Motocykl poleca:

Suzuki Intruder C 1500 T: jego czarna eminencja

Poleć ten artykuł:

Intruder C 1500 T to pierwsza w tym roku premiera Suzuki. Japończycy lokują go między C 800 i olbrzymim M 1800 R. 

Suzuki Intruder C 1500 T Zobacz całą galerię

Tego czarnego jak noc turystycznego cruisera napędza wielki widlak o pojemności 1462 cm3. Nieważne, na którym elemencie zawiesisz oko, najmroczniejsza z barw króluje niepodzielnie. Ta głęboka czerń wyśmienicie pasuje do jego charakteru. Mieszanka stali i plastiku ma nadwagę niczym mistrzowie sumo. Masa wynosi bowiem ponad 360 kg – prawie tyle, co trzy KTM-y 125 Duke’i. Ale przecież to rzecz normalna u maszyn tego gatunku.

Winni są kowboje

Odpalam i słucham bulgotu silnika. Tego dźwięku można słuchać i słuchać. Gang bowiem na pewno nie przyniesie wstydu podczas lanserskiej rundy po nadmorskim bulwarze. Czterozaworowy silnik dudni głucho i przyjemnie, a z kominów o ściętych końcówkach dobywa się soczysta muzyka. Silnik generuje przy tym dość skromne wibracje, tak więc na postoju nie trzęsie się niczym mokry pies. Mimo to bez kłopotu da się wyczuć jego mocny charakter. Już od najniższych obrotów tłoki o średnicy 96 mm pracują z wyczuwalną mocą i zapewniają solidnego kopa, na wysokich zaś piec pracuje supermiękko.

Ale kto kręci cruisera wysoko, zwłaszcza jeśli ma do dyspozycji 131 Nm momentu? Ci, którzy muszą, nie będą narzekać, bo przełożenie pięciobiegowej skrzyni jest wyraźnie za długie. Jeśli więc miałbyś pomysł, by wyjść z zakrętu na mocnym kopie, powinieneś zbić do dwójki. Konieczność częstego mieszania biegami jakoś niezbyt mi pasuje do luzackiego stylu jazdy cruiserem. Gdy spytałem o to ludzi z Suzuki, winę zwalili na USA, twierdząc, że bike’a zestrojono pod potrzeby rynku amerykańskiego. Coś mi jednak w tych wyjaśnieniach nie pasuje, bo przecież silnik oraz lekko pracująca skrzynia biegów pochodzą z nieoferowanego już Intrudera M 1500. To samo dotyczy podwójnej ramy kołyskowej, wydechu i napędu wałem. Chyba bardziej trafi - łoby do mnie tłumaczenie, że aby wprawić tę masę w ruch, trzeba trochę wyżej kręcić silnik.

Heble poniżej normy

 A skoro już mowa o słabych punktach, to nie sposób pominąć hamulców. Mało że nie mają ABS-u, to na dodatek przedni – z pojedynczą tarczą i dwutłoczkowym zaciskiem pływającym – pracuje tępo i wymaga imadła w prawej łapie. Tylny hamulec nieco lepiej wywiązuje się ze swych obowiązków, jednak jego dozowania trzeba się nauczyć, bo po długim jałowym skoku pedału następuje krótki odcinek, na którym trzeba precyzyjnie wyczuć moment między ostrożnym przyhamowaniem a pełnym zablokowaniem koła.

Z plusów należy wymienić, że jeździec siedzi na bardzo wygodnej kanapie. Oprócz ilości miejsca, którą dysponuje pilot, inne rzeczy też są w rozmiarze XXL: szeroka kierownica, opasły, mieszczący 18 litrów paliwa zbiornik i podłogi, na których spoczywają stopy. Wszystko to razem daje typową dla cruiserów, zorientowaną na komfort ergonomię.

Tak więc można śmiało planować jazdę na dłuższych odcinkach bez przerw na rozprostowanie kości. Fajna jest też nieregulowana szyba, która pozwoliła mi – a mam 178 cm wzrostu – przy prędkości 120 km/h rozkoszować się jazdą bez zawirowań powietrza. Dopiero powyżej tej prędkości zacząłem odczuwać niewielkie turbulencje.

Zadziwiająca poręczność

Zdumiało mnie, jak łatwa jest dynamiczna jazda na tej maszynie, i to mimo jej pokaźnych gabarytów. Jak to możliwe? To zasługa doskonale zestrojonych podwozia i zawieszeń. Tylko tyle i aż tyle. Nieważne, czy dostojnie sunąłem po gładkim asfalcie, czy ostrzej przycinałem po usianych wybojami zakrętach – Intruder cały czas doskonale utrzymywał obrany tor jazdy.

W efekcie zdarzało mi się zapomnieć, ile kilogramów mam pod sobą. Jak na takiego kloca, poręczność jest po prostu fenomenalna! Nisko osadzony środek ciężkości, szeroka kierownica i tylny kapeć Bridgestone Exedra o szerokości 200 mm dopuszczają nawet takie wywijasy, jak szybkie przechodzenie z jednego złożenia w drugie. Nawet doświadczeni bikerzy mogą się mocno zdziwić. A wszystko za sprawą odpowiednio dobranej geometrii podwozia.

Oprócz tego dość wysoko zamontowane podłogi umożliwiają całkiem głębokie – jak na maszynę tego typu – złożenia, zanim zaczynają łapać kontakt z podłożem. Podsumowując – konstruktorom podwozia należą się wielkie brawa, co zaś do reszty, to z bardziej przystającymi do współczesności hamulcami i krótszymi przełożeniami średni Intruz mógłby być fajną ofertą wśród turystycznych cruiserów. Żeby tylko cena była łatwiejsza do przełknięcia...    

mc

Tagi: suzuki | intruder | 1500

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij