Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Suzuki GSF 650/S Bandit 2005

Ciosy zadawane w bokserskiej wadze średniej są już całkiem mocne i wciąż jeszcze szybkie. Jak to wygląda wśród motocykli? Zawodnikiem, na którym to sprawdziliśmy, jest Suzuki GSF 650 Bandit.

Z zatroskaną miną patrzę, jak ciężkie chmury mieszają się z tu i ówdzie wyzierającym spod nich stalowoszarym morzem. Pogoda jest tak samo kiepska, jak w domu oddalonym o prawie 2000 kilometrów. Suzuki często wybiera Hiszpanię jako miejsce swoich zimowych prezentacji, ale tym razem nie wszystko poszło po myśli organizatorów. W Montebrio koło Tarragony, gdzie zebraliśmy się z okazji prezentacji prasowej nowego Suzuki Bandit 650, leje jak z cebra. Mimo to bogowie chyba polubili debiutanta, bo wyglądające niekiedy zza chmur słońce daje dziennikarzom odrobinę nadziei, że będą mogli odbyć próbną jazdę we względnie korzystnych warunkach.

Przedstawiciele Suzuki zaczynają swoje wykłady od tego, że nowy Bandit jest „well balanced middleweight motorcycle” – a więc dobrze wyważonym motocyklem klasy średniej. Naturalnie, nie chodziło im o masę Bandita, lecz raczej o jego pozycję w świecie jednośladów. Jedno jest pewne – premiera Bandita nie jest wydarzeniem, które trudno zauważyć, ale też nie sposób zaliczyć jej do przełomów. To taki fakt średniej klasy.



Bandit od chwili, gdy pojawił się w ofercie Suzuki, cieszył się powodzeniem, aczkolwiek pozostawał w cieniu Fazera 600 i Horneta. A mówiąc precyzyjniej – w cieniu Fazera konkurował z Hornetem. Mimo to spełnił oczekiwania Suzuki pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy. Co stało za tym sukcesem? Pytanie to będzie jeszcze bardziej interesujące, jeśli wyliczymy najważniejsze cechy nowego Bandita: podwójna stalowa rama kołyskowa, silnik chłodzony powietrzem i olejem, gaźniki i dwutłoczkowe zaciski. A więc nic nowego. Jak można dzisiaj odnieść sukces z takim wyposażeniem?

Przytoczmy argumenty firmy przemawiające na korzyść nowej maszyny: najważniejszą różnicą w porównaniu z poprzednikiem jest wzrost pojemności skokowej o 56 cm3, co stało się na skutek powiększenia średnicy cylindrów z 62,6 do 65,5 mm. Znawcy jednostek napędowych zawsze podkreślają, że pojemności skokowej nie da się niczym zastąpić. Jednak w tym przypadku nie tylko powiększono średnicę cylindrów, lecz także poddano gary przeróbce. Są one teraz wykonane z nowego materiału, określanego skrótem SCEM (Suzuki Composit Electrochemical Material = elektrochemiczny materiał kompozytowy Suzuki). Dzięki jego zastosowaniu silnik odchudzono o 1800 gramów, a oddawanie ciepła przez cylindry znacznie się poprawiło, co w konsekwencji przyniosło o wiele mniejsze obciążenie termiczne układu.

Również tłoki nowego Bandita uzyskały inny kształt, stopień sprężania wynosi teraz 10,5:1. Przekonstruowano głowicę oraz rozrząd – zawory (tak ssące, jak i wydechowe) mają mniejszy skok, a co za tym idzie krótsze są czasy otwarcia, skrócono także czasy przekrycia. Wszystkie te posunięcia doprowadziły do tego, że obecnie silnik ma bardziej liniową charakterystykę mocy. Dzięki zmienionemu rozrządowi i zwiększonej pojemności, silnik nowego Bandita dysponuje o wiele szerszym zakresem obrotów użytecznych, dzięki cze mu stał się bardziej elastyczny. Nie zawsze trzeba wchodzić na wysokie obroty, żeby wycisnąć moc z 656 cm3. Jednostka napędowa ciągnie przekonująco już niemal od najniższych obrotów i oddaje moc w bardzo kontrolowany sposób. Nie muszę chyba podkreślać, że do 10 000 obr/min nie pojawiają się nieprzyjemne załamania momentu obrotowego czy mocy, tak więc można jej z przyjemnością używać, stosunkowo rzadko zmieniając biegi. Nawet na szóstym biegu między 3500 a 4000 obr/min Bandit przyspiesza zupełnie płynnie i bez szarpania. Na najwyższym biegu przy 6000 obr./min rozwija 115 km/h. Skrzynia biegów została przejęta w niezmienionej postaci z poprzedniej wersji.

Pierścienie tłokowe otrzymały powłokę z azotku chromu, która jest o wiele bardziej odporna na zużycie i ma mniejsze tarcie niż powierzchnie chromowane. Układ wydechowy jest prawie taki sam, jak w Bandicie ostatniej generacji, naturalnie także tutaj w wyposażeniu znajduje się katalizator. O jeszcze czystsze spalanie dba system PAIR (Pulsed Air = pulsujące powietrze), w którym spaliny otrzymują domieszkę świeżego powietrza z obudowy filtra powietrza. Daje to mniejszą zawartość węglowodorów i tlenku węgla w spalinach.


Zawieszenia są bardzo proste i dają niewielkie możliwości regulacji. W widelcu można zmienić tylko napięcie wstępne (4 stopnie), w tylnym amortyzatorze natomiast regulowane są napięcie wstępne i tłumienie odbicia (7 stopni). Mimo to, ich zestrojenie jest wyjątkowo udane. Tak dobre, że podczas testu go nie ruszaliśmy. A i tak góry wokół Tarragony nie były dla podwozia nowego Bandita trudnym wyzwaniem. Zarówno z przodu, jak i z tyłu ma on przyjemnie sprężyste tłumienie, mniejsze nierówności nawierzchni nie powodowały skoków na bok czy kołysania. Do bardziej sportowej jazdy ustawienie fabryczne jest trochę za miękkie, ale to można zmienić.

Do pozycji jeźdźca nie ma zastrzeżeń, jest ona wyraźnie bardziej ergonomiczna od tej w poprzedniej „600”. Stało się tak dzięki skróceniu zbiornika paliwa o 32 mm i zwężeniu kanapy na wysokości ud. Krótszy zbiornik i dłuższa kanapa zapewniają większą swobodę ruchu, i to zarówno przy jeździe solo, jak i z pasażerem. Kierownicę, dzięki wymianie wsporników (riserów), można podnieść o 10 mm. Również wysokość kanapy reguluje się bez większych kłopotów – wystarczy tylko wymienić gumowe podkładki, żeby podwyższyć ją o 2 cm. Ponadto dźwignie hamulca i sprzęgła można dopasować do wielkości dłoni.

Suzuki pomyślało o tych, którzy nie wyobrażają sobie jazdy solo – Bandit ma do dyspozycji dobrze tapicerowaną i wystarczająco dużą kanapę oraz optymalnie usytuowane podnóżki. Moim zdaniem, brakuje bocznych uchwytów. W Bandicie do przytroczenia toreb służą haki przy podnóżkach pasażera.

Oczywiście, Suzuki nieco zmieniło także wygląd Bandita. Chodziło o to, aby obie wersje (tzn. 650 i 650 S) prezentowały się atrakcyjnie. Węższa, lżejsza i bardziej zwarta owiewka wersji S zapewnia lepszą ochronę przed pędem powietrza, minimalizuje turblencje, a ponadto mieści reflektor o modnej linii. Obie wersje otrzymały ponadto nowe obicia kanapy i światła tylne. Kokpit podporządkowano wymogom nowoczesności – jeździec ma do dyspozycji okrągły analogowy obrotomierz i cyfrowy prędkościomierz.

W zakresie zasadniczych rozwiązań rama jest identyczna z zastosowaną w poprzedniej „600”, jednak mocowanie silnika zostało przekonstruowane, tak aby zminimalizować wibracje. Dokonano równie ż zmian w mocowaniu osi wahacza, co pozwoliło zwiększyć sztywność ramy.

     
Wysokość kierownicy można regulować przez wymianę wsporników. Cyfrowy prędkościomierz niezbyt pasuje do klasycznego kokpitu. 
Amortyzator ma 7-stopniową regulację tłumienia odbicia. 
Z tyłu pracuje dwutłoczkowy zacisk Nissina. 

A co z hamulcami? 290-milimetrowe przednie tarcze w dalszym ciągu współ- pracują z dwutłoczkowymi pływającymi zaciskami Tokico. Natomiast tylna tarcza o średnicy 240 mm jest teraz kontrolowana przez zacisk Nissin. Obie wersje za dopłatą mogą mieć układ ABS. Hamulce spełniają swoje zadanie niezawodnie i nie wymagają użycia dużej siły. Ostatnia, ale nie najmniej ważna sprawa: dla obu wariantów jest dostępne odpowiednio bogate wyposażenie dodatkowe. W przypadku eski jest to wyższa szyba turystyczna, dla wersji naked – mała owiewka z osłoną przed pędem powietrza, customowa osłona chłodnicy, gmole i zestaw kufrów (dla obu wersji).

Zatem owocem zabiegów modernizacyjnych są dwa uniwersalne motocykle, wolne od przesady i pełne rozsądku. Mają one wspaniale liniową charakterystykę mocy i mogą się pochwalić wyższym od poprzednich wersji momentem obrotowym w dolnym i środkowym zakresie obrotów. Nowy Bandit to rzeczywiście dobrze wyważony i estetyczny motocykl, który ze względu na swoją poręczność i niedużą wysokość siodła można polecić początkującym i kobietom. Co do cen, z czystym sumieniem można je uznać za rozsądne.


Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Ciosy zadawane w bokserskiej wadze średniej są już całkiem mocne i wciąż jeszcze szybkie. Jak to wygląda wśród motocykli? Zawodnikiem, na którym to sprawdziliśmy, jest Suzuki GSF 650 Bandit.
    Zobacz artykuł
    ~Motocykl Online, 2013-07-02 05:53:41