Motocykl poleca:

Test kasków adventure

Poleć ten artykuł:

Kaski uniwersalne: daszek, szyba, porządna wentylacja, blenda przeciwsłoneczna i dobry komfort. Oto test 13 kasków typu adventure na turystyczne enduro.  

Zobacz całą galerię

Rosnąca liczba właścicieli ciężkich enduro, takich jak BMW R 1200 GS czy Yamaha Super Ténéré, zmusiła producentów do wymyślenia kasków właśnie dla nich. Bo garnki off-roadowe są dla nich tylko połowicznym rozwiązaniem – wyglądają wystarczająco hardkorowo, ale są mocno przewiewne, głośne i na dłuższą metę niewygodne, a to nie pasuje żadnemu miłośnikowi podróżnych enduro. Zwykłe kaski zaś są niewystarczająco „przygodowe”, aby zainteresować takiego gościa.

Dlatego w branży kasków pojawiła się nisza, którą najwięksi producenci postanowili zapełnić, konstruując kaski typu adventure – skorupy z daszkiem przypominające off-roadowe, ale dużo bardziej komfortowe i wyposażone w wizjer zamiast gogli, a czasem nawet w blendę przeciwsłoneczną, oraz zamykaną wentylację (tego również nie ma większość kasków off-roadowych – tam po prostu wieje). To bez wątpienia był strzał w dziesiątkę – fani turystycznych enduro biorą je jak ojciec dyrektor emerytury moherów. Dlatego na rynku takie konstrukcje pojawiają się jak grzyby po deszczu.

Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się temu zjawisku i wybraliśmy 13 modeli. Wszystkie biorące udział w tym teście kaski przeszły próby zarówno praktyczne, jak też w laboratorium.

Podczas testu w TÜV Rheinland wszystkie zaliczyły egzamin z efektywności tłumienia siły uderzeń, czyli spełniają obowiązujące obecnie wymogi normy ECE. Niemniej należy zwrócić uwagę na jedną sprawę w wynikach pomiarów testowanych garnków. Podczas naszego testu kasków integralnych z blendą („Motocykl” 5/2014, str. 116-124) jak zwykle poddaliśmy je uderzeniom w prawą stronę z prędkością 7,5 m/s. Z 8 kasków tylko jednemu zmierzyliśmy przyspieszenie powyżej 200 g (202 g – Shark Speed-R; wartość graniczna dla ECE wynosi 275 g). W tym teście aż 7 z 13 garnków przekroczyło granicę 200 g, a najgorszy mocno zbliżył się do granicy 275 g – miał 254 g. Z drugiej strony aż trzy kaski – Arai, Caberg i Nishua – uzyskały wartość HIC (Head Injury Criterion) poniżej 1000.

Różnice między testowanymi kaskami były widoczne także podczas testu praktycznego. Niektóre modele wyraźnie informowały, że ich producenci pogłówkowali nad zachowaniem tych kasków na różnych nawierzchniach, przy różnych warunkach pogodowych itp. Dlatego mają one i efektywną wentylację, i zapewniają niezakłóconą widoczność. Niestety, niektóre modele sprawiają wrażenie, jakby chodziło tylko o zrobienie kasku integralnego o wyglądzie kasku enduro.

Niektórzy wytwórcy nie poprzestali na przeróbce zwykłego garnka integralnego. Ich zamiarem było zapewne wyprodukowanie kasku wielofunkcyjnego.

Niestety, praktyka wykazała, że niekoniecznie im się to udało. Przykładami tego są Givi oraz Caberg, pomyślany jako szczękowy kask enduro (!). Że można inaczej, pokazują Arai i BMW, a zwłaszcza zaskakujący zwycięzca – Nishua. W tym ostatnim nie ma zbędnych bajerów, solidnie spisuje się podczas jazdy szosowej, a i podczas taplania się w błocie potrafi do siebie przekonać. To niby takie proste, prawda? Jeśli chciałbyś pojeździć na szuterku spokojniej, ale nie chcesz rezygnować z wyposażenia, na pewno będziesz zadowolony z Sharka i X-lite’a. Ten test pokazał, że niektóre modele potrafi ą więcej niż tylko ucieszyć oko, niemniej od większości tych garnków nie ma co oczekiwać cudów. Wszak klasyk już dawno powiedział: „Bunkrów nie ma, ale i tak jest zajebiście”.

Tagi: test kasków | kask motocyklowy | Adventure

Oceń artykuł:

3.4

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij