Motocykl poleca:

Triumph Tiger 800/XC – Ginący gatunek?

Poleć ten artykuł:

W angielskim Hinckley na świat przyszły dwa tygrysy. Wyglądają świetnie i czują się dobrze. Ale czy aby ten gatunek nie jest już zagrożony?

Triumph Tiger 800/XC Zobacz całą galerię

Zaczęło się według zaleceń mistrza filmowego horroru Alfreda Hitchcocka: najpierw było trzęsienie ziemi, a potem napięcie rosło. Przed oficjalną premierą w Mediolanie Brytyjczycy całymi tygodniami prezentowali filmy z nowym Tigerem 800 w roli głównej. Wniosek był jeden: oto motocykl dla gości głodnych przygód, który będzie dostępny w dwóch wersjach: dla mniejszych i dla większych twardzieli. Bez wątpienia fi lmy podkręcały napięcie, tym bardziej wśród tych, którzy wiedzieli, że silnik o pojemności 800 cm3 został zaprojektowany przez ten sam team, który był odpowiedzialny za trzycylindrową jednostkę napędową „675”. Po obejrzeniu klipu można było położyć się do łóżka z dynią pełną marzeń.

Słońce świeci, na niebie nie ma żadnej chmurki, w dłoni trzymam kluczyki od nowego bike’a. Czyli jestem wybrańcem! Zatankowany na full zbiornik paliwa mieści całe 19 litrów wachy. Skoro więc nowy trzycylindrowiec spala średnio 5 l/100 km, to na jednym tankowaniu powinienem przejechać nawet 380 km.


Zastrzyk humoru
Czas wsiadać. Dobre samopoczucie od razu rozlewa się po całym ciele. Aluminiowa kierownica dobrze leży w dłoniach, kąt ugięcia kolan jest w sam raz, dźwignie hebli i włączniki umieszczono dokładnie tam, gdzie być powinny. Kanapa jest szeroka, dość komfortowa, choć jak dla mnie (182 cm) zamontowana trochę za nisko. Dwoma ruchami zmieniam jej wysokość z 790 do 810 mm. Teraz jest OK.

Kokpit przekazuje całą masę informacji i jest czytelny. Czepić się można błękitnego tła obrotomierza, ale przecież o gustach się nie dyskutuje. Perfekcyjne jest to, co dla takiego bike’a ma największe znaczenie: pierwsze wrażenie. Linia potężnego zbiornika paliwa znakomicie współgra ze stalową kratownicową ramą, zegarami, reflektorami i szybą. Od razu chcesz pojechać gdzieś bardzo daleko.

Pierwsze metry i pierwsze zaskoczenie. Tiger prowadzi się lekko i zaskakująco poręcznie, reagując na ruchy gazu szybko i bez szarpnięć. Przy 130 km/h na szóstym biegu trzycylindrowiec kręci 6000 obr/min. Niewielka szybka całkiem dobrze chroni przed naporem powietrza, turbulencje wcale nie należą do męczących, a wygodna i szeroka kanapa dobrze troszczy się o tyłek, nawet na długich trasach. Do tego trzeba dodać pracujący bardzo miękko i płynnie silnik.

     
Kokpit jest prosty i czytelny. Komputer obsługuje siędwoma przyciskami po lewej stronie. Heble Tigera będą wyposażone w opcjonalny ABS, który da się wyłączyć w terenie. Dźwignia hamulca - masywna i prosta.W terenie gumy podnóżków można wyjąć.


Jazda po krętych, górskich drogach to radocha po pachy. Wszystko w tym motocyklu jest idealnie zgrane: sprzęgło działa precyzyjnie i lekko, biegi wskakują bez charakterystycznego dla Triumpha trzaskania przypominającego pękające kości, hamulce imponują skutecznością. Na dokładne wyniki przyjdzie czas, jak Tiger 800 trafi do naszej redakcji.

Podczas premiery żadna z maszyn nie miała ABS-u. Ten pojawi się w produkcji właściwie za chwilę, bo już w lutym.

Jeśli wcześniej jeździłeś Daytoną 675, nie od razu docenisz zalety „800”. Nowy trzycylindrowiec nie pracuje już tak dynamicznie, jak jego mniejszy braciszek. Błyskawiczne wkręcanie się na obroty, znane z „675”, w tym przypadku jest spokojniejsze. Prawdopodobnie przyczyną jest to, że nowa jednostka napędowa ma dłuższy skok tłoka, a masy wirujące przypuszczalnie są większe. Marketingowcy Triumpha zameldowali, że 85% części zostało zaprojektowanych od nowa.

 

Tagi: Triumph | Tiger 800 XC

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij