Motocykl poleca:

TGB BR1 303 RS 2003

Poleć ten artykuł:

Wzrastająca sprzeda ż skuterów spowodowała, że polskim rynkiem zaczęli interesować się dalekowschodni producenci. Czy „tajwańczycy” są w stanie konkurować z zadomowionymi od lat włoskimi bzykami? Do prób wybraliśmy TGB BR1 303 RS.

Zobacz całą galerię

Co jest ważniejsze dla odbiorcy – niska cena i nieskomplikowane rozwiązania, czy techniczne fajerwerki, za które niekiedy trzeba zapłacić tyle, co za niezłej klasy motocykl? W przypadku TGB 303 RS, tajwańczycy postawili sprawę jasno: sprzedajemy niewygórowany cenowo produkt, wyróżniający się przyjemną stylizacją i pozbawiony technicznych nowinek. Stawiamy na prostotę konstrukcji, tak by nawet osoba mająca po raz pierwszy śrubokręt w ręku nie zrobiła sobie krzywdy. Chociaż po co używać narzędzi? Nasz produkt jest przecie ż bezawaryjny, a w razie potrzeby oferujemy serwis. My sprawdziliśmy, jak dalekowschodnia teoria sprawdza się w polskiej praktyce.



Kręgosłup TGB to stalowa rama spawana z cienkościennych rurek stalowych. Całość przykryto owiewkami wykonanymi z twardego tworzywa. Ot, i cała filozofia. Także zawieszenie nie jest żadną rewolucją techniczną. Z przodu zamontowano klasyczny widelec teleskopowy. Silnik sprzężono w jednej obudowie z automatycznym sprzęgłem i skrzynią przekładniową tworzącą jednostronny wahacz. Całość zamocowano wahliwie w ramie – oś obrotu zlokalizowano w pobliżu głowicy – i podparto pojedynczym amortyzatorem. Jak łatwo się domyślić, takie rozwiązanie znacznie ułatwia nie tylko produkcję, ale i ewentualne naprawy.

A jak spisuje się TGB w codziennej eksploatacji? Dosiadany przez nas egzemplarz ożywał po naciśnięciu elektrycznego rozrusznika. Gdyby w akumulatorze zabrakło prądu, mamy kopniak. Kilka chwil na rozgrzanie silnika i można ruszać. Po dodaniu gazu TGB z charakterystycznym dla tak małych silniczków jazgotem żwawo rusza do przodu. Ale przyjemność kończy się niestety dosyć szybko, bo po osiągnięciu licznikowych 50 km/h lub, jak kto woli, najbliższego skrzyżowania. Niemniej trudno wymagać lepszych wyników – to przecież tylko najzwyklejsza „50”. Na innych rynkach TGB 303 RS jest oferowany również w wersji z silnikiem 125 cm3. A hamulce? Zatrzymanie rozpędzonego skutera nie stanowi najmniejszego problemu – układ hamulcowy sprawia wrażenie przejętego z większego modelu. Bardzo skuteczny przedni tarczowy hamulec wymaga silnej ręki. Mocny chwyt jest gwarancją uniesienia tylnego koła. W takiej sytuacji, tylny hamulec bębnowy ma już niewiele do roboty, i dlatego jego skuteczność kontrastuje z tym, czego możemy się spodziewać po przyciśnięciu prawej klamki.

     
Schowek pod siedzeniem jest za mały dla kasku jet.  W kokpicie umieszczono tylko najniezbędniejsze instrumenty.  Skuteczny przedni hamulec wymaga silnej ręki. 


Mimo dużych jak na skuter kół (o średnicy 12’’), rewirem TGB są proste jak stół drogi. W przeciwnym wypadku skuter trzęsie się niczym mokry pies, a winą za to można zdaje się obciążyć dosyć twarde tylne zawieszenie. Sytuacja zmienia się gdy skuterem podróżują dwie osoby. W takim przypadku TGB zachowuje się dużo spokojniej, a tylny amortyzator nie dobija nawet na poprzecznych nierównościach.

Mimo wielu rozwiązań ułatwiających wykorzystywanie skutera w mieście (standardowa boczna podstawka, wygodne uchwyty ułatwiające stawianie TGB na centralnej podstawce oraz wskaźnik paliwa umieszczony w kokpicie) nas drażniły dwie rzeczy. W schowku pod siedzeniem na pewno nie zmieści się kask typu jet, a odgłos bardzo głośno tykających kierunkowskazów przypomina brzęk kopanej puszki. No, ale przecież nie ma idealnych skuterów. Ten na pewno za to zasługuje na swoją nazw ę: TGB to skrót od Taiwan Golden Bee (tajwańska złota pszczółka).

 

Tagi: test | TGB

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij