Motocykl poleca:

Suzuki C 1800 R 2008

Poleć ten artykuł:

Na bazie potężnego silnika Suzuki M 1800 R powstał całkiem nowy, spory, klasyczny cruiser – C 1800 R.

Zobacz całą galerię

Miłośnicy klasycznych cruiserów o dużych pojemnościach nie byli ostatnio rozpieszczani przez Suzuki. Power cruiser M 1800 o mocy 125 KM był jedyną odpowiedzią tej firmy na maszyny konkurencji. Jednak jeśli chodzi o wygląd i wrażenia z jazdy, jakie zapewnia ten dwukołowy buldożer, są one równie dalekie od klasycznego cruisera, jak Marylin Manson od poznańskich Słowików.

Chłopaki z Suzuki stwierdzili, że czas najwyższy wypełnić lukę i zaprezentowali C 1800 R. W tym celu obniżono nieco dziką moc nowoczesnego czterozaworowego V-twina. Zamiast dotychczasowych 125 KM widlasty piec generuje teraz „tylko” 113 KM. Zredukowano także gigantyczny moment obrotowy ze 160 na „jedyne” 155 Nm. Na czwartym z pięciu biegów wynik na hamowni wynosi 107 KM, a moment obrotowy 143 Nm. Tak jak Triumph w Rockecie III, również Suzuki postanowiło okiełznać dzikie zapędy jeźdźca i w C 1800 R ograniczyło moment obrotowy na niższych biegach (patrz: wykres mocy). Nie ma jednak powodów do płaczu. C 1800 R nie cierpi bowiem na niedobory mocy i momentu. Maszyna ma wystarczająco dużo pary, aby nikt nie śmiał nazwać jej walcem drogowym. Co więcej, reakcja na gaz nie jest już tak oporna, jak w modelu M. Bike miękko wchodzi na obroty, a moc jest lepiej dozowalna. W ten sposób można fantastycznie toczyć się przed siebie, zwłaszcza że skrzynia biegów i napęd wykonują swoją pracę prawie niezauważalnie.

 

 


Kto chce się o tym przekonać, niech odkręci gaz. Kołysząc się i kiwając na niskich obrotach, big twin sunie dostojnie. Czy to na trzecim, czy na piątym biegu – od 50 km/h do grubo ponad 200 km/h Suzuki dynamicznie przyspiesza, dudniąc, jakby chciał przeorać asfalt. Jest to przyjemne i upajające, jednak tylko do około 160 km/h. Powyżej tej prędkości jeździec, rozciągnięty na szerokiej, pociągniętej daleko w tył kierownicy, czuje się jak łopocząca na wietrze chorągiew. Oprócz tego miękkie, komfortowo zestrojone zawieszenia powodują, że przy wysokich prędkościach maszynka niechętnie trzyma się toru jazdy. Wolniejsza jazda zdecydowanie mniej stresuje, podobnie jak składanie w zakręty tego ważącego 384 kg kolosa. Szerokie opony są wrażliwe na koleiny i złe nawierzchnie, więc maszyna zachowuje się niezbyt pewnie. Dobre wrażenie robią nieźle dozowalne, zintegrowane hamulce, radzące sobie bez trudu z masą motocykla. Niestety, nie mają one za wiele wspólnego z ostrymi radialnymi zaciskami, znanymi z modelu M 1800 R. O ABS-ie na razie można tylko pomarzyć.

Tagi: test | Suzuki

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij