Motocykl poleca:

Test Aprilia RSV4 R APRC i Ducati 1199 Panigale

Poleć ten artykuł:

Producenci najpierw wstawiają do salonów wypasione wersje nowych sprzętów. Chodzi o to, aby początkowy zachwyt nad sprzętem nakręcił ludzi i zrobił jak największy obrót. Dopiero później do sprzedaży wchodzą wersje bazowe. Do naszego testu trafiły więc wersje podstawowe Aprilii RSV4 R APRC i Ducati 1199 Panigale.

Aprilia RSV4 R APRC i Ducati 1199 Panigale Zobacz całą galerię

Bardzo często producenci najpierw wstawiają do salonów bardziej wypasione wersje nowych sprzętów. Chodzi im o to, aby początkowy zachwyt nad sprzętem nakręcił ludzi i zrobił jak największy obrót, a dopiero później do sprzedaży wchodzą wersje bazowe. Do naszego testu trafiły więc wersje podstawowe. Aprilia RSV4 R APRC oraz Panigale 1199, kosztują odpowiednio o 23 000 i 25 000 zł mniej od swoich lepiej wyposażonych wersji (Dukat nie ma ABS-u). Postanowiliśmy sprawdzić, co otrzymujemy za mniejszą kasę. Nie zajmowaliśmy się sposobami zagospodarowania kasy zaoszczędzonej na ewentualnym kupnie mniej wypasionych wersji, bo każdy z pewnością będzie miał na to własny pomysł.

Za 66 900 złociszy klient otrzymuje od Aprilii pakiet elektroniczny APRC z kontrolą trakcji i wheelie oraz system launch control, ułatwiający start pełną dzidą i quickshifter (błyskawiczna zmiana biegu na wyższy bez użycia sprzęgła i konieczności przymykania gazu). Także Panigale w wersji podstawowej (82 900 zł) jest wyposażony w kontrolę trakcji oraz quickshifter. Nie ma tu niestety/na szczęście (niepotrzebne skreślić) ABS-u. Felgi wykonano z odlewów, a nie wykuto, muszą wystarczyć zawieszenia Marzocchi i Sachsa zamiast Öhlinsa, nie ma śladu karbonu. Do tego w „zwykłej” RSV4 zrezygnowano z kanałów ssących o zmiennej długości.

Panigale ma najzwyklejszą żarówkę H4, tłumienie reguluje się śrubokrętem, a nie naciskając przycisk. Czyli standardowe wersje oznaczają drobne utrudnienia. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jego duma to zniesie.

Jak dla nas, da się to przyjąć na klatę, bo oba motocykle wyglądają tak samo odlotowo, jak ich ostrzejsze wersje, i zawsze robią spore zamieszanie, gdziekolwiek się pojawią. W momencie odpalenia silników powietrze zaczyna wibrować. Szczególnie w przypadku Ducati – Panigale do cichych nie należy; wystarczy odpalenie i na 99% nie spędzisz wieczoru samotnie. Niektórzy po kilku godzinach jazdy mogą być zmęczeni głośnym wydechem, tym bardziej że tło stanowią odgłosy pracy silnika. Tyle że dotyczy to tych, którzy zapewne i tak nie kupiliby Ducati.

Niektórzy nie chcą uwierzyć, że elektronika Aprilii trzyma wheelie w ryzach. Na dodatek jest regulowana kilkustopniowo. Plus i minus to jedyne, co widać, ale dzięki temu przyciskowi można się przebić przez gąszcz informacji w menu. Wieniec czujników na przednim kole Aprilii dostarcza informacji tylko układowi kontroli trakcji. Od 2013 r. ABS dostanie Factory.
     

Aprilia jest cichsza, chociaż nie znaczy to, że jej gang jest słaby. Wręcz przeciwnie: tankowanie w jednej ze wsi w górach i odpalenie sprzęta zakończyło się ucieczką okolicznych kotów, kury przestały się nieść, a krowy dawać mleko. W przeciwieństwie do wersji z 2010 roku, na nowo zaprojektowana puszka oraz zmodyfikowane sterowanie zaworem w wydechu nieco wyciszyły RSV4. Tyle że podczas jazdy nie ma to żadnego znaczenia.

Zdumiewa wręcz rewelacyjna poręczność obu motocykli. Panigale jest najlżejszym współczesnym superbike’em. Nie tylko na parkingu masz wrażenie, że siedzisz na rowerze: potęguje się ono w zakrętach – wystarczy, że pomyślisz, jak chcesz przejechać winkiel, i to już się dzieje. Ducati reaguje nawet na najmniejszy impuls. Jedzie jak po sznurku i z dziecięcą łatwością, a przy tym ani przez chwilę nie masz wrażenia, że maszynie grozi walenie się w zakręt.

Aprilia nie chce być gorsza. W porównaniu z Dukatem sprawia w zakrętach wrażenie spokojniejszej. Reaguje mniej gwałtownie na nieco mocniejsze skręty kierownicą. Geometria podwozia w obu maszynach jest bardzo podobna, więc decydują o tym zapewne większa masa, wyżej umieszczone kanapa oraz środek ciężkości. Ta ostatnia cecha jest wyczuwalna przede wszystkim podczas manewrowania. W związku z tym RSV4 sprawia wrażenie cięższego niż jest w rzeczywistości. To uczucie jednak błyskawicznie mija – wystarczy ruszyć.

To powoduje, że oba włoskie przecinaki zapewniają radość z jazdy nawet na dość wąskich drogach z dużą liczbą zakrętów. Prawda – pochylona pozycja jeźdźca oraz krótkie połówki kierownicy nie są idealnym rozwiązaniem, ale przy niewielkiej aktywności bikera znakomitą poręczność można wykorzystać do wymiatania po winklach także poza nitką torów wyścigowych. A jeśli już jesteśmy przy pozycji jeźdźca, to powiedzmy, że sprawiający bardziej sportowe wrażenie Dukat jest wygodniejszy od Aprilii.

Tagi: test | test porównawczy | Aprilia RSV | RSV4 Factory APRC | Ducati 1199 Panigale

Oceń artykuł:

1.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij