Motocykl poleca:

Triumph Rocket III Roadster kontra Yamaha Vmax: sztuki walki

Poleć ten artykuł:

Triumph Rocket III Roadster i Yamaha Vmax to dwa wcielenia brutalnej siły, ujęte w muskularne kształty. Te potwory intrygują i niepokoją, dlatego zorganizowaliśmy im małą ustawkę w porcie.

Zobacz całą galerię

Wielu motocyklistów patrzy na te maszyny niechętnie. Wielkie, mocne i co najważniejsze ciężkie motocykle – a Rocket Roadster i Vmax takie właśnie są – nie cieszą się ich zaufaniem. Mowa tu zwłaszcza o „fachowcach”, którym wystarczy rzut oka na dane techniczne lub przymiarka w salonie, by od razu krzywili się z niechęcią.

Zatankowany pod korek Vmax waży 315 kg, Rocket zaś aż 370 kg. Do tego widoczny gołym okiem wielki rozstaw osi (Vmax 1700 mm, Rocket 1695 mm) i kanapy o rozmiarach klubowego fotela. Co za lokomotywy! – można by pomyśleć. Ale pozory czasem mylą...

Spójrzmy na Triumpha – 2,3 litra pojemności, trzy cylindry i ponad 200 Nm przy 2200 obr/min. To spokojnie wystarczy, by od niechcenia zerwać łańcuch w ścigaczu lub zrobić korkociąg z wału napędowego jakiegoś turystyka. 1700 cm3 Vmaxa wygląda przy tym nieco skromniej, niemniej jednak piec generujący 200 KM robi wrażenie, zwłaszcza że tę moc rozwija, kręcąc jedynie 9000 obr/ /min. Jakieś pytania?

Hamownia wymiękła

No to wracajmy do faktów. W wersji Roadster wreszcie nie wkurza zdławiony na trzech niższych biegach moment obrotowy. Teraz jest on dostępny praktycznie już od wolnych obrotów. Tyle że dla nas ten brak ograniczeń oznaczał mały problem, bo na hamowni nie udało się precyzyjnie ustalić, jaką Rocket osiąga moc na wale korbowym, a jaką na tylnym kole. Na stanowisku rolkowym bowiem już na trzecim biegu koło zrywało przyczepność i zmierzone wartości okazywały się wyraźnie niższe od danych producenta. Na biegach numer cztery i pięć, tak jak w poprzedniej wersji, do akcji wkroczył zaś ogranicznik obrotów. Dlatego nie zdołałem pozbyć się podejrzenia, że silnik testowanej maszyny sporo odbiega od tego, co deklarują Brytyjczycy. 203 zamiast 221 Nm, 131 zamiast zapowiadanych 148 KM na wale korbowym i jeszcze mniej na tylnym kole – takie dane udało się uzyskać.

Nie jednak powodu do niepokoju: sposobu, w jaki ważący 370 kg potwór – nawet mimo niedoboru 25 Nm – startuje w stronę horyzontu, nie można nazwać inaczej jak niepowtarzalnym przeżyciem. Także dlatego, że wyraźnie wyczuwalna jest różnica względem poprzedniego, dławionego na pierwszych trzech biegach silnika. Rocket drze teraz asfalt jeszcze mocniej. Wystarczy lekki ruch grubaśną rączką gazu (zob. też ramka obok), aby zbędne stały się wysokie obroty i – tym bardziej – mieszanie biegami.

Tagi: Triumph Rocket III Roadster | Yamaha Vmax

Oceń artykuł:

2.7

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij