| 2009-02-17 Autor: Włodzimierz Kwas, Zdjęcia: archiwum | ||
Dodaj do:
|
Na lata
Gdy ukazał się w 2002 roku, od razu określono go jako podróżne enduro. Ale Suzuki V-Strom 1000 nie chce siedzieć w tej szufladzie. On wie, że jest maszyną do wszystkiego. Jak dobry kumpel.
Nie tak znowu często udaje się konstruktorom zaprojektować motocykl, który od razu byłby udany, prawie nie miał wad i na dodatek trafiał w potrzeby klientów. Inżynierom Suzuki udało się to idealnie z V-Stromem 1000. Od narodzin do dziś ta maszyna, nosząca oznaczenie fabryczne DL, sprzedaje się bardzo dobrze. I to mimo że już po dwóch latach V- Stromowi przybył groźny konkurent w postaci DL-a 650. Nic dziwnego – oba motocykle doskonale nadają się na miasto i tak samo dobrze na bliższe lub dalsze trasy. W tym pierwszym wypadku spory bagażnik ułatwia zamocowanie topcase’u, w drugim po dokupieniu specjalnego stela ża można zamontować kufry boczne. Jazdę zarówno z jednym, jak i z drugim obciążeniem V-Stromy znoszą bez protestów. Na dodatek prowadzą się bez kaprysów, są zwrotne i stabilne. Na korzyść „650” przemawia jego niższa masa i większa poręczność. Z kolei „1000” ma lepsze osiągi, choć w tego typu maszynie nie jest to najważniejsze. Stara prawda mówi, że jeśli coś jest uniwersalne, to tak naprawdę nie nadaje się do niczego. V-Stromy są zaprzeczeniem tej teorii. Spójrzmy na historię DL-a 1000.
Geneza tej maszyny mocno zahacza o sport, choć motocykl nie ma z nim nic wspólnego. W połowie lat 90. w światowych rozgrywkach Superbike stało się jasne, że przy ówczesnym regulaminie konkurowanie rzędowych, czterogarnych „750” z dwugarnymi V 1000 Ducati nie bardzo ma sens. Przez 10 lat sukcesy włoskiej marki przerwano tylko dwa razy. Raz udało się to ZXR-owi 750 RR (Scott Russell, 1993), drugie zwycięstwo odniosła Honda ze swoim RVF RC 45 z silnikiem V4 (John Kocinski, 1997). Japońskie firmy na serio zajęły się projektowaniem sportowych maszyn z nowymi silnikami V2 1000 cm3. W 1997 roku u Hondy dało to efekt w postaci VTR-a 1000 F, a u Suzuki TL-a 1000 S i rok później w pełni obudowanego TL- -a 1000 R. Jednak rychło okazało się, że TL-e nie bardzo nadają się do sportu, przede wszystkim z racji niezbyt udanego podwozia. Tak więc model R zniknął po dwóch latach produkcji, eski zaś nie było w programie produkcyjnym na 2001 rok. Jednak silnik V 1000, po pokonaniu drobnych usterek okresu niemowlęcego, okazał się bardzo udaną konstrukcją. Szefowie Suzuki zaczęli się drapać po głowie, co tu dalej z nim zrobić. I tak powstał pomysł na V-Stroma, który miał być uniwersalnym podróżnym enduro. Coś na kształt Triumpha Tigera lub Hondy Varadero, lecz mniej od tej drugiej łupowatym.
| 2002 | 2004 | ||
| Pojawił się w roku 2002 i od razu zyskał wielu zwolenników. Na sezon 2004 wprowadzono kilka drobnych zmian. Zegary stały się teraz bardziej czytelne (zdjęcie powyżej z prawej). W nowszej wersji daje się też regulować wysokość szyby, choć trzeba to zrobić za pomocą wkrętaka krzyżakowego i imbusowej czwórki
(po prawej). Zejdzie parę minut, ale można sobie ustawić szybę inaczej na miasto i inaczej w trasę. Te niewielkie zmiany modelu 2004 powodują, że poprzednia wersja również cały czas jest w cenie. |
|||
piękna maszyna super zdjęcia szkoda że już nie produkują tej maszyny
Musisz być zalogowany by pisać komentarze! ZALOGUJ SIĘ >
Fajny motorek do podróży i nie tylko .