Motocykl poleca:

Test kasków integralnych: multi tools

Poleć ten artykuł:

Witajcie w naszym megateście integralnych kasków klasy średniej. 12 modeli kosztujących do 1200 zł przetestowaliśmy podczas jazdy i w laboratorium. Czy w tym przypadku tańszy znaczy gorszy?  

Zobacz całą galerię

Szczerze: kask motocyklowy spełniający normę ECE możesz za śmieszne pieniądze kupić nawet w supermarkecie. Gdyby głównym kryterium w naszym teście była norma ECE, bez większego problemu załapałyby się też produkty kosztujące nawet niecałą stówę. Pytanie brzmi: czy na pewno warto kupować taki garnek? My zdecydowanie odpuszczamy. Przecież oprócz banalnie prostej do spełnienia normy są jeszcze inne wymagania: dopasowanie, komfort, łatwość zapinania, wentylacja itp. Nazwaliśmy te cechy „biernym bezpieczeństwem”.

Z pewnością nieraz jechałeś motocyklem, gdy był mróz albo z nieba lał się deszcz. W takiej sytuacji na pewno doceniłeś niezaparowującą dzięki pinlockowi szybę. Ten detal może przeważyć, gdy przyjdzie do podejmowania decyzji o kupnie kasku. Dla wielu decydującym argumentem będzie blenda, którą da się obsłużyć jedną ręką. Czasami podczas jazdy pojawia się taki moment, gdy po czole zaczyna spływać pot. Wtedy miła w dotyku ( a chłodząca to już w ogóle) wyściółka oraz skuteczna wentylacja są nieocenione.

Niezależnie od wygody, masz prawo oczekiwać od kasku dobrego i komfortowego dopasowania, łatwego (nawet w rękawicach) w obsłudze zapięcia paska, szczelnie zamykającej się szyby. Krótko mówiąc: kask powinien spełniać jak najwięcej oczekiwań. W tym przypadku obowiązuje stara zasada: im więcej kasy wydasz, tym będziesz miał lepiej. Niemniej warto nie popadać w skrajności i wszystko robić z głową.

Do naszego testu trafiły kaski ze średniej półki, kosztujące do 1200 zł. W tym przypadku mówimy o cenach wersji podstawowych, najczęściej w jednokolorowym malowaniu. Jeśli zaszalejesz i wybierzesz model z grafikami, licz się z wydaniem większej kasy. Tyle że wtedy punktów za lans owszem, przybywa, ale nie towarzyszy temu wzrost bezpieczeństwa.

Do naszego testu trafiły kaski wielkich producentów, takich jak Caberg, HJC, Nolan czy Shark. Nie zabrakło w nim garnków z dużych sieci sklepów wysyłkowych, takich jak Louis czy Polo, sprzedających kaski pod własnymi markami Probiker czy Nexo. Są one produkowane w Azji. Naszą uwagę zwróciły na siebie trzy marki: LS2, Nexo i Rocc. Garnki tych fi rm, choć różnią się detalami, mają identyczną budowę. Zapewne pochodzą z tej samej fabryki, która – naszym zdaniem – jest położona gdzieś w Chinach.

Do obowiązkowego wyposażenia testowanych kasków motocyklowych należy już wyjmowana wyściółka. Niezdecydowanie panuje natomiast, jeśli chodzi o szyby: aby zagwarantować dobrą widoczność wiele marek stawia na pinlocka. W tej sprawie mocno od konkurencji różni się HJC: jest on tu ogromny i chroni prawie całą powierzchnię szyby, a na dodatek jest instalowany już w fabryce.

Tak testowaliśmy

Kaski motocyklowe mają ratować życie. Dlatego test sprawdzający ochronę podczas uderzenia, będący głównym kryterium, został przeprowadzony przy pomocy ekspertów z TÜV Rheinland. W części „bezpieczeństwo aktywne” chodziło przede wszystkim o uzyskanie jak najlepszych wartości HIC, decydujących o przeżyciu.

Z drugiej strony mamy pojęcie „bezpieczeństwa biernego”, dlatego różne rozmiary każdego kasku były dokładnie sprawdzane przez możliwie jak największą liczbę ludzi. Sprawdzaliśmy, czy kask jest dobrze dopasowany, czy gdzieś nie ciśnie, czy pole widzenia jest dobre, czy można pewnie zapiąć pasek, nie tracąc przy tym na komforcie. Podczas jazdy z różnymi prędkościami sprawdzaliśmy aerodynamikę i głośność. Warto postawić na garnek z dobrą wentylacją, dlatego sporo uwagi poświęciliśmy łatwości obsługi wentylacji i jej skuteczności.

mc

Tagi: kask integralny | test kasków integralnych | test kasków motocyklowych

Oceń artykuł:

2.1

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij