Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.3

Test protektorów pleców: mocne plecy

Nowoczesne ochraniacze pleców niekoniecznie są jak wojownicze żółwie Ninja, za to na pewno tak jak one bronią przed złem, w tym przypadku przed urazami pleców. Wybraliśmy 10 żółwi i sprawdziliśmy, co są one warte.

Jakieś 65 milionów lat temu w naszą biedną Ziemię walnął potężny meteoryt, który narobił masę zamieszania, m.in. załatwił wszystkie dinozaury. Dziś, czyli w roku 2013, ludzie nie drżą przed apokalipsą (chyba że mieszkają w Czelabińsku), za to bawią się np. w sporty ekstremalne. Niektórzy siadają na motocykle i podczas ostrej jazdy zdarza im się ryzykować. Na szczęście są zazwyczaj bardziej przewidujący od pterodaktyli oraz diplodoków i zawczasu myślą, jak ochronić życie i zdrowie. Żółw na plecach wprawdzie nie uchroni przed uderzeniem meteorytu, z całą jednak pewnością przydaje się, gdy człowiek zaliczy glebę.

Żółw cudów nie czyni

Prawda jest bowiem taka, że co dziesiąte obrażenie odniesione na motocyklu powoduje mniejsze bądź większe uszkodzenie pleców i kręgosłupa. Biorąc więc pod uwagę fakt, że dzwon może skończyć się wylądowaniem na wózku inwalidzkim, zakup ochraniacza pleców jak najbardziej ma sens. Aby nie wzbudzać zbyt dużych oczekiwań, trzeba powiedzieć wprost, że żółw chroni tylko w niewielkiej części wypadków, ponieważ większość porażeń to skutek mocnego skręcenia czy zwichnięcia kręgosłupa. Ochraniacz pleców przydaje się dopiero po fazie lotu – czy to podczas uderzenia w powierzchnię asfaltu, czy gdy jazda po nim kończy się uderzeniem w słupek, krawężnik lub inną przeszkodę.  

Istotne zastrzeżenie: żółw nie ma prawa szkodzić aktywnemu bezpieczeństwu. Gdy bowiem bardziej skupiasz się na gniotącym i uciskającym protektorze niż na jeździe, ryzykujesz upadkiem, który podczas jazdy w komfortowym ochraniaczu byłby równie nieprawdopodobny, jak trafi enie meteorytem. Krótko mówiąc, komfort jest tak samo ważny, jak bezpieczeństwo pasywne, czyli dobre tłumienie uderzeń oraz sensowne zabezpieczenie narażonych na uszkodzenia części ciała. Trzeba wyciągnąć konsekwencje z oczywistego wydawałoby się stwierdzenia, że tanie materiały i kiepskie wykonanie to iluzoryczna oszczędność.

Testujemy twardość skorupy

TÜV Rheinland w Kolonii sprawdził skuteczność tłumienia przez protektory siły uderzeń. Podczas testu każdemu z żółwi zafundowano pięć uderzeń zadanych w określone przez normę CE (EN-1621-2) strefy bezpieczeństwa, z czego dwa w punkty, które uznaliśmy za słabe (wycięcia, wywietrzniki, miejsca o cienkich ściankach).

Pięciokilogramowy ciężarek spadał na ochraniacz leżący na kowadle z takiej wysokości, żeby wcześniej zaznaczone punkty pomiarowe zostały poddane działaniu siły o wartości 50 kN. Przeciętna wartość siły, która przeniknęła przez skorupę, wyliczona z pięciu uderzeń, nie miała prawa wynieść więcej niż 9 kN (w przypadku pojedynczego uderzenia: 12 kN). Następnie kontrolerzy oceniali pokrycie (powierzchnię chronionej strefy) i mocowanie (czy protektor nie przesuwał się).

Inne sprawy, które podlegały ocenie: komfort (dopasowanie, wentylacja, masa) i jakość. Wszystkie te kryteria złożyły się na wynik końcowy.

Liczy się rozmiar

Wyniki nie pozostawiły wątpliwości co do mocnych i słabych stron testowanych protektorów. Fajnie było stwierdzić, że nasz test nie wyłonił żółwia, który był wyraźnie gorszy od innych, oraz że kasa wydana nawet na ostatni w klasyfikacji ochraniacz nie jest forsą wyrzuconą w błoto. Jednak trzeba to powiedzieć: prawdopodobieństwo błędu w doborze żółwia jest stosunkowo duże, a wszystko zaczyna się od rozmiaru. Jednym z warunków uzyskania certyfikatu jest podanie (w milimetrach lub centymetrach) na protektorze zalecenia co do wysokości torsu, czyli odległości między biodrami a barkami. Jest ona mierzona od najwyższego punktu kości biodrowej do górnej płaszczyzny stawu barkowego. Dlatego przedstawione rozmiary M, L albo XL czy zalecenia dla określonego rozmiaru ciała należy potraktować

z lekką tolerancją

Przykład: zmierzenie odległości między biodrami a barkami u jednego z testujących, gościa o wzroście 179 cm, dało wynik 460 mm. To oznacza, że pod względem komfortu protektor Safemax pasowałby mu najlepiej, ale przy zalecanej długości torsu, wynoszącej maksymalnie 450 mm, nie oferowałby on optymalnej ochrony. Rozmiar L natomiast (do 520 mm) sprawiał na nim wrażenie przyczepionej do pleców deski surfi ngowej, a do tego żółw uderzał o kask. Czyli teoretycznie właściwy protektor byłby tu złym wyborem.

Niestety, bywa, że sprzedawcy nie chcą się trudzić lub nie wiedzą, jak zdjąć miarę. Dlatego radzimy, aby, zanim pójdziesz kupować protektor, ktoś zmierzył ci długość torsu. Wiedząc to, przestudiuj w sklepie dane podane na protektorach, a potem przymierz i porównaj różne produkty. Jeśli to możliwe, dosiądź sprzęta z żółwiem na garbie, aby sprawdzić, jak pasują ci najróżniejsze pozycje, które przybierasz podczas jazdy. Po co? Bo jazda po torze pełną łychą stawia zupełnie inne wymagania niż gdy siedzisz w wyprostowanej pozycji na turystycznym enduro. Dopiero gdy wszystko gra, możesz dobijać targu!

mc

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole: