Motocykl poleca:

Suzuki KingQuad 500 AXi – glizda power

Poleć ten artykuł:

Gdzie koło nie może, tam glizdę poślij. A jeszcze lepiej quada z napędem na cztery łapy i czterema gąsienicami. Byle jaka zaspa go nie powstrzyma.
suzuki-kingquad-500-axi-2010-08.jpg Zobacz całą galerię

Drogowcy to najmniejsi ludzie świata – wystarczy 5 cm śniegu i już ich nie widać. Dlatego górale postanowili nie czekać, aż urosną, i dają sobie radę bez nich. Dlatego postanowiłem wziąć z nich przykład i pojechałem na wycieczkę w góry. Po cholerę będę taszczył łopatę, łańcuchy na koła czy wyciągarkę? – pomyślałem. Wybrałem pewniejsze rozwiązanie: Suzuki KingQuada 500 obutego w gąsienice AD Boivin Traxion+.

Trzeba przyznać, że quad w tym wyposażeniu prezentuje się bojowo. Głowy przechodniów i kierowców samochodów odwracają się na jego widok jak na komendę. Przejeżdżając niedaleko stoku narciarskiego, można narobić sporego zamieszania. Mam wrażenie, że ten sprzęt może znacznie ułatwić znalezienie czy zmianę żony. Jednak ciągłe pytania (Panie, a ile to ma mocy? Panie, a drogie to? Panie, a po co to?...) szybko męczą, więc zaraz nabierasz ochoty, aby teleportować się choćby za koło podbiegunowe.



gąsienice się rozpełzły
 Motocykle Suzuki KingQuad 500 AXi – 2010Dwaprodukty i dwa różne pomysły. Track Commandery (patrz: MOTOCYKL 11/2008) mają zintegrowane amortyzatory, które powodują, że znacznie unosi się przód gąsienicy. W efekcie łatwiej przejechać przez zaspę czy wdrapać się pod bardzo strome wzniesienie. AD Boivin Traxion+ (zdj. u góry) nie wymiękają, bo można w Motocykle Suzuki KingQuad 500 AXi – 2010 nich regulować (4 położenia) powierzchnię styku z podłożem (przez uniesienie przodów, ale w mniejszym stopniu; nie w Commanderach), a co za tym idzie – prześwit quada. 

Na szczęście singiel o pojemności 493 cm3 odpala bez zająknięcia. Pod kopułą pojawia się pytanie, czy moc powyżej 40 KM wystarczy do dobrej zabawy. Natomiast na bank przydadzą się napęd na cztery koła, elektroniczna blokada dyferencjału oraz wspomaganie kierownicy.

Gąsienice mają większą powierzchnię styku z podłożem niż koła – szerokość 305 mm mówi sama za siebie. Dlatego rosną zarówno opory toczenia, jak i siła, której trzeba użyć w czasie skręcania. Tutaj punkt dla wspomagania – ręce tak się nie męczą. Traxiony nieco zmniejszają feedback – jeździec nie do końca wie, co się dzieje na ich styku z podłożem. Ale jakoś specjalnie mu na tym nie zależy. Z dwóch powodów – po pierwsze dzięki temu, że stykają się z podłożem na długości 914 mm, gąsienice płynniej niż koła przechodzą przez poprzeczne nierówności, byle były niezbyt głębokie. A po drugie jeździec utwierdza się w przekonaniu, że na tym quadzie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Gąsienice mają czterostopniową regulację, co zmienia powierzchnię styku z podłożem oraz prześwit quada. Ten tuż po założeniu Traxionów w miejsce 12-calowych kół rośnie w oczach, bo każda z gąsienic ma 559 mm wysokości.


  ←W takich ustrojstwach odcinająca zapłon zrywka jest jak najbardziej na miejscu.
→Blokada dyferencjału przydawała się zdecydowanie rzadziej niż napędna cztery koła.
 

Na horyzoncie pojawia się kawałek ubitego śniegu. Fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego – jakiś głos podpowiada tekst piosenki. Prawy kciuk z automatu przełącza napęd na tył. I już można lecieć bokiem. Slalom pięknymi slajdami? Nie ma problemu! Strzał adrenaliny sprawia, że 10 stopni mrozu natychmiast przestaje przeszkadzać. Niestety, wystarczy chwila nieuwagi, żeby wjazd w trochę głębszy śnieg popsuł zabawę. Napęd na tył tu nie wystarczy. Z opresji ratuje szybki ruch kciuka – 4 x 4 i problem plamznika sam. Można jechać dalej. Dokąd? Tam, gdzie oczy poniosą!

Tym większe zdziwko łapie chwilę później. Trafiony – zakopany: tak się kończy zbyt wolne zaatakowanie dość wysokiej zaspy. Przydałoby się jeszcze trochę mocy w silniku, bo przy przejeżdżaniu przez poprzeczne, dość głębokie koleiny trudno się rozpędzić. Na szczęście w zanadrzu mamy jeszcze koło ratunkowe w postaci blokady dyfra. Znowu ruch prawym kciukiem, krótka szarpanina i można jechać dalej. Trzeba tylko pamiętać, że przednie gąsienice nieco ograniczają skręt – trą o błotniki.

Przed założeniem się z kolesiem na skuterze śnieżnym o to, kto będzie szybciej na dole, trzeba pamiętać, że gąsienice ograniczają prędkość maksymalną quada. Chyżością to on na pewno nie grzeszy. Na szczęście w czasie normalnej jazdy to nie przeszkadza.

Są ciemne strony tej fajnej zabawy – pierwsza to większy apetyt na paliwo, druga to cena zestawu – kosztuje on bowiem 14 000 zł (4 gąsienice + zestaw montażowy). Na szczęście możliwość dojechania zimą w miejsca niedostępne dla innych rekompensuje to z nawiązką.

Tagi: Suzuki | KingQuad 500 AXi

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij