Motocykl poleca:

Suzuki UC 125 Epicuro 2002

Poleć ten artykuł:

Oglądany na zdjęciach, robi wrażenie megaskutera, w rzeczywistości zaś okazuje się ładnym, nie za dużym i wygodnym pojazdem miejsko-podmiejskim.

Zobacz całą galerię

Fakt, w katalogu widzimy pojazd, który sprawia wrażenie trochę mniejszego brata skuterów turystycznych. Moje pierwsze odczucie: pięknie zaprojektowany skuter miejski, no może również podmiejski. Wszystko w nim jest proporcjonalnie mniejsze niż w megaskuterach. Jedynie wysokość szyby ma rozmiar XXL. Suzuki Epicuro ma bardzo smukłą sylwetkę, tak rzadko teraz spotykaną w skuterach. Większość z nich ma raczej opasłe kształty. Wykończenie nie budzi zastrzeżeń, wszystko dobrze spasowane, wykonane z przyzwoitej jakości plastików. Zasiadam za kierownicą Epicuro i rozczarowanie. Gdzie się podziały tak charakterystyczne dla skuterów schowki? Nie ma żadnego! Wszystko, co mamy do przewiezienia, chowamy w bardzo obszernym podświetlanym bagażniku pod kanapą. Mieści się w nim integralny kask, cienka kurtka oraz w specjalnej kieszonce dokumenty. W wyposażeniu mamy również zestaw narzędzi. Za kanapą znajduje się seryjnie montowany estetyczny aluminiowy bagażnik, znakomicie nadający się do zamontowania na nim kufra bagażowego.


 


Zadowolony z wielkości bagażnika, opuszczam obszerną kanapę i powtórnie zasiadam za kierownicą. Przed sobą mam to, co lubię. Tradycyjne, bardzo czytelne zegary: prędkościomierz z licznikiem kilometrów, wskaźnik temperatury silnika, wskaźnik poziomu paliwa oraz dwie kontrolki – kierunkowskazów i świateł długich. Przydałaby się kontrolka ciśnienia oleju. Między nogami, na przekroku, mamy pokrywkę otwieraną kluczykiem, pod którą znajdziemy wlew paliwa. Wszystkie przełączniki rozmieszczono standardowo, więc nie trzeba tracić czasu na przyzwyczajanie się do nowości. Czas zacząć podróż. Miła niespodzianka – stacyjka jest zabezpieczona przed niepowołanymi osobami znaną z Burgmana magnetyczną zapadką. Silnik bez grymasów zapala, możemy jechać. Do 40 km/h więcej huku niż efektu. Gdzie się podziało piętnaście koników mechanicznych? Po prostu charakterystyka odśrodkowego sprzęgła bardziej pasuje do „80” niż do czterosuwowej „125”. Powyżej granicy 40 km/h jest zdecydowanie lepiej. Epicuro wykazuje właściwą dynamikę i jest jednym z najszybszych pojazdów w ruchu miejskim. Wspomniane niedopracowanie charakterystyki sprzęgła odśrodkowego negatywnie odbiło się na spalaniu benzyny. Silnik pracuje ciągle na bardzo wysokich obrotach, skutkiem czego podczas testu nie udało mi się zejść poniżej 4 l/100 km. Jak na czterosuw to dużo.

Na pochwałę natomiast zasługuje podwozie skutera. Nisko umieszczony środek ciężkości oraz wzorowo zestrojone zawieszenie powodują, że po zakrętach można chodzić oporowo jak motocyklem szosowym. Również hamulce są bez zarzutu, działają bardzo skutecznie w całym zakresie osiąganych przez Suzuki prędkości. Trzeba tylko pamiętać, aby dobrze zaprzeć się o podesty przy hamowaniu, bo kanapa jest śliska i człek zjeżdża z siedzenia pod kierownicę. W hamulcach mamy mały, ale jakże przydatny gadżet. Hamulec postojowy uruchamiany małą dźwigienką przy lewej klamce. Był bardzo pomocny podczas parkowania na nierównym terenie przy użyciu bocznej nóżki. Maksymalna prędkość, jaką udało się osiągnąć podczas testu, to trochę ponad 110 km/h. Tak wysoka maksymalna prędkość pozwala podróżować poza miastem, szczególnie że wszechobecne koleiny skuter pokonuje bez sensacji.

     
Klasyczny widelec plus hamulec tarczowy w UC 125 znakomicie się sprawdzają.  Typowa dla skuterów Suzuki stacyjka z zapadką zabezpieczającą.  Tak umieszczony wlew paliwa pozwala tankować bez zsiadania. 

Podczas owych podróży wyszło kilka niedoróbek spowodowanych szaleństwem stylistów. Otóż wysmuklenie przodu skutera negatywnie odbiło się na komforcie podróżowania. Wąska, wysoka i pochylona pod małym kątem szyba chroni co prawda przed deszczem, jednak zawirowania powietrza tworzące się za nią to koszmar. Huk w kasku spowodowany nimi jest na dłuższą metę nie do zniesienia. Równie ż bardzo estetyczne, ale bezsensowne zwężenie przednich osłon powoduje, że podczas deszczu kolana kierowcy są mokre, a przyjęcie chopperowej pozycji jest utrudnione przez bardzo wąskie w tym miejscu podesty. I jak tu nie mieć mieszanych uczuć? Z jednej strony patrząc: skuter jest śliczny, sympatycznie się nim podróżuje po mieście, szczególnie po krętych ulicach, jest zwinny i w miarę szybki. Z drugiej strony, czar cudowności zostaje zakłócony wodą na kolanach podczas deszczu oraz hałasem zawirowań powietrza za szybą i niską ekonomią eksploatacji. Cóż, należy nim jeździć w dni bezdeszczowe, a wysokich prędkości używać chwilowo lub odziać się w kombinezon przeciwdeszczowy, a w uszy wetknąć stopery.

 

Tagi: test | Suzuki

Oceń artykuł:

3.9

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij