Motocykl poleca:

Suzuki RV 125 Van Van 2003

Poleć ten artykuł:

Poszukujecie małego spokojnego i poręcznego motocykielka do codziennej jady miejskiej, do pracy i na zakupy? A może potrzebujecie oszczędnego, uniwersalnego i taniego sprzętu do niezbyt długich podróży? Popatrzcie – oto Suzuki Van Van.

Zobacz całą galerię

Wygląda prawie jak trójkołowiec mojej córki. – Miłej zabawy podczas testu! – koledzy, którzy przyszli popatrzeć na Van Vana, pośmiali się i poszli na obiad. – Cóż, zobaczymy – pomyślałem. Pobawiłem się chwilę przyciskiem ssania i nacisnąłem przycisk rozrusznika. Rozległ się dźwięk podobny do maszyny do szycia. Jeszcze przed wyjazdem na ulicę, w podziemnym garażu, sprzęcik robi pierwszą miłą niespodziankę. Trzy nieprzyjemne zakręty w lewo, zacieśniające się i zmienne jak jesienna pogoda, do tego slalom między sześcioma niebezpiecznymi słupami. Po 150 m takich wywijasów mam już jakie takie wyobrażenie, jakie są precyzja kierowania i poręczność maszyny. Ważący zaledwie 129 kg Van Van pod tym względem wypadł dość dobrze. Mimo ogumienia z grubym bieżnikiem, jest poręczny niemal jak rower górski. Masywne opony 130/80 z przodu i 180/80 z tyłu każą oczekiwać raczej czegoś wręcz przeciwnego. Ale Suzuki RV 125 Van Van jest poręczny, a nawet zbyt poręczny i dlatego trochę wywrotny.


Na dworze kusi słońce, a więc tylko dać gazu. W ciągu zaledwie 4,8 s na liczniku jest 50 km/h. To z pewnością dość, aby przy starcie spod świateł nie świecić oczami ze wstydu. Sprzęgło należy puszczać przy średnich obrotach. Silnik wydaje się elastyczny jak guma do żucia. Efektywnie największy moment rozwija między 6500 a 9000 obr./min. Ponad 11 KM wystarcza do osiągnięcia 101 km/h. Wystarczy, aby wyprzedzić ciężarówkę. Chociaż przy przeciwnym wietrze może się to nie udać. Przy zawirowaniach powietrza w czasie takich manewrów pojawia się czasem w podwoziu pewien niepokój wywołany przez kierowcę i jego oddziaływanie na szeroką kierownicę. Mimo to można powiedzieć, że utrzymywanie kierunku na wprost jest w porządku. Hamulce? Też OK. Przedni hamulec z tarczą o średnicy 220 mm i tylny bębnowy oferują wszystko, co trzeba.

Przerwa na odpoczynek. Kilkoro przechodniów z zainteresowaniem obchodzi Van Vana dookoła. Padają stwierdzenia, że tłumik to właściwie wielki garnek z malutką dziurką, że motocykl wygląda tak, jakby składał się wyłącznie z dwóch szerokich opon i kanapy, że silnika i podwozia prawie na ich tle nie widać. Ale właśnie to stanowi o uroku Van Vana.

     
Średnica tarczy tylko 220 mm? To zupełnie nie przeszkadza. Hamulec jest wystarczająco skuteczny.  26-milimetrowy gaźnik Mikuni zapewnia wyjątkowo niskie zużycie paliwa – średnio 3,1 l/100 km.  Prędkościomierz, kontrolki luzu, kierunkowskazów, świateł drogowych. I wystarczy. 

Cztery godziny później, po przejechaniu 200 km, podjeżdżam pod lodziarnię. Kolejkowiczom opadają szczęki. Pytania padają jak grad. Prędkość maksymalna? Podczas zjazdu z górki strzałka doszła do 115 km/h. Miejsce dla pasażera? Odpowiednie właściwie dla każdego – od chudego jak patyk nastolatka aż po zawodnika sumo. Przeznaczenie? Jest ich bez liku – pojazd miejski, towarzysz wycieczki nad wodę, pomoc przy zakupach, przyda się nawet rolnikom. Motocykl, który daje prawdziwą, dużą przyjemność. Cena? Kosztuje mniej więcej tyle, co dobry rower. Do tego jeszcze niskie zużycie paliwa – zaledwie 3,1 l/100 km. Idealny pojazd, który pozwala zamienić kłopoty dnia codziennego na szczery uśmiech od ucha do ucha.

Powrót okrężną drogą. Po drodze przejazd dwoma wyboistymi uliczkami. Widelec i tylny amortyzator przyjmują to ze spokojem. Tłumią i resorują zadowalająco i nawet nie dobijają. Wieczorem pod klubem małolaty też są zachwycone. Dlaczego? Bo Van Van jest wyzywający, niekonwencjonalny i oryginalny. – Coś takiego mój ojciec ma od dawna – stwierdza jedna z nastolatek. Błąd. Praprzodek, wyposażony w szerokie ogumienie, dwusuwowy RV 125 ma z nowym motocyklem wspólne tylko oznaczenie typu. Czterosuwowy Van Van jest znacznie lżejszy i, dzięki węższym oponom, o wiele zwrotniejszy. Oczywiście, zużywa mniej paliwa i mniej zanieczyszcza środowisko. W naszym pełnym skrajności świecie stanowi cudowny złoty środek.

Następnego dnia z redakcji dobiegają podniesione głosy – pięciu kolegów kłóci się o kluczyk do Van Vana.

Tagi: test | Suzuki

Oceń artykuł:

3.2

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij