Motocykl poleca:

Trzy generacje Suzuki 1200/1250 Bandit

Poleć ten artykuł:

Duży Bandyta zawsze cieszył się sporym powodzeniem. Dziś po drogach jeździ już trzecia generacja tej maszyny. Co się zmieniło, co poprawiło, a co było dobre już wcześniej? Na te pytania odpowiada nasz trzypokoleniowy test.
Zobacz całą galerię

Jest ciepły, czerwcowy wieczór. Białe skały wznoszą się pionowo nad rzeką, wiaterek porusza liśćmi nabrzeżnych drzew. Trójka Bandytów parkuje na brzegu, nie zakłócając idylli. To dowód, że ich silniki pracują przyjemnie cicho i spokojnie. Wartość tych motocykli nie polega na agresywnym charakterze, one imponują czymś innym. Siedząc na nadrzecznych kamieniach, robimy przegląd podobieństw i różnic trzech pokoleń.

Pra-Bandyta

Nazwisko – GSF 1200 Bandit, znaki szczególne – 28 żeberek chłodzących, hobby – pożeracz serc. Pierwszy Bandzior 1200 od samego początku był niezłym zawodnikiem, mimo że oszukiwał: miał nie 1200, lecz 1157 cm3. Początkowo motocykle te trafiały do Europy w ramach prywatnego importu. W oficjalnej sprzedaży pojawiły się dopiero w 1996 r. Oznaczony kodem GV75A motocykl był bardziej zwarty i lżejszy od ówczesnych big bike’ów konkurencji. Wprawdzie 235 kg w gołej wersji dziś trudno uznać za wagę lekką, ale przecież czasy były inne. Wyposażona w owiewkę wersja S ważyła tylko o 3 kg więcej.







Sztuka z 1997 r. i dziś ujdzie w tłoku. Cienka warstwa lakieru, pokrywająca stalową ramę, w wielu miejscach przetarła się. Ale oprócz tego nie ma powodów do narzekań: układ wydechowy ze stali nierdzewnej, wahacz z aluminium, centralny amortyzator z systemem dźwigni i aluminiowa osłona łańcucha. Wszystkie te elementy dotrwały do dzisiaj.

Pod względem zestrojenia silnika Pra-Bandyta nie zachwyca. Zwłaszcza przy starcie na zimno często zaskakuje z oporami, za to później wchodzi na zbyt wysokie obroty. W fazie rozgrzewania trzeba długo pomagać czterocylindrowcowi ssaniem, bo łatwo zdycha. W końcu aż 3,5 litra oleju trzeba doprowadzić do odpowiedniej temperatury. Gdy to nastąpi, big block ciągnie niczym czołg. 58 000 km przebiegu zrobiło na testowanej maszynie niewielkie wrażenie. Ten chłodzony powietrzem i olejem silnik jest naprawdę udaną konstrukcją. Nic więc dziwnego, że znalazł zastosowanie i w supersporcie GSX-R 1100, i w ciężkich turystykach GSX 1100 F i G. Więksi Bandyci zawsze mieli w papierach 98 KM, jednak w rzeczywistości motocykle te osiągały przynajmniej o 10 KM więcej. Imponująca charakterystyka silnika pozwala przejść do porządku dziennego nad lekkim opóźnieniem, z jakim reaguje on na gaz.

Co pozostało bez zmian  

podnóżki łykające wibracje

Wierzch podnóżka i kierownicę wyłożono gumą; pod podnóżkami mamy ciężarki antywibracyjne; boczna podstawka wszędzie jest taka sama; centralna podstawka w standardzie, przydatne haki bagażowe.

Tagi:

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij