Motocykl poleca:

Test porównawczy: Młode wilki

Poleć ten artykuł:

Sprawdziliśmy sześć nakedów klasy średniej. Wiemy, ile cylindrów w silniku zapewnia największą dawkę szaleństwa i czy stara nakedowa ekipa jest w stanie dotrzymać kroku młodym wilkom.  

Test porównawczy: Młode wilki Zobacz całą galerię

Triumph Street Triple i Yamaha MT-09 to doskonały dowód na wzrost zainteresowania silnikami z trzema garami w rzędzie. Według konstruktorów, łączą one zalety twinów (mniejsze wymiary i masa, kop od dołu) i czterocylindrowców (wysoka kultura pracy, mniej wibracji, duża moc przy wysokich obrotach). Do walki z nimi stanęły dwa twiny – rzędowa beemka F 800 R oraz L-dwójka Ducati Monster 796 – a także dwa czterocylindrowce: Kawa Z 800 i Yamaha FZ8. Czy rzędowa trójka rzeczywiście jest najlepszym napędem dla nakedów?

Według konstruktorów, trzycylindrowce łączą zalety dwu- i czterocylindrowców. Ale to nie oznacza, że te drugie nie mają już z nimi szans.

To takie włoskie!
Monster skończył w tym roku 20 lat, mimo to nadal wyróżnia się w tłumie i cieszy oko. Nie ma znaczenia, że od ostatniego liftingu upłynęły już 3 lata. Monster, trochę wbrew nazwie, potrafi oczarować wyglądem. Nie gorzej wypada silnik, którego basowy gang i delikatne wibracje poszerzają uśmiech bikera. Sprzęta przyprawiono gustownym, jednoramiennym wahaczem, elegancko wygiętymi kolektorami i osłoną reflektora, która wygląda co najmniej dobrze.

Niestety, Dukat nie jest ideałem. Dość niska kierownica i długi zbiornik paliwa wymusza pozycję jeźdźca, która torturuje nadgarstki. Jeszcze jedno – poniżej 3000 obr/min silnik szarpie łańcuchem. To można jakoś przeżyć, ale chciałoby się większego kopa (w końcu 803 cm3 oraz masa 190 kg zobowiązują), przydałby się też lepszy przebieg krzywej mocy. Dopiero powyżej 4500 obr/min zaczyna się „normalna” jazda. Niestety, V2 nie przepada za zmianą obciążenia.

Na szczęście zawieszeniom Monstera nie można zarzucić, że nie dają rady. Odwrotnie – zaskoczą cię wyśmienitą poręcznością sprzęta. Ta bajka trwa dopóki pod kołami masz równy jak stół asfalt. Na wyboistej i śliskiej nawierzchni musisz zwolnić. Sztywno zestrojony widelec upside-down przekazuje mocne wibracje na nadgarstki. Poczujesz się jak nieresorowany element motocykla. Sytuacji nie poprawiają nie najlepszy feedback oraz tak sobie działające hamulce.

To takie niemieckie!
Wyciskający maksymalnie 87 KM twin BMW F 800 R nie kojarzy się z emocjami. Czyli nuda? Niekoniecznie! Oczywiście można mu wytknąć zbyt mocne ugięcie nóg w kolanach, które kłóci się z wyprostowaną pozycją jeźdźca, usypiający gang dochodzący ze sporej puszki wydechu czy to, że rzędowy twin brzmi równie finezyjnie, jak katowany Fiat Cinquecento 700. To wszystko prawda, mimo to się nie rozczarujesz. Bo F 800 R zachwyca prowadzeniem.

Ten bike może i nie wywołuje większych emocji, za to nadąża za mocniejszymi sprzętami, a przy tym na postoju będziesz mniej zmęczony niż kumple. Jako jedyny w stawce ma amortyzator skrętu kierownicy. Jest on raczej sztywno zestrojony, co poniżej 50 km/h powoduje lekkie kiwanie się motocykla.

Od 2500 obr/min dwucylindrowa jednostka napędowa stawia do dyspozycji ponad 70 Nm. Po przekroczeniu zaś 5000 obr/min poczujesz ostrego kopa; moment obrotowy rośnie wtedy aż o 18 Nm, by przy 5800 osiągnąć maksymalne 88 Nm (patrz: wykresy z hamowni). To najlepszy wynik w teście ex aequo z Yamahą MT-09. Na naszej hamowni beemka wypadła o 7 KM i 2 Nm lepiej niż zadeklarował producent.

Mimo to pod względem mocy maksymalnej F 800 R zajął przedostatnie miejsce – 94 KM to już dziś trochę mało. Na szczęście pomiary przyspieszenia i elastyczności wykazały, że nie odstaje on mocno od czołówki, a nawet potrafi zostawić w tyle czterocylindrową Yamahę FZ8 (107 KM).

Niestety, magia pryska na wysokich obrotach. Sprawia to wyraźna niechęć silnika do wchodzenia na obroty oraz wibracje. Podwozie ze spokojem przyjmuje ostre wymiatanie po winklach, nawet jeśli asfalt nie jest zbyt równy. Widelec zaś nie reaguje zbyt wrażliwie, za to wspaniale wygładza nierówności. Pozwala też stabilnie i neutralnie składać F 800 R we wszelkiego rodzaju winkle.

Zaufanie wzbudza też to, że maszyna prowadzi się lekko i jak po sznurku, a do tego ma spory prześwit w złożeniu. Jeśli wolisz dynamiczną jazdę, wcześniej czy później przesadzisz, a wtedy z pomocą przyjdą diablo skuteczne hamulce. Tylko precyzja ich dozowania mogłaby być lepsza.

Tagi: test | test porównawczy | Triumph | Triumph Speed Triple | BMW F 800 R | Yamaha MT-09 | Kawasaki Z 800 | Yamaha FZ8 | Ducati 796 Monster

Oceń artykuł:

3.8

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij