Motocykl poleca:

Suzuki V-Strom 650, Honda Transalp i BMW F 650 GS

Poleć ten artykuł:

Te trzy solidne maszyny są łaskawe dla początkujących, przydatne w podróży i kosztują rozsądne pieniądze. Przyjrzyjmy się im bliżej.

suzuki-v-strom-650-honda-transalp-bmw-f-650-gs-2012-08.jpg Zobacz całą galerię

Trzy dwucylindrowe silniki na razie mruczą spokojnie. Niebawem wyłonimy spośród nich najlepsze podróżne enduro klasy średniej. Lekko (BMW i Honda) albo wcale (Suzuki) nieosłonięte silniki, 19-calowe przednie koła, umiarkowane skoki zawieszeń i przeznaczone na asfalt opony – więcej w tych trzech sprzętach cech przydatnych na szutry niż do off-roadu. Te sprzęty to kompaktowe, technicznie nieskomplikowane, dobrze wyważone i raczej lekkie maszyny, które doskonale sprawdzają się na co dzień i szerokim łukiem omijają bezdroża.

 Jeśli off-road, to tylko taki. Trudniejszy teren to za wiele.

650 w nazwie BMW kłamie – motocykl ma bowiem 798-centymetrowy silnik. Biorący udział w teście F 650 GS jest skromniejszą wersją F 800 GS. Nazwa ma podkreślać, że motocykl nadaje się dla początkujących i przy okazji jest próbą podpięcia się pod sukces jednocylindrowej beemki F 650 GS, która dziś nazywa się G 650 GS. Honda Transalp ma pojemność 680 cm3, dwa cylindry w układzie V rozchylone pod kątem 52O i cztery zawory na cylinder. Dosiadający go kumpel na nieco wysłużonym własnym Trampku swego czasu przemierzył spory kawał Afryki. Teraz dosiadł nowego Transalpa i od pierwszej chwili jest nim wręcz zachwycony: nie może się nachwalić lepszego kopa i znacznie skuteczniejszych, dozbrojonych w ABS hamulców.


Zabłądziliśmy na cmentarzysko statków? Nie, ta łódź podwodna to elementwystroju festynu w Goldisthal.

Jedynym motocyklem w stawce, który ma 650 cm3 pojemności, jest Suzuki V-Strom. Przed sezonem 2012 wprowadzono w nim niewielkie modyfikacje zawieszeń i silnika oraz zmieniono wygląd. Nowy V-Strom jest szczuplejszy, a jego buźka nabrała eleganckich rysów. Niecałe 222 kg – bez kufrów, ale ze stelażami – to o 4 kg więcej niż waży BMW i aż o 7 mniej niż w Transalpie.

Wysoka kierownica V-Stroma sprzyja dalekim podróżom, a pozycja jeźdźca doskonale harmonizuje z motocyklem, choć trzeba powiedzieć, że siedzi on nieco bardziej wyprostowany niż na BMW czy Hondzie. W tych sprzętach różnica wysokości między kierownicą i kanapą jest niewielka, więc powietrze bardziej napiera na górną część tułowia, zmuszając bikera do lekkiego pochylenia się do przodu. Na autostradzie okazuje się, że Suzuki ma największy zasięg, a do tego najlepiej chroni przed wiatrem, mimo że owiewka Transalpa jest większa.

Możliwości zmiany ustawienia szyby, którą mamy w Suzuki, próżno szukać w BMW czy Hondzie. Dosiadający ich jeźdźcy muszą zmagać się z wiatrem smagającym szyje i ramiona. Na F 650 GS na działanie wiatru są wystawione także kolana jeźdźca. Na fajnie wyprofilowanej kanapie Suzuki można komfortowo pokonywać nawet bardzo długie trasy. Tak samo nieprzyzwoicie wygodna jest kanapa Hondy. Inne wrażenia dostarcza F 650 GS. Wystarczyła godzina na autostradzie, aby jego właściciel narzekał na bolący tyłek. Mimo wałka wyrównoważającego, silnik beemki generuje dość mocne wibracje.

Na pustej drodze BMW i Suzuki nie mają najmniejszego problemu z zostawieniem Transalpa w tyle, bo nie pojedzie on 180 km/h, a ponadto jeździec przegrywa z wiatrem szarpiącym za kask. Duże centralne kufry BMW i Suzuki powodują, że motocykle tracą na stabilności powyżej 160 km/h. Bagaże spiętrzone na tyle przy dużych prędkościach nie pomagają w pokonywaniu kolein. Kłopotliwe są też podmuchy od ciężarówek jadących z naprzeciwka, szarpiące obładowanymi maszynami.

Tagi: BMW | Transalp | Honda | V-Strom 650 | Suzuki | F 650 GS

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij