymiary tłoków, panewek, wałków rozrządu, a nawet grubość tarcz sprzęgła mieściły się w granicach tolerancji montażowej. Pozostałe wewnętrzne elementy silnika utrzymały się w początkowym zakresie tolerancji roboczej.

Warto? Warto!

Wniosek? Mimo drobnych usterek, które mogą przytrafić się w każdej maszynie, "wodny" Bandit zasługuje na opinię motocykla trwałego i niezawodnego.

Moim zdaniem - Piotrek Ganczarski
Od dużej pojemności lepsza jest tylko większa pojemność. Dlatego moje obawy o charakterystykę nowego "wodnego" pieca rozwiały już pierwsze minuty w siodle odmłodzonego Bandziora. "1250" elastycznością i ogólnym kopem nawet przewyższył poprzednika! Również niezłe wykonanie i nadal dający się lubić design przemawiają za tym sprzętem. Ciekawą opcją do dalszych i szybszych wypadów jest ubrana w pełne owiewki wersja GSX 1250 F. Szukasz jednej maszyny do niemal wszystkiego? Oto ona! 

Moim zdaniem - Jarek Modrzejewski
Jeśli szukasz woła roboczego, który zawiezie cię zarówno do pracy, jak i na wakacje, duży Bandit będzie w sam raz. Co ciekawe, mimo że Suzuki bardzo niechętnie wprowadzało jakiekolwiek zmiany, nadal cieszy się on ogromną popularnością. Mało tego – i wodniak, i olejak cieszą się opinią praktycznie niezniszczalnych. Ważne: nie będziesz narzekał na niedobór mocy. Wygląd jest zupełnie innym tematem, ale do podziwiania są przecież inne motocykle. Jeśli miałbym wybierać, postawiłbym na wersję z półowiewką, bo zwiększa ona uniwersalność maszyny. 

Tagi: test | używane | motocykle używane | Suzuki Bandit 1250 S

Oceń artykuł:

2.4

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij