Motocykl poleca:

Suzuki RF 600

Poleć ten artykuł:

Gdy świat ujrzał Suzuki RF 600, podzielił się na dwa obozy. Jednym sylwetka i charakterystyczne żeberka na owiewce bardzo się podobały, inni mówili o tym motocyklu „obrzydliwy”. Widać tych drugich było więcej, bo produkcję przerwano po 5 latach.

Zobacz całą galerię

Na początku lat 90. ubiegłego wieku pojęcie motocykla typu supersport było już mniej więcej zdefiniowane. Dotyczyło to jednak przede wszystkim „750” i „1000”, bo takie maszyny od 1988 roku ścigały się w wymyślonej wtedy konkurencji Sports Production – w mistrzostwach świata klasy Superbike. Wkrótce ruszyły – na początek – mistrzostwa Europy kategorii Supersport 600. Zaraz potem zaczęto przebąkiwać, że tej klasie należy jak najszybciej przyznać status mistrzostw globu. Do tego droga jednak była daleka (stało się to dopiero w 1997 roku), więc producenci w większości nie zdecydowali się iść w kierunku ekstremalnie sportowych „600”.

Suzuki należało do tych wytwórców, którzy podjęli to wyzwanie, i w efekcie w 1993 roku z linii produkcyjnej zjechał RF 600. Miał to być supersport o ostrzejszym charakterze od produkowanej już Katany, czyli GSX-a 600 F, mimo to zachowujący walory motocykla użytkowego. Stylistyka RF-a była dosyć śmiała. Jedni uważali ją za obrzydliwą, drugim podobała się, bo dzięki ostrym żebrom na obudowie nasuwała skojarzenia z Ferrari Testarossa. Jednak powodem do kpin była nie tylko owiewka, ale także niezwykły tył z szerokimi światłami. Niektórzy z tego powodu RF-a nazywali Enterprise – takie miano nosił statek kosmiczny, na którym toczyła się akcja kultowego serialu „Star Trek”.

 

 


Jednak nie upłynęło wiele czasu, i ludzie docenili RF-a. To Suzuki było chwalone za chłodzony cieczą czterocylindrowy silnik, który okazał się trwały i niezawodny. Oprócz tego jego 98 koni było dobrze odkarmionych, dysponowały więc mocnymi i elastycznymi mięśniami. Chęć dążenia do uniwersalności przejawiała się w wygodnej pozycji jeźdźca. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie konieczność podkurczania nóg, ale przecież coś sportowego w tej pozycji jednak musiało się znaleźć. Bliska pionu górna część motocyklisty jest mimo to nieźle chroniona przed wiatrem za sprawą stosunkowo wysokiej szyby.

Odwrotnie niż GSX 600 F, który kocha jechać na wprost, ale nie lubi wchodzić w zakręty, RF 600 ma własności prowadzenia poza wszelką krytyką. Szybkie zmiany pochyleń odbywają się tak samo łatwo, jak pokonywanie wszelkiego rodzaju zakrętów. Jest to między innymi zasługa tylnej opony o wymiarze 160, co wówczas uznawano za maksymalną możliwą szerokość nawet dla „600” o sportowym profilu.

Konkurenci RF-a 600 z pierwszej połowy lat 90.
1 Honda CBR 600 F
Moc maks.: 98 KM przy 12 000 obr/min

Maks. moment obr.: 63 Nm przy 10 500 obr/min
Masa: 206 kg
Ogumienie p/t: 120/60 ZR 17 / 160/60 ZR 17
Prędkość maksymalna: 243 km/h

W tym motocyklu słowo „supersport” nie jest pustym hasłem, jednak ma on też sporo ze sprzętu uniwersalnego. CBR 600 F przeżył wiele wcieleń (na zdj. wersja z tego wieku), ale nigdy nie był ekstremalnie sportowy. Dlatego Honda w końcu wypuściła model RR.

  2 Kawasaki ZZ-R 600

Tagi:

Oceń artykuł:

2.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij