Motocykl poleca:

Suzuki Gladius 650 – było wiele radości

Poleć ten artykuł:

Testując Suzuki Gladiusa, postanowiliśmy odrzucić wszystkie uprzedzenia. Niezła cena, ekstrasilnik i fajne prowadzenie to jego zalety. A wygląd? No, ten... to oceńcie sami. Bo przecież o gustach trudno dyskutować.

suzuki-gladius-650-2011-05.jpg Zobacz całą galerię

Gdy jechaliśmy z kumplem na Gladiusie, nie mogliśmy zrzucić z siebie spojrzeń przechodniów, kierowców oraz pasażerów autobusów i tramwajów. Wszyscy głupawo uśmiechali się. Czy reagowali tak na stłumiony dźwięk dwucylindrowej V-ki, czy na głęboką czerń bike’a, a może raczej na dwóch gości wyglądających jak dosiadający minibike’a bohaterowie filmu „Głupi i głupszy”?

Widlasty twin z SV 650 na zawołanie osiągał moc 72 KM, a charakterystyka momentu obrotowego była o niebo lepsza niż w jakimkolwiek innym silniku. Czterocylindrowa konkurencja pracowała przy nim jakby połknęła garść tabletek na uspokojenie.

W Gladiusie silnik z SV trochę podkręcono. Musiał bowiem sprostać wymaganiom normy Euro 3, a ponadto widziano w nim spory potencjał. Dlatego o 10% zwiększono masę wału korbowego i powiększono skok zaworów (ssących z 8,7 do 9 mm, wydechowych z 7,3 do 8,3 mm). Zmieniono czasy rozrządu, co w połączeniu z gardzielami ssącymi o zmiennej długości i powiększoną objętością wydechu zapewniło jeszcze więcej momentu obrotowego w dolnym i średnim zakresie obrotów.


ISC – nowy patent
Opowieści o potencjale mocy włóżmy między bajki, bo podwójne ścianki pokrywy sprzęgła i osłony napędowej służą wyłącznie zmniejszeniu hałasu. Nowością jest za to układ sterujący obrotami na biegu jałowym – ISC. Powoduje on, że zaraz po naciśnięciu rozrusznika obroty niezależnie od temperatury są tak stabilne, jakby wskazówkę obrotomierza ktoś przybił do cyferblatu. Z pomalowanego na czarny mat tłumika wydobywa się wtedy głuchy i cichy bulgot. Suzuki brzmi prawie jak Ducati, choć to prawie robi naprawdę wielką różnicę. Żeby Suzi maksymalnie przypominała Dukata, silnik zamknięto w stalowej ramie kratownicowej.

Zastosowanie układu wtrysku rodem z supersportów – dwie przepustnice na każdy z cylindrów, 10-otworkowe wtryskiwacze – spowodowało, że silnik pracuje płynnie. Odkręcasz gaz i nie czujesz żadnego dławienia czy szarpania łańcuchem. Powyżej 4000 obr/min krzywa momentu dostaje zadyszki, by od 6000 ponownie piąć się w górę.

Biorąc pod uwagę 72 KM, osiągi Gladiusa są porównywalne do Kawy ER-6n. Do sprintu od 0 do 140 km/h Suzuki potrzebuje 7,1 s. Jeszcze lepsza jest elastyczność na ostatnim biegu. Przyspieszenie z 60 do 100 km/h zajmuje ważącemu 201 kg bike’owi 4,5 s. Z kolei na rozpędzenie się od 100 do 140 km/h Gladius potrzebuje 5 s.

Wyniki pomiarów to jedno, jednak ani cyfry, ani wykresy nie pokazują, jak silnik zachowuje się podczas jazdy. Wibracje są minimalne i już od 2000 obr/min przyspiesza on bez szarpania łańcuchem nawet na piątym biegu. Dynamiczna jazda nie wymaga częstego korzystania ze skrzyni biegów.

     
Przednie dwie tarcze o średnicy 290 mm nie gwarantują sukcesu. Hamulce są takie sobie. Żeby było taniej: stalowywahacz i malowany na czarno tłumik. Najmocniejszy argument: znakomity, mimo że niezbyt mocny twin.


Ulga na wejściu
Gdy odbieraliśmy bike’a do testu, licznik pokazywał zerowy przebieg. Przez pierwsze 1000 km Gladiusa czekała więc taryfa ulgowa. W tym czasie zużycie paliwa wynosiło w okolicach 4,4 l/100 km. Przy pojemności zbiornika 14,5 l oznacza to, że na jednym tankowaniu można przejechać około 330 km. Ale to tylko teoria, bo w praktyce rezerwa zapala się po 250 km i włącza się licznik przebiegu na rezerwie. Ale bez obaw, stacja benzynowa może być daleko za horyzontem – 80 km zasięgu na rezerwie to naprawdę sporo.

Pokonanie 250 km za jednym zamachem jest wyczynem godnym masochisty. Przyjemnie niska kanapa (790 mm) jest cienka i makabrycznie twarda. Nie zauważysz tego w mieście, wybierając się poza nie – już tak. Trochę za daleko wysunięte do przodu i do góry podnóżki będą narzekać goście o wzroście powyżej 180 cm. Na dodatek kąt ugięcia kolan jest spory, co nie służy turystyce. Żeby jazda nie była rzeźnią, co 150 km trzeba zrobić przerwę.

Tagi: Suzuki | Gladius 650

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij