Motocykl poleca:

Test porównawczy „125” supermoto

Poleć ten artykuł:

Czasem lepiej być małym rozrabiaką niż przyciężkim osiłkiem. Która z pięciu „125” supermoto zapewnia najwięcej przyjemności z jazdy podczas codziennego śmigania?

125-supermoto-2011-aprilia-beta-derbi-husqvarna-yamaha-04.jpg Zobacz całą galerię

Trzeba przyznać, że te maszynki mają w sobie coś, co intryguje. Smukłe sylwetki i drapieżny design przyciągają wzrok. Czy niewielka pojemność i nieścinająca z nóg moc 15 KM przypadną do gustu jeźdźcom testowym, z których wszyscy dawno skończyli 20 lat?

Wątpliwości znikają błyskawicznie. Już po kilkunastu kilometrach po raz kolejny staje się jasne, że przyjemność z jazdy niekoniecznie zależy od mocy silnika. Gdy wyścigowy wyjadacz dosiądzie dynamicznej „125”, z zadaniem wyciśnięcia, ile się da, do głosu dochodzi głęboko dotychczas uśpiony duch małolata.


Jeśli chodzi o motocykle, najmłodsze w tym gronie są Derbi, Beta i Husqvarna, które czarują małolatów od początku lub od połowy tego roku. Yamaha i Aprilia to bardziej doświadczone sprzęty. To, że od starszych można się czegoś nauczyć i że warto ich naśladować, widać nie tylko po dość podobnej stylistyce i kolorowym wzornictwie plastików, ale i po innych elementach. Np. Beta i Husqvarna dostały chłodzone cieczą silniki Yamahy. Jednak mają one zasilanie gaźnikowe, a nie układ wtryskowy. Derbi postawiło na stosowany także w innych modelach czterozaworowiec Piaggio. Jedynie Aprilia trwa przy swoim sprawdzonym, jedynym w tym gronie dwusuwowym singlu pochodzącym z RS 125. Jako jedyna też stawia na nożny rozrusznik. Przy użyciu ssania i energicznym kopaniu sprzęt zaskakuje najpóźniej za trzecim razem. Rozlega się wówczas blaszany, dobrze tłumiony odgłos, pozwalający oczekiwać jadowitej reakcji silnika.

APRILIA SX 125 SM  
    Na dużym wyświetlaczu masa informacji. SX jako jedyny w grupie pokazuje obroty silnika.
  Pod kanapą umieszczono łatwo dostępne akumulator i zbiornik oleju.


Serducha ruszają
Najłatwiej idzie rozruch Yamahy. Dzięki wtryskowi paliwa nie trzeba bowiem korzystać ze ssania, zbędne są też inne czynności. Wystarczy naciśnięcie guziczka i znany z YZF-R 125 silnik odpala, czysto wchodząc na obroty. Husky, Beta i Derbi wymagają trochę akrobacji przy dźwigienkach ssania, ale po krótkiej chwili również pracują równo. Od początku dźwiękiem wyróżnia się Husqvarna. Najbardziej przypomina on maszynę wyścigową.

Beta wtóruje jej basowo, przy każdym ostrym dodaniu gazu zręcznie udając, że ma większą pojemność. Prymusem i pod względem głosu, i kultury pracy jest WR 125 X. Inna rzecz, że na siodło o wysokości 910 mm trzeba się wdrapywać, a nie go dosiadać. W zamian sprzęt rozpieszcza jeźdźca najprzyjemniejszą pozycją. Do tego dochodzi bogaty kokpit i robiący najbardziej dorosłe wrażenie wygląd. Dzięki wyposażeniu, WR 125 X nawet na postoju sprawia wrażenie „250”. Ale jest też druga strona medalu: spora masa – 144 kg.

BETA RR 125 MOTARD  
  Pod pokrywką schowano wkręcany korek zbiornika paliwa.
  Przedni hamulec z filigranową
tarczą hamulcową przegrzewa się i odmawia posłuszeństwa po kilku ostrych hamowaniach.


Długo przełożone
Miejskie pojedynki zależą bardziej od zręcznego puszczenia sprzęgła i zmiany biegu w odpowiednim momencie niż od masy. Beta wymaga wczesnej zmiany biegów, bo jej silnik ma wprawdzie dobrą dynamikę na niskich obrotach, ale później niezbyt chętnie się wkręca. W Aprilii trzeba to robić z wyczuciem na wysokich obrotach i utrzymywać ją w wąskim zakresie 7000-9000 obr/ /min. Toczyć się można i na niższych obrotach, ale moc pojawia się dopiero około 6000 obr/min, o prawdziwej zaś dynamice można mówić od 7000 obr/min.

Także Huska nie jest wzorem dynamiki, bo – tak jak wszystkie (w mniejszym lub większym stopniu) sprzęty – ma za długie przełożenie. Jednak od średnich obrotów całkiem chętnie zabiera się do pracy. Tak samo jest w Derbi. W hiszpańskiej maszynce przyjemność z niezbędnej do dynamicznej jazdy częstej zmiany biegów psują trochę zbyt długie skoki dźwigni. Pod względem elastyczności Derbi kapituluje nawet przed słabą w tym temacie Aprilią.

DERBI SENDA DRD 125 SM  
    W ubogim kokpicie po gałach dają spore kontrolki. Czasem jednak, mimo zapiętego biegu, jest sygnalizowany
luz.
  Delikatna armatura
hamulca jest uzbrojona w przewody o stalowym oplocie. Nieco tępy hebel jest kiepsko dozowalny.


Może być lepiej
A skoro o Aprilii mowa, to po jej cienko tapicerowanej kanapie nie ma co spodziewać się komfortu. W Derbi jest jeszcze gorzej: siodło nazbyt wyraźnie daje odczuć biegnące pod spodem rury ramy. Coś podobnego można powiedzieć o Becie, z tym że jeździec ma w jej przypadku prawo narze- kać na coś jeszcze – na niezbyt wygodną pozycję. Biker siedzi bowiem dość nisko, z uniesionymi rękoma i mocno ugiętymi kolanami. Wprawdzie po przyzwyczajeniu się można Betę ostrzej przegonić po zakrętach, ale z powodu za słabego sprzężenia zwrotnego nie jest to najprzyjemniejsza zabawa.

Husky i Yamaha dowodzą, że może być lepiej: oferują wystarczająco tapicerowane siodła, pozycję blisko kierownicy i odpowiedni kąt ugięcia kolan.

Tagi: Aprilia | SX 125 SM | Beta | RR 125 Motard | Derbi | Senda DRD 125 SM | Husqvarna | SMS 4 | WR 125 X

Oceń artykuł:

3.1

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij