Motocykl poleca:

Suzuki GSX-R 1000 Z Anniversary – rocznicowy tuning

Poleć ten artykuł:

Z okazji ćwierćwiecza GSX-R-a Suzuki wypuściło litrówkę w limitowanej serii – jest ich 999. O opinię na temat jubileuszowego motocykla poprosiliśmy wyścigowego mistrza Polski 2010 w Superstockach 1000 Andy’ego Meklaua.
suzuki-gsx-r-1000-z-anniversary-2010-01.jpg Zobacz całą galerię

Zamieszanie pod nazwą GSX-R trwa już 25 lat. Ćwierć wieku temu ten ekstremalnie sportowy motocykl szosowy dał początek legendzie, która trwa do tej pory. I będzie trwać, bo – jak stwierdził dyrektor generalny Suzuki Sadayuki Inobe – „Wyścigi to bardzo ważna część naszej firmy”.

GSX-R, zaprojektowany przez Etsuo Yokouchi, miał aluminiową ramę i zatankowany pod korek ważył ledwie 201 kg. Napędzał go kultowy dziś „olejak” (czyli silnik z chłodzeniem olejem i powietrzem) o pojemności 749 cm3 i mocy 106 KM przy 10 500 obr/min. Były to wówczas szokujące parametry. Nikogo nie dziwiło więc, że fabryka określała GSX-R-a jako „sprzedażną wyścigówkę”.



Od razu przyszły sukcesy w wyścigach. Laury na GSX-R-ze zbierał legendarny amerykański zawodnik Kevin Schwantz, który w 1988 r. wygrał swoją pierwszą Daytonę. Startował też w Endurance. Później, do końca kariery związany z Suzuki, przeniósł się do klasy 500 GP, gdzie zaliczył 25 zwycięstw, 21 rekordów okrążeń i 29 pole position. W 1993 roku wywalczył tytuł mistrza świata.

Przez lata seria GSX-R-ów poszerzyła się: doszły „1100”, „1000” oraz „600”. Gdy w regulaminach wyścigowych znalazł się przepis mówiący, że w układzie chłodzenia może być wyłącznie woda, „olejaka” zastąpił silnik chłodzony cieczą, a firma zaczęła coraz częściej wypuszczać nowe wersje tej serii.


Zegary są takie same, jak w wersji podstawowej, natomiast w limitowanej na półce jest tabliczka z kolejnym numerem serii. 
Lusterko wersji Z różni się od seryjnego: jest wykonane z carbonu. 
W najbogatszej wersji Anniversary obie lufy wydechu to tytanowe tłumiki Yoshimury.

Pora na świętowanie
Ćwierćwiecze to dla motocykla zaawansowany wiek, więc bez uczczenia GSX-R-a nie mogło się obejść. Ponieważ nowy litrowy GSX-R ukazał się na początku poprzedniego roku, na ten sezon wypuszczono wersję oznaczoną jako Z i nazwaną Anniversary (rocznica). Można ją kupić w Polsce. Motocykli tych wyprodukowano zaledwie 999. Każdy ma swój własny numer, umieszczony na tabliczce na górnej półce przedniego zawieszenia. Z jest o 1000 zł droższy od standardowego GSX- -R-a 1000 (57 000, a nie 56 000 zł). Są dwie odmiany tego motocykla – nieco uboższa i taka, która ma trochę więcej jubileuszowych elementów. Maszyna, którą testowałem wraz z Andym Meklauem, miała kolejny numer 0367 i była to wersja na full wypasie. W porównaniu z motocyklem standardowym ma inne tłumiki – wykonane z tytanu Yoshimury (w wersji uboższej też tytanowe, ale nie Yoshimury), przednie koło osłania carbonowy błotnik, na deklach są carbonowe nakładki. Inne są również koła – na obrzeżach mają wytrawione rocznicowe napisy – oraz szyba i malowanie. Natomiast mechanika obu jubileuszowych odmian nie różni się od seryjnej.


     
 Koła w rocznicowym motocyklu nie są seryjne. Ciekawe, czy będa do kupienia w salonachSuzuki w razie uszkodzenia... Jedno z miejsc, na których umieszczonojubileuszowe napisy, to tłumiki. Są one zresztą znacznie ładniejsze niż seryjne.
Jubileuszowy GSX-R
stygł po jeździe, a Andy i ja dzieliliśmy się wrażeniami.

Zeznania mistrza
Andy Meklau, który tuż po tych testach zdobył tytuł mistrza Polski w SST 1000 (właśnie na Suzuki GSX-R 1000), nieczęsto ma okazję jeździć po torze maszyną całkowicie seryjną. Oto jego wrażenia: „Wiedziałem, że motocykl nie ma żadnych przeróbek wyścigowych ani nawet postrojonych na tor zawieszeń, ale zaskoczyło mnie, jak ładnie i stabilnie wychodzi z zakrętu przy nawet silnym odwijaniu gazu. Normalnie motocykle z seryjnymi ustawieniami, gdy jedzie się bardzo szybko, potrafi ą się bujać, co utrudnia utrzymanie poprawnego toru jazdy. Tutaj, mimo że teleskopy były postrojone miękko, tzn. do normalnej jazdy ulicznej, to nie występowało”.

Potem podyskutowaliśmy o moim wrażeniu, iż tor jazdy na zakręcie musi być bardzo płynny, czyli „kreślony cyrklem”, i stosunkowo trudno wprowadzać jego korekty, szczególnie na mocnym hamowaniu z wejściem w zakręt. „Rzeczywiście – stwierdził Andy – ale za to motocykl jest bardzo stabilny i dzięki temu łatwo na nim wyczuwać przyczepność. Mój wyścigowy GSX-R ma zmienioną geometrię i tuningowane zawieszenia, więc na ulicy byłby chyba zbyt nerwowy”.

Jeśli chodzi o jazdę szosową czy miejską (w ubiegłym roku testowałem dłużej nowego, dwulufowego GSX- -R-a), jest to obecnie chyba najbardziej przyjazny jeźdźcowi przecinak. Siedzi się w dość wygodnej pozycji (jeśli to możliwe w supersporcie), a wrażenie zbyt szerokiego zbiornika paliwa i za dużego rozstawienia kolan znika po paru chwilach. Oprócz tego bardzo mocny silnik stanowi wzór elastyczności.



Sztafeta kolekcjonerów

GSX-R to udana maszyna, a jego wersja jubileuszowa jest szczególnie warta zachodu. Kolekcjonerzy na pewno będą za 25 lat uganiali się za nią, tak jak za... GSX-R-em z 1985 roku.

Tagi: Suzuki | GSX-R 1000 Z Anniversary

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij