Motocykl poleca:

Test zestawu Scala Rider G9 PowerSet

Poleć ten artykuł:

Scala Rider G9 PowerSet to sprzęt bardzo dobry, drogi, ale czy potrzebny? Gadżeciarze będą zachwyceni, reszta obejdzie się bez niego.

Test zestawu Scala Rider G9 PowerSet Zobacz całą galerię

Producent obiecuje: Scala Rider G9 w zestawie PowerSet jest rozwiązaniem dla ludzi, którzy przez cały czas chcą mieć kontakt ze światem. Zestaw składa się z dwóch sparowanych ze sobą i gotowych do użytku interkomów (dwie bazy do zamocowania na kaskach, mikrofony – zarówno wklejane do integrali, jak i na sztywnym wysięgniku do szczękowców i/lub jetów – słuchawki, ładowarki oraz okablowanie).

Oprócz 4- i 3-stronnego połączenia konferencyjnego przez interkom (dwie załogi – jeździec i pasażer na dwóch motocyklach lub trzech jeźdźców na trzech motocyklach) oraz funkcji „click-tolink” (czyli połączenia bez potrzeby parowania słuchawek), G9 umożliwia dwukierunkowe połączenie z ośmioma innymi motocyklistami (funkcja One+8). Interkom ma zasięg 1,6 km z wystawioną antenką, ze schowaną spada on do maksymalnie 500 m.

G9 można również sparować z telefonem komórkowym (obsługiwane profile: słuchawki – headset lub zestaw głośno mówiący – handsfree; wybieranie głosowe, wybieranie ostatniego numeru, odrzucanie połączeń, tryb połączenia konferencyjnego między dzwoniącym, jeźdźcem i pasażerem). Sparowanie jest możliwe również z nawigacją satelitarną lub odtwarzaczem mp3/iPod. I to nawet na dwa sposoby – albo za pomocą modułu Bluetooth, albo klasycznego przewodu ze złączem jack (w zestawie). Wbudowane radio FM ma RDS, automatyczne wyszukiwanie i pamięć na sześciu stacji. Czas działania z włączonym radiem wynosi 8-10 godzin. Dane techniczne: czas rozmowy do 13 godzin, czuwanie do 7 dni, czas ładowania 3 godziny (akumulator litowo-polimerowy); Bluetooth wersja 2.1, procesor DSP, producent układu komunikacyjnego – CSR Cambridge Silicone Radio.

Jeden przycisk i radyjko gra. Wysunięcie antenki zwiększa zasięg interkomu z 0,5 do 1,6 km. Taki zestaw zamontowaliśmy do obu Shoei’ów XR 1100. Pominęliśmy tylko przyklejany do szczęki kasku mikrofon. Jedna z możliwości – przykręcana baza z mikrofonem na pałąku. Drugą opcją jest przyklejana baza oraz przyklejany mikrofon.
     

Sprawdziliśmy: Z założeniem zestawu do kasku poradzi sobie absolutnie każdy (wliczając w to 7-letnie dzieci). W zestawie jest wszystko, co może się przydać w czasie tej operacji (klucz imbusowy oraz przygotowane do wklejenia rzepy). Słuchawki nie uwierają, a przy ich wklejaniu nie ma mowy o ingerencji w strukturę kasku: nie niszczysz wyściółki ani nie musisz wycinać nawet milimetra styropianowego wypełnienia (EPS-u). Do wyboru są mikrofony na sztywnym wysięgniku lub przyklejane do szczęki kasku. Urządzenia zdecydowaliśmy się zamontować do dwóch integrali Shoei XR 1100.

Mikrofony są Kierunkowe (żeby ograniczyć niepożądane dźwięki/szumy), więc wymagają precyzyjnego ustawienia. Ze względu na pośpiech i brak czasu, postawiliśmy na wersję na pałąku – przeważyła możliwość bieżącej regulacji. Jednak to nie było do końca szczęśliwe rozwiązanie. Na trasie w Alpy otwarcie szczękowej wentylacji sprawiało, że G9 zupełnie niepotrzebnie się uruchamiał, co zżerało prąd z baterii. Warunki nie były za ciekawe – przez 90% liczącej 1100 km trasy towarzyszył nam deszcz (mimo to urządzenia udowodniły wodoodporność), a temperatura wahała się od 7 do 23o C. W takich warunkach baterie padły po 9 godzinach (producent zapewniał 13 godzin rozmów). Ale trzeba uczciwie przyznać, że przez pierwsze dwie godziny wszyscy słuchali radia.

Na trasie cieszy funkcja automatycznego sterowania głośnością – przyspieszasz i jest głośniej, zwalniasz – ciszej. Dźwięk jest OK, przy 150-170 km/h na niemieckiej autostradzie dało się normalnie pogadać – nie trzeba było krzyczeć. Z całą pewnością G9 ułatwia życie – prowadzący grupę może bardzo szybko ostrzec pozostałych o niebezpieczeństwie za winklem. Kilka razy przerobiliśmy to w Alpach. Jeśli ktoś z ekipy się zgubi, spory zasięg – 1,6 km – ułatwi namierzenie pacjenta.

Obie centralki paruje się ze sobą błyskawicznie. Dzięki wbudowanej pamięci taką operację wystarczy przeprowadzić tylko raz. Za pomocą przewodu USB podłączysz G9 do ładowarki lub do komputera. Jeśli zarejestrujesz się na stronie, uzyskasz dostęp do aktualizacji.
   

Do Scali Rider można również podłączyć nawigację GPS – szybko z tego zrezygnowaliśmy, bo jej dźwięk nie był potrzebny do szczęścia (kwestia gustu i przyzwyczajenia). MP-trójka została na dłużej. Sposób jej podłączenia (Bluetooth czy przewód) nie wpływa na jakość dźwięku.

Zaciekli melomani pewnie nie będą zbyt zachwyceni dźwiękiem wydobywającym się z ultracienkich głośniczków, ale dla całej reszty będzie w porządku. Muzyki można posłuchać również z telefonu. Tutaj rozmowy można odbierać głosowo lub naciskając środkowy górny przycisk ze słuchawką. Jeśli chcesz zakończyć połączenie, nie ma przeproś – musisz oderwać rękę od kierownicy i nadusić ten sam przycisk.

G9 działa tak, że najpierw dzwoni telefon, a po chwili w słuchawkach interkomu słyszysz informację o oczekującym połączeniu. Jeśli nie chcesz odebrać, milczysz przez 15 sekund lub przytrzymujesz wspomniany wcześniej przycisk przez 2 sekundy. Nie było szans zrobić konferencji ani sprawdzić połączenia z ośmioma innymi użytkownikami G9. W sumie ciekawe, ułatwiające i uprzyjemniające życie urządzenie, ale spokojnie można się bez niego obejść.

Cena: 1969 zł
 

Tagi: testy akcesoriów | Bluetooth | Scala Rider G9

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij