Motocykl poleca:

Test porównawczy nakedów klasy średniej

Poleć ten artykuł:

Postanowiliśmy sprawdzić, jak Yamaha MT-07 poradzi sobie z innymi maszynami o dwóch garach i pojemności do 700 cm3: Kawą ER-6n, Suzuki Gladiusem 650 i Ducati Monsterem 696.

Test porównawczy nakedów klasy średniej Zobacz całą galerię

Ładnie, solidnie i nie za drogo – o to chodziło twórcom MT-07 i ten sprzęt taki jest. Dwucylindrowy silnik o pojemności 690 cm3, drapieżny wygląd i 25 tys. zł za wersję z ABS-em (bez ABS-u o 2 tys. mniej) – to sprawia, że MT-07 jest wart grzechu. Nic więc dziwnego, że Yamaha spędza sen z powiek konkurencji.

Szczególnie dotyczy to Ducati Monstera 696, bo w jego przypadku cena nie jest argumentem. Za wdzięk włoskiego mafioso i kilka technicznych smaczków, doprawionych klasycznym dwucylindrowym, chłodzonym powietrzem widlakiem trzeba wybulić 36 900 zł, czyli o 11 900 zł więcej niż za MT-07. Nieco mniejszy dystans fi nansowy dzieli Yamahę od odświeżonego przed dwoma laty Kawasaki.

Napędzany rzędowym twinem ER-6n oraz Suzuki Gladius, którego sercem jest silnik V2, kosztują po 28 900 zł, są więc droższe „tylko” o 3900 zł od Yamahy. Przy czym od premiery w 2009 roku Gladius technicznie niemal się nie zmienił.Na starcie hydraulicznie sterowane sprzęgło Monstera zaczyna wariować. Ten zaawansowany technicznie element, łączący funkcje serwa i antyhoppingu, na pewno mógłby pracować lepiej. Łapie bowiem dopiero przy samym końcu skoku klamki i daje się dozować jedynie ze sporym wyczuciem.

Natomiast wszystkie trzy japońskie sprzęty podchodzą do sprawy bez napinki. Ich sprzęgła są banalnie uruchamiane linkami i różnią się jedynie siłą potrzebną do wciśnięcia klamki.

Kto polubi Dukata

Pogoda jest piękna, wiosenna przyroda zachwyca, silniki zaś są wręcz stworzone do wypadów za miasto. Ich przewidywalny charakter pozwala w pełni kontrolować sytuację, a przy okazji podziwiać widoki. Moce w okolicach 75 KM oraz przyspieszenia są bardzo zbliżone, przy czym zapewniają dynamiczną jazdę.

Co ważne, umiarkowana pojemność silników działa kojąco na ich maniery. Jedynie Monstera niezbyt cieszy taka jazda: jego widlasty L-twin nie lubi niskich obrotów, pracuje wtedy nierówno i dopiero powyżej 3000 obr/min daje radość z jazdy. Podczas przerzucania z zakrętu w zakręt, na ciasnych winklach i podczas przelotów przez miejscowości trzeba mu poświęcić więcej uwagi i utrzymywać go w środkowym zakresie obrotów.

Zmiana biegu na wyższy, redukcja, wygładzanie przejścia z jednego biegu na drugi wprawną dłonią obsługującą klamkę sprzęgła – kto to lubi, ten dojdzie do porozumienia z charakterną V-dwójką. Kto zaś nie lubi takiego zachowania, będzie z zazdrością zerkał na konkurentów. Na przykład na Kawasaki. Pozbawiony technicznych fajerwerków rzędowy twin, który go napędza, pracuje równo, przyjemnie przy tym mrucząc. Dopiero na wyższych obrotach piec pokazuje, co potrafi , kręcąc prawie do 11 000 obr/min.

Na końcówkach kierownicy czuć wówczas dość mocne mrowienie. Przeszkadza ono znacznie mniej niż skrzynia biegów, która czasami szarpie podczas redukcji, i to, że na odkręcanie gazu na wyjściu z winkla silnik reaguje z pewnym opóźnieniem. Słaby kop z dolnego zakresu to cena, jaką silnik Kawy płaci za chęć kręcenia na wysokich obrotach. Subiektywne odczucie jest takie, że Kawasaki jest słabsze od Suzuki.

Identyczny pod względem pojemności widlak Gladiusa mimo swego wieku nadal daje radę.Ma sporo pary od samego dołu i czysto, zdecydowanie wchodzi na obroty. Nie raczy przy tym wibracjami, wykazuje za to łagodne reakcje na zmiany obciążenia, a skrzynia biegów przełącza się precyzyjnie. Najogólniej mówiąc, jest to świetna jednostka napędowa, która ustępuje jedynie przed niekonwencjonalnym silnikiem Yamahy.

Tagi: DUCATI Monster 696 | KAWASAKI ER-6n | SUZUKI Gladius 650 | YAMAHA MT-07

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij